fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Putin bije mediami

Dziennikarze z proputinowskiej stacji rozpracowują teraz interesy Bartłomieja Sienkiewicza
Fotorzepa, Jerzy Dudek
ABW sprawdza Rosjan, którzy szukają haków na polskich ministrów.

Rosyjscy dziennikarze, którzy nakręcili niepochlebny reportaż o Grzegorzu Schetynie, przygotowują kolejny materiał o polskim polityku. Tym razem interesują się prywatną działalnością byłego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Sprawdzają, czy spółka, której był właścicielem, nie werbuje żołnierzy z Europy do walk w Donbasie – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Anatolij Majorow wraz z kamerzystą – reporterzy Kanału 5, proputinowskiej telewizji – przyjechali do Polski w ubiegłym tygodniu. Jak ujawniła w czwartek „Rzeczpospolita", na zaproszenie Twojego Ruchu weszli do Sejmu i rozmawiali z Januszem Palikotem, potem pojechali do Wrocławia,  matecznika Schetyny.  Z pytań, jakie zadawali lub próbowali zadawać (bo wielu rozmówców im odmówiło), dobitnie wynikało, że reportaż o Schetynie będzie negatywny. Pytali m.in., czy jest człowiekiem amerykańskich służb i dlaczego prokuratura nie zajmuje się korupcją, w którą miałby być zamieszany. Reportaż, który w niedzielę wyemitowała stacja, był zlepkiem publikacji na temat polityka z polskich mediów sprzed lat oraz niepochlebnych o nim opinii. W trwającym ponad 10 minut materiale nazywano Schetynę rusofobem.

Wypowiada się w nim niewiele osób, m.in. Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony.

– Nie widziałem powodów, by odmówić im wywiadu. Mówiłem o Schetynie jako polityku Platformy, pamiętając go z  Sejmu. Unikanie rozmowy byłoby dowodem na ich tezę, że Schetyna jest wszechmocny i wszyscy się go boją – tłumaczy nam. – Niestety, taką mają opinię po tym, co ich w Polsce spotkało, bo praktycznie nikt nie chciał z nimi rozmawiać.

Majorow nie wyjechał z Polski, ale przygotowuje kolejny materiał. Wypytuje rozmówców o interesy byłego ministra MSW Bartłomieja Sienkiewicza, który po odejściu z UOP w latach 90. rozpoczął prywatną działalność gospodarczą. Dziś to spółka Salvor i Wspólnicy zarejestrowana w Warszawie. Pozbył się w niej udziałów, kiedy został ministrem.

Dlaczego działalność biznesowa byłego ministra interesuje  rosyjskich dziennikarzy?

Salvor jest firmą doradczo-analityczną, specjalizuje się w dziedzinach związanych z energetyką (rynki paliw, gazu i energii elektrycznej) w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Doradzała dużym spółkom Skarbu Państwa, m.in. PGE, Orlenowi i Ciechowi. Sam Sienkiewicz był ekspertem w sprawach rynków rosyjskich i według informacji „Rzeczpospolitej" w efekcie działalności biznesowej został uznany przez służby rosyjskie za osobę prowadzącą tzw. biały wywiad. Miał też zakaz wjazdu na terytorium Rosji. Sienkiewicz, będąc ministrem, nigdy nie chciał się odnieść do tej kwestii, udzielał wymijających odpowiedzi.

Kilka tygodni temu inna telewizja rosyjska, REN-TV, podała, że Polska stała się bazą tranzytową na Ukrainę dla najemników z Zachodu, a wyszukiwać ich miałaby między innymi właśnie firma Salvor.

Majorow rozpytuje także o Fundację Otwarty Dialog, która zajmuje się pomocą Ukraińcom. Jej prezesem jest  Lyudmyla Kozlovska, która angażowała się m.in. w pomarańczową rewolucję. W radzie fundacji zasiada zaś m.in. Andrzej Wielowieyski, były poseł, europoseł i senator, żołnierz AK i opozycjonista z PRL. W zespole politycznym jest też Aleksandra Gajewska, warszawska radna PO.

– Mnie także pytano o te kwestie. Teza? Że wspieramy armię ukraińską – przyznaje Piskorski.

Czy polski rząd zamierza podejmować w tej sprawie jakieś kroki?

– Na razie nie – mówi nam Grzegorz Schetyna. A jak tłumaczy minister cyfryzacji i administracji Andrzej Halicki, gwałtowna reakcja byłaby spełnieniem oczekiwań Rosjan.

– Oni na to liczą. Lepiej takie rzeczy po prostu zignorować – przekonuje.

Z naszych informacji wynika jednak, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ma sprawdzić rosyjskich dziennikarzy, m.in., na czyje zaproszenie wjechali do Polski, czy przy przekroczeniu polskiej granicy podali prawdziwy cel wizyty, czy mieli wizy lub pozwolenie na pobyt.

– Sprawa jest delikatna, bo dotyczy dziennikarzy, a więc wolności słowa i demokracji. Nawet jeśli wiemy, że ich materiał ma na celu skompromitowanie polskiego ministra, musimy tych wartości przestrzegać. Jednak sprawdzamy te osoby – mówi nam jeden z wysoko postawionych oficerów ABW.

Podpułkownik Maciej Karczyński, rzecznik agencji, nie chce ujawnić, czy wiedziała ona wcześniej o przyjeździe rosyjskich dziennikarzy.

– Ze względu na ograniczenia natury prawnej ABW nie może informować ani w formie potwierdzenia, ani zaprzeczenia, o swoich zainteresowaniach bądź działaniach, bez względu na to, czy są one podejmowane czy nie – odpowiada.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA