Unia Europejska

Prezydent bliżej ratyfikacji

Prezydent Lech Kaczyński
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Prezydent Lech Kaczyński musi złożyć jeszcze jeden podpis, by traktat z Lizbony został przez Polskę przyjęty
Lech Kaczyński podpisał w środę ustawę upoważniającą go do ratyfikowania traktatu lizbońskiego.
Tydzień temu, po trzech tygodniach sporów między PiS a PO, ustawę uchwalił Sejm, a następnie Senat. Prezydent miał na jej podpisanie 21 dni, ale nie zwlekał. – To bardzo dobra decyzja. Mam nadzieję, że równie szybko, jak prezydent podpisał ustawę, ratyfikuje też traktat – mówi „Rz” Zbigniew Chlebowski, szef Klubu PO.
Jego zdaniem to oznaka, że w sprawie traktatu prezydent jest konsekwentny i dotrzymuje uzgodnień, jakie poczynił z premierem. – To przykład, że w ważnych sprawach dla Polski politycy potrafią porozumieć się ponad podziałami. – Liczymy teraz na jak najszybszą ratyfikację, bo nie ma sensu zwlekać – uważa Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera. Podpisana ustawa ma charakter techniczny i dopiero po jej opublikowaniu w Dzienniku Ustaw zacznie się liczyć termin, jaki ma na ratyfkację głowa państwa. Konstytucja nie reguluje kwestii czasu, jaki ma na to prezydent, dlatego się przyjmuje, że na ostateczne złożenie podpisu Lech Kaczyński ma czas do 31 grudnia 2008 roku. To termin, w jakim kraje Unii Europejskiej zobowiązały się do ratyfikacji traktatu. Prezydent, jeszcze w dniu uchwalenia ustawy przez Sejm, zapowiedział, że nie złoży podpisu pod traktatem, dopóki nie zostanie uchwalona ustawa pozwalająca mu blokować odstępstwa od traktatu. Chodzi o gwarancje ustawowe dla mechanizmu z Joaniny (zakłada korzystny dla Polski mechanizm blokowania decyzji w UE) i protokołu brytyjskiego (ogranicza stosowanie Karty praw podstawowych). Na ratyfikację traktatu prezydent Lech Kaczyński ma czas do końca tego roku Takie ustalenia zapadły między prezydentem a premierem Donaldem Tuskiem podczas spotkania w Juracie. Ten kompromis pozwolił PiS na poparcie ustawy ratyfikacyjnej w parlamencie. Zgodnie z nim rząd ma przygotować nowelizację ustawy o współpracy Rady Ministrów z Sejmem i Senatem w sprawach dotyczących Unii Europejskiej. Nad zmianami przepisów tzw. ustawy kompetencyjnej pracują równolegle Kancelaria Premiera, Kancelaria Prezydenta, Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Klub PiS. Kilka dni temu prezydencki minister Andrzej Duda powiedział „Rz”, że w Kancelarii Prezydenta są przygotowane założenia gruntownych zmian w ustawie kompetencyjnej. Z kolei Centrum Legislacyjne Rządu powołało zespół ekspertów w tej sprawie. Niewykluczone, że nowelizacja będzie wymagać zmian w konstytucji. Zdaniem posła PiS Karola Karskiego nowelizacja ustawy kompetencyjnej zostanie przyjęta przez Sejm bez kłopotów i zbędnej zwłoki. – Tę ustawę i tak trzeba znowelizować ze względu na sformułowania traktatu lizbońskiego dotyczące kompetencji parlamentów krajowych – podkreślił. 13 grudnia 2007 r.: - Donald Tusk podpisuje traktat lizboński z tzw. protokołem brytyjskim ograniczającym niektóre zapisy Karty praw podstawowych 20 grudnia 2007 r.: - Sejm w uchwale wyraża nadzieję na jak najszybsze przyjęcie całej Karty 12 marca 2008 r.: - PiS grozi, że nie poprze ustawy ratyfikacyjnej, jeśli zabraknie w niej gwarancji, że Polska nie wycofa się ze swoich zastrzeżeń. PO twierdzi, że to niezgodne z konstytucją, i proponuje wpisanie takich gwarancji do uchwały, która nie jest prawnie wiążąca 18 marca 2008 r.: - Prezydent wygłasza orędzie i zgłasza swój projekt ustawy ratyfikacyjnej. PO grozi zorganizowaniem referendum w sprawie traktatu 29 marca 2008 r.: - Prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk zawierają kompromis w Juracie 1 kwietnia 2008 r.: - Sejm uchwala ustawę w wersji PO. Postulaty PiS zostają zawarte w uchwale. Dzień później ustawę przyjmuje Senat. lor
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL