Tenis

Tajna misja Rogera Federera

AP
Lider rankingu światowego zatrudnił specjalistę od kortów ziemnych i wreszcie wygrał turniej
Wreszcie nieco trudniej przewidywać, kto w czerwcu będzie królem na ceglanej mączce. Najwięcej zamieszania wprowadził nagły pomysł sztabu Rogera Federera, by po prawie roku od rozstania z Tonym Roche’em tenisista ponownie miał obok siebie trenera. Do Estoril przyjechał Jose Higueras i Szwajcar od razu odniósł sukces.
Higueras jako zawodnik nie był liderem rankingu ATP (najwyższa pozycja – szósta), ale bił mistrzów swojego czasu, wygrał 16 turniejów, 15 na ceglanych kortach, dwa razy grał w półfinałach Roland Garros, a potem rozpoczął jeszcze bardziej udaną karierę jako szkoleniowiec. Największą sławę przyniosły mu wielkoszlemowe zwycięstwa w Paryżu Michaela Changa i Jima Couriera, pracował także z Sergio Bruguerą i Carlosem Moyą – innymi mistrzami znad Sekwany. Higuerasowi nie udało się jednak doprowadzić do paryskiego sukcesu Pete’a Samprasa, choć próbował. Jego akademia w Palm Springs na Florydzie ma spore wzięcie. 55-letni Hiszpan ma obecnie pod opieką m.in. Robbiego Ginepriego i Shahar Peer.
Trudno uwierzyć Federerowi na słowo, że zatrudniając Higuerasa, nie myśli tylko o tytule w Paryżu Jak wygląda współpraca Federera z Higuerasem, wiadomo niewiele – treningi szwajcarskiego mistrza przeprowadzane są bez świadków, Higueras ma zakaz kontaktów z dziennikarzami. Tenisista twierdzi tylko, że po udanym początku w Estoril spędzą razem jeszcze kilka tygodni, by zobaczyć, czy obu stronom odpowiada ten związek. Jeśli będzie dobrze, kontrakt ma być przedłużony na zasadach, jakie Szwajcar wypracował z Roche’em – doraźnej współpracy między startami, intensyfikowanej podczas wielkich turniejów. Trudno uwierzyć Federerowi na słowo, że zatrudniając Higuerasa myśli nie tylko o tytule mistrza Roland Garros, ale o swym rozwoju tenisowym. Jeśli chodzi o efekty, trudno jednak narzekać – pierwsze zwycięstwo w tym roku, wprawdzie w skromnych zawodach w Estoril i po kontuzji rywala Nikołaja Dawydienki w finale, ale do kronik trzeba zapisać: siódme zwycięstwo na kortach ziemnych i 54. w karierze Szwajcara. Jego główni rywale na mączce jeszcze nie grali, zaczną w Monte Carlo, w trzecim tegorocznym turnieju Masters Series. Rafael Nadal wygłosił przy okazji głośną krytykę kalendarza ATP Tour. – Mówiłem dziesiątki razy, że ten program jest szalony. Trzy turnieje Masters w cztery tygodnie (21.04 Monte Carlo, 5.05 Rzym i 12.05 Hamburg – przyp. k.r.) to za dużo, to nie jest fair wobec tenisistów europejskich i tych, którzy specjalizują się w grze na kortach ziemnych. Władze ATP powinny to zmienić, gdyż stracimy do nich zaufanie. One wspierają tylko amerykańskie potrzeby. Hiszpan broni wielu punktów zdobytych na mączce rok temu i mimo krytyki zgłosił się do wszystkich turniejów Masters. Trzeci z wielkich Novak Djoković powiedział, że zacznie starty na kortach ziemnych z lepszej pozycji niż rok temu. – Jestem mocniejszy psychicznie i fizycznie, mam większą wiarę we własne siły – stwierdził w Monte Carlo. Dodał, że nawet w Paryżu widzi swoje szanse: – Nawierzchnia Roland Garros umożliwia dość szybką grę, pasuje do mego stylu, Nadal jest na niej najlepszy, ale ja lubię wyzwania. Na ceglanej mączce wąska specjalizacja ma znaczenie. W Walencji wygrał David Ferrer, a w Houston na amerykańskiej odmianie kortów ziemnych Jamesa Blake’a pokonał Marcel Granollers-Pujol, też Hiszpan, 84. na świecie. montecarlo.masters-series.com
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL