fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Alpejskie MŚ: drugie zwycięstwo i trzeci medal Tiny Maze

AFP
Słoweńska alpejka po drugim miejscu w supergigancie i wygranej w zjeździe, zwyciężyła także w superkombinacji. Mistrzostwa mają już swą królową i nie jest nią Lindsey Vonn

Tina Maze prowadziła już po zjeździe, pierwszej części superkombinacji – to żadne zaskoczenie. Jej przejazd pod błękitnym niebem nad Beaver Creek był jak zawsze odważny i pewny, ale prawie dorównały Słowence dwie gwiazdy konkurencji szybkościowych: Szwajcarka Lara Gut, która miała czas tylko o 0,02 s gorszy i Austriaczka Anna Fenninger – 0,26 s straty.

Ta wielka trójka (wszystkie mają już medale MŚ w Vail/Beaver Creek) wyraźnie wyprzedziła pozostałe rywalki, nawet Amerykanka Lindsey Vonn straciła do Maze 1,31 s, choć zajmowała dobre piąte miejsce.

Przejazd trasy slalomowej przez 27 uczestniczek superkombinacji przyniósł spodziewaną zmianę, bo świetnie spisały się Austriaczki – przed przejazdami Gut i Maze aż cztery były na górze klasyfikacji. Szwajcarka nie dała rady ich pokonać, ale Słowenka – jak najbardziej.

Jechała jak zaprogramowana – na górze slalomu spokojnie, by nie stracić przypadkowo szansy na złoto, niżej, na płaskim odcinku tak, by zachować skromną, ale wystarczającą przewagę nad rywalkami. Miała jeszcze siłę, by przed widzami na mecie zrobić akrobatyczną figurę dla podkreślenia zwycięstwa.

Nieco wcześniej widziano, jak Lindsey Vonn ambitnie podjęła ryzyko dogonienia najlepszych, choć wiadomo, że ostatnimi czasy slalomu wiele nie trenowała. Efekt – z szumem wypadła z trasy. Amerykańscy widzowie wybaczyli, choć nieoficjalna gospodyni mistrzostw z siebie zadowolona nie była, nawet uroniła parę gorzkich łez. Wciąż ma tylko jeden brązowy medal, a okazji na więcej już wiele nie będzie.

Kolejny dzień mistrzostw przyniesie kibicom narciarstwa alpejskiego względnie nowe emocje – zawody drużynowe. Drużyny tworzą 4 osoby: dwie panie i dwóch panów, rywalizacja wszystkich odbywa się na tej samej trasie slalomu giganta równoległego. Każdy z członków ekipy startuje ze swym rywalem/rywalką z innego kraju dwa razy (na obu liniach slalomowych), lepszy łączny czas z dwóch przejazdów daje drużynie punkt.

Drużyn jest najwyżej 16, obowiązuje drabinka, rozstawienie i system pucharowy eliminacji, atrakcje są duże, tempo szybkie, choć konkurencja raczej nietypowa. Zawody w Vail zaczną się o 22.15 czasu polskiego, niestety polskiej drużyny w nich nie ma. Transmisja w Eurosporcie.

> Alpejskie MŚ w Vail/Beaver Creek

Superkombinacja kobiet:
1. T. Maze (Słowenia) 2.33,37 (1.45,25+48,12)
2. N. Hosp (Austria) 2.33,59 (1.46,15+47,44)
3. M. Kirchgasser (Austria) 2.33,72 (1.46,58+47,14)
4. A. Fenninger (Austria) 2.34,26 (1.45,51+48,75)
5. L. Gut (Szwajcaria) 2.34,31 (1.45,27+49,04)
6. K. Zettel (Austria) 2.35,01 (1.47,00+48,01)

> Klasyfikacja medalowa (po 6 konkurencjach):
1. Austria 3 złote, 2 srebrne, 1 brązowy
2. Słowenia 2 złote, 1 srebrny
3. Szwajcaria 1 złoty, 2 brązowe
4. USA 1 srebrny, 2 brązowe
5. Kanada 1 srebrny
5. Norwegia 1 srebrny
7. Francja 1 brązowy

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA