fbTrack

Rzecz o prawie

Reforma arbitrażu: potrzebna czy nie - zastanawia się Łukasz Wydra

1 stycznia 2015 r. wszedł w życie nowy regulamin Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Przygotowała go specjalna komisja powołana przez mec. Marka Furtka (na zdjęciu), wybranego w grudniu na prezesa na kolejną, trzecią kadencję. Jego treść jest odpowiedzią na zmiany w prawie i w praktyce arbitrażowej
Fotorzepa, Robert Gardziński
Po nadaniu arbitrom „immunitetu" arbitraż może się stać instytucją z niejasnymi regułami gry, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności arbitrów. Tymczasem, by stał się popularny, musi być uczciwy i rzetelny – uważa adwokat.

Arbitraż staje się coraz szerzej propagowanym rozwiązaniem dla biznesu. W doktrynie jako jego przewagę nad sądownictwem państwowym wymienia się szybkość postępowania. Rzadko jednak przegrywający spór decyduje się poddać orzeczeniu arbitrażowemu. Wtedy wyrok ma jedynie skutek wewnętrzny między stronami, a zwycięzcy pozostaje przeprowadzenie postępowania o jego uznanie lub stwierdzenie wykonalności. Dopiero takie orzeczenie korzysta z waloru res iudicata i można je przymusowo wykonać.

Niestety, postępowania takie trwają niejednokrotnie dłużej niż sam arbitraż. Może się okazać, iż strona mogłaby szybciej uzyskać rozstrzygnięcie, inicjując postępowanie przed sądem powszechnym. Środowisko widzi potrzebę zmian usprawniających i przyspieszających arbitraż. Przedstawiciele stałych sądów polubownych prowadzą rozległą współpracę m.in. z Ministerstwem Gospodarki. Sąd Arbitrażowy przy Konfederacji Lewiatan zaproponował ankietę bardzo pożyteczną dla oceny kierunku pożądanych zmian przepisów arbitrażowych. Przy ministrze gospodarki działa zespół do spraw systemowych rozwiązań w zakresie polubownych metod rozwiązywania sporów gospodarczych, ułatwiających wykonywanie działalności gospodarczej.

Jak policzyć instancje

Reformatorzy postulują skrócenie do jednej instancji postępowania poarbitrażowego w sprawie skargi o uchylenie wyroku sądu polubownego. Wątpliwości budzi zgodność tego rozwiązania z art. 176 konstytucji. Część doktryny uważa, że kłóci się ono z prawem wywiedzenia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Takie stanowisko można by uznać za słuszne, gdyby przyjąć, że skarga o uchylenie jest środkiem zaskarżenia. Zwolennicy tej tezy przyjmują, że art. 176 konstytucji dotyczy spraw prowadzonych od początku do końca, przy czym jedną instancję stanowi rozstrzygnięcie sądu polubownego. Doktryna skłania się ku temu, że skarga to instrument zbliżony bardziej do pozwu, a co najmniej mający jego liczne cechy. Z kolei część doktryny wywodzi, że czynności sądowe zmierzające do uchylenia wyroku sądu polubownego wykonywane są dopiero z chwilą wywiedzenia skargi, a nie wniesienia pozwu w arbitrażu. Trudniej wtedy argumentować, że można ograniczyć postępowanie ze skargi do jednej instancji. Zwolennicy ograniczenia postępowania przechodzą do porządku nad jedną kwestią: co jeśli strony arbitrażu zdecydują się na dwie instancje? Czy można wywodzić, że rozpoznanie sporu w arbitrażu w I i II instancji będzie uznane za jedną instancję?

Trudno też uzasadnić jedno z proponowanych rozwiązań, tj. by skargi o uchylenie badał w pierwszej i ostatniej instancji Sąd Najwyższy. Nie ma ku temu podstawy w art. 1 ust. 1 lit. a ustawy o Sądzie Najwyższym, stanowiącym, że Sąd Najwyższy sprawuje nadzór judykacyjny nad orzeczeniami sądów powszechnych. Teraz Sąd Najwyższy, rozpoznając skargę kasacyjną w postępowaniu w sprawie skargi o uchylenie, także nie kontroluje orzeczenia arbitrażowego, lecz rozstrzygnięcie sądu powszechnego w II instancji. Rozwiązanie to jest zatem dyskusyjne.

Możliwe jest natomiast przyspieszenie rozpoznawania skarg o uchylenie wyroków sądów polubownych przez powierzenie ich np. jednemu, wyspecjalizowanemu wydziałowi sądu okręgowego w kraju. Zauważalnie krótszy byłby wtedy czas rozpoznawania takich skarg.

Za mało czasu na kwestionowanie

Proponuje się skrócenie terminu na wywiedzenie skargi do dwóch miesięcy, nawiązując do skargi kasacyjnej. Warto spojrzeć na te propozycje okiem praktyka. Skarga o uchylenie wyroku sądu polubownego jest znacznie bardziej skomplikowana niż kasacyjna. Nie wystarczy zarzucenie sądowi polubownemu naruszenia określonych przepisów prawa, należy je jeszcze powiązać z określonymi podstawowymi zasadami porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej (niezależnie od tego, że podstawę uchylenia wyroku arbitrażowego z art. 1202 § 2 k.p.c. sąd powinien brać pod uwagę z urzędu).

Kwestionowanie wyroku arbitrażowego w dwa miesiące byłoby utrudnione, bo wyroki sądów powszechnych liczą zwykle kilka–kilkanaście stron, a arbitrażowe nawet kilkaset. Arbitraż wciąż nie jest w Polsce na tyle popularny, by każdy prawnik miał odpowiednie doświadczenie. Paradoksalnie, zespół przy ministrze gospodarki przedstawia argument przemawiający za utrzymaniem terminu trzech miesięcy: „Trzeba też pamiętać, że podstawy skargi o uchylenie, restrykcyjnie określone przez ustawodawcę, są dodatkowo bardzo wąsko interpretowane w orzecznictwie SN (orzeczenie SN z 3 września 2009 r., I CSK 53/09), co również podnosi wymagania względem jakości tego szczególnego rodzaju środka zaskarżenia".

Szybciej uznać lub stwierdzić wykonalność

Postępowania o uznanie lub stwierdzenie wykonalności orzeczenia arbitrażowego zrównują wyrok arbitrażowy z wyrokiem sądu powszechnego. Są prowadzone przed sądem powszechnym w I i II instancji. Skarga kasacyjna przysługuje, gdy przedmiotem oceny jest zagraniczny wyrok arbitrażowy. Zespół postuluje ograniczenie tych postępowań do jednej instancji, z możliwością wywiedzenia skargi kasacyjnej. Niestety, brakuje bliższego uzasadnienia zgodności z konstytucją proponowanych rozwiązań. Nie wystarczy odwołanie się do koncepcji art. 176 konstytucji jako przepisu o charakterze ustrojowym (a więc takiego, który nie kreuje praw podmiotowych) i wywodzenie z art. 78 konstytucji ograniczania prawa do zaskarżania postanowień sądu I instancji w sprawie uznania lub stwierdzenia wykonalności wyroku sądu polubownego. Są postulaty, by orzeczenie zagranicznego sądu polubownego było uznawane automatycznie przez polski sąd. Bazując na praktyce, uważam takie propozycje za dyskusyjne. Zasadne jest zaproponowanie rozwiązań, które pozwolą skrócić czas postępowań o uznanie lub stwierdzenie wykonalności wyroku.

Bezstronność i niezależność w ustawie

Ciekawa jest propozycja, by w kodeksie postępowania cywilnego znalazło się postanowienie: „Osoba powołana na arbitra powinna niezwłocznie ujawnić stronom wszystkie okoliczności, które mogłyby wzbudzić wątpliwości co do jej bezstronności lub niezależności. Osoba powołana na arbitra składa każdej ze stron i pozostałym arbitrom oświadczenie o swojej bezstronności i niezależności na piśmie". Zwykle takie oświadczenie arbiter składa teraz właściwym organom stałego sądu polubownego i nie jest ono adresowane do stron.

Zwiększanie transparentności arbitrażu jest postulatem jak najbardziej słusznym, ale optymistyczne są tezy zespołu, że taka zmiana zwiększy zaufanie czy podniesie poziom arbitrażu. Bezstronność i niezależność arbitrów to fundament arbitrażu.

Większość stałych sądów polubownych ma swoje kodeksy etyczne, których mają przestrzegać arbitrzy rekomendowani przez te sądy. Gdyby jednak arbitrzy zobowiązywali się na podstawie ustawy (a nie regulaminu sądu polubownego) do zachowania niezależności i bezstronności, strony uzyskałyby zmaterializowaną podstawę odszkodowania za nienależyte wykonywanie umowy arbitrażu. Jednak deklaracje będą bezowocne, jeżeli poczucie niezależności i bezstronności nie będzie po prostu wynikało z przekonania arbitra.

„Immunitet" arbitrów

Trwa dyskusja nad ustawowym ograniczeniem odpowiedzialności arbitra względem stron do przypadków, gdy arbiter wyrządza szkodę umyślnie. Regulaminy sądów polubownych zawierają podobne postanowienia. Zostaje ocena związania stron takimi ograniczeniami. Trzeba podchodzić z rezerwą do prób ustawowego ograniczania odpowiedzialności arbitrów. Wbrew osądom takie rozwiązanie zniechęci klientów arbitrażu.

Nie można zapominać, że zapis na sąd polubowny to umowa cywilnoprawna (procesowa), którą zawarto, bo nie wykonano innej umowy cywilnoprawnej. Arbitrzy zawierają ze stronami odrębną umowę receptum arbitrii, z której wynika dla stron m.in. obowiązek zapłaty wynagrodzenia arbitrom. Istnieje on niezależnie od wygranej w sporze. Czym zatem uzasadnić ustawowe ograniczenie odpowiedzialności arbitra, jeśli strona odpowiada względem arbitrów?

Słusznie się zauważa, że strony powierzają rozpoznanie sporu fachowcom. Oczekiwania wobec arbitrów rosną wraz z ich renomą, doświadczeniem. Sam arbitraż jest jednak dobrowolny. Strony muszą mieć zaufanie, ale i świadomość gwarancji, gdyby arbiter nienależycie wykonywał obowiązki. Nadanie owego „immunitetu" rodzi ryzyko, że arbitraż stanie się instytucją z niejasnymi regułami gry, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności arbitrów.

Jaki kierunek

Dyskusja jest bardzo interesująca. Część praktyków sądzi, że zmiany nie są potrzebne. Cieszy otwartość prawodawcy na podjęcie dyskusji. Równie ważne jest jednak odpowiednie uzasadnianie proponowanych rozwiązań. Podstawowe pytanie klienta brzmi bowiem: dlaczego arbitraż?

Z pewną rezerwą należy oceniać lansowanie zalet arbitrażu. Czasem (np. inwestycyjny) jest wręcz koniecznością.

Reforma powinna pójść w jednym z kierunków: czy zmieniamy arbitraż na bardziej atrakcyjny dla arbitrów czy dla stron? Może i powinien być panaceum na wiele bolączek i problemów sądownictwa powszechnego. Musi jednak być uczciwy i rzetelny. Tylko wtedy ma szansę się spopularyzować.

Autor jest partnerem w KML LEGAL Szmid Sander Wydra Adwokaci i Radcowie Prawni sp. p., pełnomocnikiem w sporach arbitrażowych

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL