Polityka

Guru lewicowych pampersów

Rzeczpospolita
Sławomir Sierakowski, redaktor naczelny „Krytyki Politycznej”, rocznik 1979, został uznany za sprawcę rozpadu koalicji Lewica i Demokraci
Media ustawiły go niemalże w roli politycznego demiurga. Sam Sierakowski z uporem twierdzi, że z rozpadem LiD nie miał nic wspólnego.
– Trzymam się z dala od politycznych rozgrywek, nie zamierzam autoryzować żadnych przedsięwzięć poza działaniami mojego środowiska – zapewniał kilka dni temu w rozmowie z „Rz“. Ale mało kto wierzy w te deklaracje. W dniu rozstania z demokratami działacze SLD rozsyłali sobie ironiczne SMS: „Kto chce być w nowej Radzie Krajowej SLD, powinien składać podania do Sierakowskiego na adres „Krytyki Politycznej“„. I trudno się dziwić, skoro w przededniu rozwodu z demokratami informator „Dziennika“ nakrył Sierakowskiego i Olejniczaka w knajpie podczas rozmowy o zakończeniu koalicji LiD. Olejniczak był zmartwiony, że jego tajny plan został ujawniony, nim zdołał go ogłosić. Sierakowski też się zmartwił, ale z zupełnie innego powodu. – Nie był zadowolony, że media wykryły, iż spotkał się z Olejniczakiem w Szparce – opowiada kolega Sierakowskiego. – Dla niego to snobistyczne miejsce.
Młody lewicowy ideolog szczyci się swoim pochodzeniem z blokowiska na warszawskich Jelonkach. – Nie pochodzę z rodziny profesorskiej, raczej z przeciętnej: siódme piętro w bloku, te sprawy – mówił Sierakowski w wywiadzie Roberta Mazurka. Jego koledzy dodają, że w rodzinie jest pierwszym pokoleniem z wyższym wykształceniem. – Dlatego zaliczanie go do kawiorowej lewicy jest niesprawiedliwe – mówi Michał Syska, wiceszef SdPl. Jednak z całą pewnością Sierakowski zalicza się do kawiarnianej lewicy. Jego koledzy opowiadają, że całe dnie spędza w knajpach przy ul. Nowy Świat w Warszawie. – Najbardziej lubi Klaps z odrapanymi ścianami i graffiti na tyłach Nowego Światu, gdzie spotyka się alternatywna lewicowa młodzież – opowiada Tomasz Kalita, rzecznik prasowy SLD. Sierakowski lubi też szokować otoczenie. O prowokacyjnych zdjęciach i plakatach, które zdobią ściany lokalu przy ul. Chmielnej w Warszawie, gdzie mieści się „Krytyka Polityczna“, krążą po mieście legendy. – Rzeczywiście widziałem na ścianach zdjęcia nagich par gejowskich – opowiada dziennikarz, który robił wywiad z redaktorem naczelnym „Krytyki Politycznej“. – Sierakowski zauważył moje zdumienie i powiedział: „nas na lewicy takie zdjęcia nie gorszą“. Sierakowski nie lubi starych działaczy SLD. – Najchętniej by ich zakopał i zaorał – mówi jeden z wielbicieli lewicowego ideologa. – W czasach PRL na pewno byłby w KOR i „Solidarności“, a nie w PZPR.Ale krytycy Sierakowskiego zarzucają mu, że pluje na SLD, a zarazem wyciąga do niego ręce po pieniądze. Sojusz miał wspomóc „Krytykę Polityczną“ okrągłą sumką 100 tys. złotych. Edward Kuczera, skarbnik i sekretarz generalny SLD, potwierdza, że wydawnictwo Sierakowskiego dostało zastrzyk pieniędzy z partyjnej kasy. – Może to i było 100 tysięcy, nie pamiętam, przecież my obracamy milionami – bagatelizuje sprawę Kuczera. – Na pewno nie wpłaciliśmy im tych pieniędzy jednorazowo, tylko w kilku ratach. Starzy działacze SLD odpłacają Sierakowskiemu taką samą niechęcią. Ale nie tylko oni. Również Ryszard Bugaj, pierwszy przewodniczący Unii Pracy, krytykuje Sierakowskiego. – Jego środowisko chce budować lewicę kulturową, ale nie społeczną, problemy bytowe samotnych matek nie interesują ich ani trochę – mówi Bugaj. Sierakowski bywał jednak na konferencjach organizowanych przez Bugaja. – Zapraszałem go, bo uważam, że odniósł pewien sukces – mówi założyciel UP. – Skupił wokół siebie młodych ludzi o lewicowych poglądach, co mnie się na przykład nie udało. – To prawda, Sierakowski ma niesamowitą siłę przyciągania ludzi – potwierdza Kalita. – Na spotkania z nim przychodzą setki młodych ludzi z alternatywnych, lewicowych środowisk. Kluby Krytyki Politycznej są w: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Bytomiu, Gdańsku, Toruniu, Białymstoku i Poznaniu. Bugaj ma też sporo zastrzeżeń do środowiska „Krytyki Politycznej“. Nie podoba mu się na przykład, że wydawnictwo „Krytyki“ wydało książkę z obszernymi fragmentami dzieł Lenina. – To był jednak zbrodniarz, a do doktryny lewicowej wniósł niewiele – tłumaczy Bugaj. – To tak jak- by drukować Mussoliniego – dodaje założyciel UP. Jednak Marek Borowski, szef SdPl, uważa, że założyciel „Krytyki Politycznej“ odgrywa bardzo pozytywną rolę – zmusza lewicę do myślenia.Czy to jest jedyny cel młodego socjologa i publicysty? Według Kality Sierakowski marzy o tym, by stworzyć spójne ideowe środowiska lewicowe. – Takie jak w latach 90. stworzyły prawicowe pampersy – opowiada rzecznik SLD. Kalita dodaje, że Sierakowski chciałby mieć swoich ludzi w kulturze, biznesie, polityce. – Tak aby w przyszłości wszyscy, gdy nadejdzie znowu czas lewicy, zagrali jak wielka orkiestra – konkluduje Kalita.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL