Sport

Lewis Hamilton rozbił swój bolid

AP
W niedzielę Grand Prix Bahrajnu. Szykuje się kolejny weekend pod znakiem dominacji Ferrari – na pierwszych treningach Felipe Massa i Kimi Raikkonen byli zdecydowanie najszybsi. Robert Kubica zakończył dzień z piątym czasem w drugiej sesji
Obaj kierowcy Scuderii zdominowali piątkowe treningi na położonym na pustyni torze Sakhir. Przed południem Massa pokonał o 0,1 sekundy Raikkonena, a w drugiej sesji Brazylijczyk (zwycięzca ubiegłorocznej Grand Prix Bahrajnu) jako jedyny uzyskał czas poniżej minuty i 32 sekund. Mistrz świata Raikkonen stracił do kolegi z zespołu aż 0,9 sekundy, ale obaj kierowcy Ferrari mieli zupełnie inny program przygotowań.Dla Massy wyniki piątkowych jazd to zastrzyk optymizmu po dwóch nieudanych wyścigach w Australii i Malezji, ale do uciszenia krytyków potrzebny jest jeszcze dobry wynik w niedzielnym wyścigu. Bez kontroli trakcji wyścig na śliskiej nawierzchni, pokrytej pyłem nawiewanym z pustyni, może być dla Brazylijczyka bardzo ciężki, bo Massa krytykowany jest za to, że popełnia zbyt dużo błędów.
Sam zainteresowany jest jednak zdania, że zmiana przepisów nie miała wpływu na pechowe występy w poprzednich wyścigach. – Wiem, co trzeba robić, żeby jeździć szybko i bezbłędnie – powiedział do dziennikarzy Massa. – W Australii miałem defekt, a w Malezji nie popełniłem błędu.Wydaje się jednak, że jedynym sposobem na wygranie przez niego niedzielnego wyścigu jest zdobycie w sobotę pierwszej pozycji startowej – Massa jak dotąd wygrał pięć Grand Prix, za każdym razem startując z czoła stawki. Robert Kubica kolejny raz pokazał, że pod względem szybkości BMW Sauber może rywalizować z McLarenem. W popołudniowej sesji stracił do kierowców Srebrnych Strzał niecałe 0,2 sekundy. Kubica przyznał, że dość szybko udało się odnaleźć odpowiednie ustawienia samochodu – mimo wcześniejszych obaw, iż silne podmuchy wiatru utrudnią pracę nad aerodynamiką. Z szerokim uśmiechem stwierdził, że to był najlepiej przepracowany piątek w całej jego karierze.
Kluczem do sukcesu na torze Sakhir będzie precyzyjne hamowanie Mniej zadowolony był Nick Heidfeld, narzekający na niedopracowane ustawienia. Jednak zgodnie z planem działań tradycyjnie przyjętym przez BMW Sauber prace przed kwalifikacjami wykonywane są dopiero podczas sobotniego treningu. Kierowcy McLarena zajęli miejsca za plecami duetu Ferrari, ale dzień nie skończył się dobrze dla Lewisa Hamiltona. Lider klasyfikacji mistrzowskiej zakończył swój udział w treningu niecałe 10 minut przed wywieszeniem flagi w biało-czarną szachownicę. Bolid wicemistrza świata wpadł w poślizg na wyjściu z szybkiego zakrętu numer 7, bokiem przejechał przez szerokie pobocze i rozbił się o barierę. – Dawałem z siebie wszystko i czasami takie rzeczy się zdarzają – ze skruchą przyznał Hamilton. Podczas piątkowych jazd na chwilę zapomniano o aferze obyczajowej prezydenta FIA Maksa Mosleya. W czwartek wieczorem Międzynarodowa Federacja Samochodowa poinformowała o zwołaniu nadzwyczajnego zgromadzenia generalnego. Mosley poprosił o zorganizowanie spotkania ponad 200 członków senatu FIA w jak najszybszym terminie, aby przedyskutować „nielegalną ingerencję w prywatne życie prezydenta FIA”. Data posiedzenia jeszcze nie jest znana, a tymczasem samochodowe federacje z Niemiec i Holandii wypowiadają się nieprzychylnie na temat przyszłości Mosleya. Niemcy poprosili Anglika o przemyślenie swojej roli w FIA, natomiast prezydent holenderskiej federacji KNAF Arie Ruitenbeek zapowiedział głosowanie za odwołaniem Mosleya z funkcji prezydenta FIA.Zawodnicy zgodnie odmawiają komentarzy w tej sprawie, koncentrując się na swoich zadaniach przed kolejnym wyścigiem. A mają się do czego przygotowywać – śliska, zapiaszczona nawierzchnia przysparzała wielu kłopotów nawet najlepszym kierowcom. Pozbawione kontroli trakcji samochody wypadały na pobocza, a brak pomocy w postaci elektronicznego wspomagania hamowania silnikiem skutkował licznymi błędami w strefach dohamowania. Tor w Bahrajnie stawia szczególnie duże wyzwanie właśnie hamulcom – brakuje tu szybkich łuków, a po trzech długich prostych odcinkach kierowcy wjeżdżają w ciasne zakręty, pokonywane na pierwszym czy drugim biegu. Precyzyjne hamowanie jest zatem kluczem do sukcesu – podobnie jak dbałość o stan ogumienia. Przyblokowanie kół – częste zwłaszcza przed ciasnym lewym nawrotem numer 10, przed którym kierowcy hamują w szybkim lewym łuku – skutkuje przytarciem opony i następnie nieprzyjemnymi wibracjami. Jak na razie z wyzwaniami pustynnego toru najlepiej radzą sobie zawodnicy Ferrari i jeśli rywale z McLarena nagle nie wyciągną asa z rękawa, to w niedzielne popołudnie będziemy mieli powtórkę z Malezji, z dwoma czerwonymi samochodami błyskawicznie oddalającymi się od reszty stawki. 1. L. Hamilton (W. Brytania, McLaren--Mercedes) 14; 2. K. Raikkonen (Finlandia, Ferrari) 11; 3. N. Heidfeld (Niemcy, BMW Sauber) 11; 4. H. Kovalainen (Finlandia, McLaren--Mercedes) 10; 5. R. Kubica (Polska, BMW Sauber) 8; 6. N. Rosberg (Niemcy, Wiliiams-Toyota) 6. Klasyfikacja konstruktorów 1. McLaren-Mercedes 24; 2. BMW Sauber 19; 3. Ferrari 11. Robert Kubica, polski kierowca BMW Sauber Rz: Jak ocenia pan przebieg piątkowych przygotowań? Robert Kubica: Popra-wialiśmy ustawienia i praktycznie przy każdym wyjeździe samochód był coraz szybszy. Zaskakująco dobrze nam poszło, zwłaszcza biorąc pod uwagę ciężar paliwa, z którym jeździliśmy. Czy zatem spełnią się marzenia polskich kibiców? Wątpię. Nie przyszedł jeszcze nasz czas, ale sądzę, że jeśli wszystko pójdzie tak jak w piątek, to będziemy w stanie pojechać dobry wyścig. Wygląda na to, że jesteście w stanie walczyć ze ścisłą czołówką. Wyścig w Malezji pokazał, że szybkość z kwalifikacji przed Grand Prix Australii nie była przypadkowa. Tam byliśmy szybsi od Ferrari, z kolei w Sepang po karze dla McLarena startowaliśmy przed nimi, ale i tak w wyścigu jechaliśmy podobnym tempem. Mam nadzieję, że równie dobrze będzie w Bahrajnie. Czyli cel jest coraz bliżej? Wszyscy pracujemy na wygranie pierwszego wyścigu. Mam nadzieję, że się uda – za miesiąc lub za pięć. Pańska dieta cud zdaje się przynosić dobre rezultaty? Jestem w stanie wyciągnąć więcej z bolidu. To był mój pomysł i jak na razie się sprawdza, choć nie spodziewałem się, że stracę aż siedem kilogramów. Jak można to osiągnąć w zaledwie sześć tygodni? Wystarczy nie jeść. Oczywiście żartuję, jem po prostu mniej i bardziej uważam na jadłospis. Warzywa, owoce, ryby – nie jest łatwo, bo we Włoszech przywykłem do makaronu, ale wyniki pokazują, że jednak się opłaca. Wysłuchał Mikołaj Sokół
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL