fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Charlie w spódnicy

Mariusz Cieślik
Fotorzepa, Robert Gardziński
Wydawało się, że ciężko będzie przebić poziom groteskowości tzw. splasha, czyli akcji oblewania się zimną wodą przez celebrytów.

A jednak. Woda z lodem była wylewana na puste łby rzekomo w szczytnym celu, ale założę się, że większość zmoczonych nawet nie wiedziała, o co idzie (podobno o stwardnienie rozsiane).

Pomysłowość ludzka nie zna granic i dziś w mediach oglądamy facetów w spódnicach. Najpierw pojawiali się tylko w internecie, ale w tym tygodniu zadebiutowali w telewizji. Konkretnie w TVP w „Pytaniu na śniadanie". Aż przykro było patrzeć na prowadzącego Michała Olszańskiego bredzącego o tym, że się przebrał w damskie fatałaszki, bo chce pomóc ofiarom gwałtów. Niech się przebiera, w co chce – w końcu panów lubiących takie zabawy nie brakuje – ale niech nie opowiada bzdur, że to ma jakieś znaczenie. Jedyny sens tego wydarzenia jest taki, żeby się ludzie pośmiali, jakich to głupków pokazują w telewizji (poza Olszańskim w spódnicach wystąpiło jeszcze trzech gości). Ich opowieści o tym, jak to przebierając się w damskie ciuchy, pokazują gwałcicielom, by nie usprawiedliwiali seksualnych napaści strojem ofiary, mogłyby zostać opisane w kolejnym wydaniu „Dziejów głupoty w Polsce".

Nie warto byłoby jednak zawracać nikomu głowy tymi bredniami, gdyby nie kontekst. Każdy, kto obserwuje, jak bardzo rzeczywistość medialna różni się od tej realnej, powinien czuć się tym zaniepokojony. Gesty pozbawione znaczenia, wykonywane wyłącznie na użytek mediów, nie są groźne dopóty, dopóki dotyczą celebrytów, ale jeśli biorą się do tego najważniejsi decydenci, to są powody do obaw.

Przykładem może być choćby groteskowa historia marszu w Paryżu po ataku na redakcję „Charlie Hebdo", w którym udział wzięły czołowe postaci europejskiej polityki z Angelą Merkel, Davidem Cameronem i Donaldem Tuskiem. Amerykańskie media miały pretensje do prezydenta Obamy, że się tam nie pojawił, tymczasem to on miał rację. Po takiej zbrodni należy zorganizować spotkanie na szczycie, by zdecydować, jak zrobić porządek z mordercami. Jeśli ktoś zamiast tego wybiera się na marsz, pokazuje, że nie zamierza uczynić nic konkretnego. Po prostu przespaceruje się po Paryżu, udając, że zrobił coś ważnego. I tak właśnie wygląda rzeczywistość medialna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA