Świat

Pogromca mafii na podsłuchu

Szef specjalnego wydziału prokuratury do walki z mafią był podsłuchiwany we własnym biurze w Kalabrii
W sobotę Włochami wstrząsnęła makabryczna wiadomość o tym, że 45-letni przedsiębiorca Antonino Princi stracił w mafijnym zamachu w Gioia Tauro (Kalabria) wzrok oraz ręce i nogi, a teraz walczy o życie.
Nie była to kara kalabryjskiej mafii za odmowę płacenia haraczu, ale wewnętrzne porachunki między dwoma klanami, które postanowiły mordować sobie nawzajem związanych z nimi przedsiębiorców. W lutym w tym samym mieście zginął w zasadzce inny przedsiębiorca Rocco Mole. Policja jest bezradna. Trudno się dziwić, skoro mafia przypuszczalnie wiedziała o każdym jej ruchu. I to ze sporym wyprzedzeniem.
Prokurator Nicola Gratteri – w uznaniu zasług w schwytaniu w 2006 roku ukrywającego się przez 43 lata szefa sycylijskiej cosa nostry Bernardo Provenzano – został przeniesiony do Reggio Calabrii, by stanąć na czele miejscowej prokuratury do walki z mafią. Z jednej strony był to niewątpliwie awans, jeśli wziąć pod uwagę, że kalabryjska ndragheta jest teraz największą i najbogatszą organizacją mafijną we Włoszech. Jej obroty szacowane są nawet na 70 – 100 miliardów euro rocznie. Z drugiej strony był to wyraz nieufności wobec miejscowych prokuratorów podejrzewanych o współpracę z mafią. Podejrzenia okazały się słuszne. Nicola Gratteri po rozpoczęciu pracy wymienił zamki w swoich biurach i kazał zbadać, czy nie ma w nich podsłuchów. Mimo to w sobotę w specjalnym pokoju, w którym prowadził najbardziej tajne spotkania i rozmowy, znaleziono nadajnik. Był na baterię, co oznacza, że ktoś musiał ją wymieniać co 24 godziny. Aparatura przekazywała sygnał zaledwie w promieniu 20 metrów, czyli podsłuchiwał ktoś pracujący w budynku prokuratury. Nicola Gratteri prowadzi wiele ważnych dochodzeń, między innymi w sprawie słynnego zamachu w niemieckim Duisburgu, gdzie w sierpniu ubiegłego roku w porachunkach ndraghety pod pizzerią zginęło sześciu Włochów. Włoskie media spekulują, że prokurator wpadł na ślad współpracy miejscowych polityków, w tym senatora, a także kolegów-prokuratorów z ndraghetą.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL