Banki

Banki czyszczą bilanse

Największy bank Szwajcarii wszedł niedawno w konflikt z amerykańskimi władzami, które zażądały ujawnienia danych finansowych obywateli USA posiadających w nim rachunki.
AFP
Słynny UBS stracił na złych inwestycjach aż 19 mld dolarów. Ale inwestorzy uwierzyli, że to pierwszy sygnał końca kłopotów instytucji finansowych
To nie koniec problemów banków. Ale widać światło w tunelu – tak wielu analityków komentowało we wtorek informacje napływające z sektora finansowego. UBS podał, że musi odpisać z tytułu strat na rynku obligacji opartych na amerykańskich kredytach hipotecznych aż 19 mld dolarów. Powiększa to jego łączną stratę do 37 mld dol. i czyni największą europejską ofiarą kryzysu.
W USA indeksy giełdowe zyskały ponad 3 proc., a liderami wzrostu były... banki. – Dobrą nowiną jest to, że banki działają szybko, aby ujawnić swoje straty. Im szybciej wiadomo, jaka jest ich skala, tym szybciej można przystąpić do naprawy – powiedział Peter Dixom, ekonomista Commerzbanku. Wielu analityków przewidywało wcześniej, że bank dokona znacznie mniejszego odpisu, nie ujawni wszystkich strat i będzie trzymał inwestorów w niepewności przez następne miesiące. Informowanie co kilkanaście tygodni o kolejnych odpisach niektórzy analitycy nazywali ”śmiercią przez tysiąc ciosów”. To właśnie niepewność jest obecnie największą bolączką sektora finansowego na świecie. Brak wiedzy o rzeczywistej skali strat banków utrudnia bowiem pozyskiwanie gotówki i grozi utratą płynności (dostępność pieniądza na spłatę bieżących zobowiązań), a w ekstremalnych przypadkach – bankructwem.
Ujawnienie tak dużej straty zostało odebrane jako odważna i dobra decyzja. UBS poinformował też o możliwości pozyskania kapitału o wartości 15 mld dolarów. I to nie od azjatyckich funduszy państwowych, które dokapitalizowały ostatnio kilka dużych banków (m.in. Citigroup czy Morgan Stanley), ale prywatnych inwestorów. A dodatkowo szef rady banku Marcel Ospel podał się do dymisji, co również inwestorzy przyjęli z ulgą. Mają nadzieję, że inne banki równie odważnie zaczną rozwiązywać swoje problemy. Decyzja UBS nie oznacza jednak, że problem został rozwiązany. Na fali optymizmu pojawiały się wczoraj głosy nawołujące do ostrożności. Nie wiadomo, czy śladem UBS wszystkie banki zaczną szybko ujawniać skalę potencjalnych strat. Nie jest to łatwe, ponieważ wartość obligacji opartych na kredytach jest często trudna do oszacowania. Do tej pory odpisy banków przekroczyły 170 mld dolarów, a najbardziej optymistyczny szacunek wskazuje, że sięgną łącznie ”tylko” 285 mld dol. Sam prezes UBS Marcel Rohner ostrzegał wczoraj, że na przykładzie jednego banku nie można oceniać sytuacji. Dlatego wielu ekonomistów wciąż największą nadzieję pokłada w rządowych interwencjach. Spekuluje się nawet o możliwości użycia publicznych pieniędzy do bezpośredniego dokapitalizowania banków lub skupowania toksycznych papierów dłużnych. Na razie jednak takie opcje pozostają jedynie w sferze spekulacji. masz pytanie, wyślij e-mail do autora: i.morawski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL