Wywiady i opinie

Dyplomacja i robienie interesów

Piotr Mazurkiewicz
Fotorzepa/Ryszard Waniek
Czy nie można być zaskoczonym informacją, iż Polska promuje za granicą turystykę medyczną?

Sami o naszym systemie świadczeń medycznych generalnie mamy fatalną opinię, ale okazuje się, iż nie brakuje chętnych z innych państw do przyjazdu do Polski właśnie w celu wykonania różnych zabiegów – od stomatologii po chirurgię plastyczną. Takie usługi warte są już 1,5 mld zł i prawdopodobnie będą jeszcze zyskiwać.

Rząd postawił sobie już kilka lat temu za cel promocję kilkunastu wybranych branż, co realizował z różną skutecznością. Pomaganie firmom w uczestniczeniu w zagranicznych targach to działalność jak najbardziej zasługująca na pochwałę, ale często można odnieść wrażenie, iż chodzi tylko o zorganizowanie atrakcyjnych wyjazdów – oczywiście zagranicznych – urzędnikom różnego szczebla. Jeden z prezesów mówił mi nieoficjalnie, że nadzór aparatu urzędniczego nad promocją jednej z branż sprowadził się dosłownie do mierzenia plakatu przed budynkiem targowym. Gdy się okazało, iż nieznacznie odbiega on od specyfikacji z wniosku, urzędniczki od razu napisały skargę i zablokowały dalsze finansowanie.

Czy tak ma wyglądać promocja? W ostatnich latach naprawdę zrobiono dużo w celu zarówno ułatwieniu firmom ekspansji zagranicznej, jak i pomocy dla prowadzenia interesów już na miejscu. Wreszcie szeroko otworzyły się polskie placówki dyplomatyczne, które nie zajmują się już tylko organizowaniem wieczorków z czytaniem poezji, ale także przygotowują raporty, zbierają dane, na zakup których większość firm nie byłaby w stanie sobie pozwolić. Ambasadorowie pomagają prezesom umawiać się na spotkania z kontrahentami czy także w nich uczestniczą dla podniesienia rangi.

Coś, co Niemcy, Amerykanie czy Francuzi robią od dekad, u nas dopiero się zaczyna, ale jakby nie patrzeć, lepiej późno niż wcale. Byłoby jeszcze przyjaźniej, gdyby urzędnicy z chwalebnymi hasłami na ustach i w kolorowych folderach faktycznie firmom w trudnej promocji za granicą pomagali, zamiast zazwyczaj po prostu przeszkadzać.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL