fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Gmina sama zadecyduje, czy chce szpetne banery

Fotorzepa, Piotr Guzik
Miasta będą mogły walczyć z zalewem reklam. Posłowie przyspieszyli prace nad prezydencką ustawą krajobrazową.

Sejmowa podkomisja po dwóch latach zakończyła prace nad tzw. prezydencką ustawą krajobrazową. We wtorek 3 marca odbędzie się wysłuchanie publiczne. Następnego dnia zajmą się nią na wspólnym posiedzeniu trzy sejmowe komisje: Samorządu Terytorialnego, Infrastruktury oraz Kultury. Dzięki niej m.in. będą mogły zniknąć krzykliwe billboardy. Projekt nie podoba się branży reklamowej. Czekają na niego samorządy.

Radni stworzą kodeks

– Jesteśmy bezradni, jeżeli chodzi o reklamy na nieruchomościach prywatnych. Poza ustaleniami miejscowego planu nie możemy niczego narzucać ich właścicielom. Kiedy ustawa krajobrazowa wejdzie w życie, na pewno będziemy z niej korzystać – deklaruje Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

Projekt da bowiem prawo radom gmin do określania w formie uchwał, gdzie i jakie reklamy można umieszczać, jakie mają mieć gabaryty, a także rodzaj materiałów budowlanych, z których mogą być wykonane.

– Pozwoli także wprowadzić (z małymi wyjątkami) zakaz umieszczania reklam – mówi posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska, przewodnicząca podkomisji.

Taka uchwała ma mieć charakter prawa miejscowego.

Gminy na terenie objętym uchwałą w sprawie reklam będą mogły pobierać opłatę za posiadanie tablic lub urządzeń reklamowych oraz od właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości, na których się one znajdują. Zwolnione z opłat mają być natomiast reklamy niewidoczne z przestrzeni dostępnych publicznie, szyldy oraz te o charakterze religijnym.

Propozycja ta wprowadza też do kodeksu wykroczeń karę grzywny i ograniczenia wolności za zamieszczanie reklam niezgodnych ze wspomnianą uchwałą.

Ekstradojna krowa

Dużo mniej entuzjastycznie do projektu podchodzi środowisko reklamodawców.

– Pomysł był dobry, ale jakość jego wykonania jest zła – twierdzi Lech Kaczoń z Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

Marcin Schoen, współwłaściciel firmy Streetmedia, uważa natomiast, że gminy pieniędzmi pozyskanymi od właścicieli nieruchomości i firm reklamowych będą łatać dziury w swoich budżetach.

– Szkoda, że posłowie z podkomisji odrzucili naszą propozycję, by zezwolić na wieszanie reklam na rusztowania remontowanych domów, a pozyskane z tego tytułu pieniądze przeznaczać na remonty innych budynków. Wtedy dzięki reklamie miasta by wypiękniały – dodaje.

– To trudna ustawa. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim będzie się podobała – mówi Iwana Śledzińska-Katarasińska. Ale jeżeli chcemy chronić nasz krajobraz przed dalszą degradacją, to bez ograniczeń się nie obejdzie.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu modyfikuje aż dziewięć ustaw, m.in. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, drogach publicznych, samorządzie gminnym, podatkach i opłatach lokalnych, w kodeksie wykroczeń.

etap legislacyjny: przed drugim czytaniem

Miasto ma związane ręce

Obecnie miasta w niewielkim stopniu mogą ograniczać montowanie i wieszanie reklam. Prawo pozwala im:

- określać ogólne zasady w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego. Starsze plany jednak nie uwzględniają nowinek technicznych, np. ekranów ledowych, a ich zmiana jest długotrwała i kosztowna;

- kwalifikować większe reklamy (te trwale związane z gruntem) jako obiekty budowlane. Oznacza to, że aby się ich pozbyć, trzeba powiadomić powiatowy nadzór budowlany. Postępowania o wydanie nakazu rozbiórki toczą się niestety latami;

- powoływać do życia parki kulturowe. Zrobił tak np. Kraków ze Śródmieściem; planuje też powołać kolejne parki na Podgórzu i w Nowej Hucie. Procedura ustalania tego typu obszarów jest jednak długotrwała. Ponadto parki mogą powstawać tylko tam, gdzie znajdują się obiekty zabytkowe lub pomniki historyczne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA