fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Nabrani na kursy przedmałżeńskie

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Kilkaset osób szykujących się do ślubu musi powtórzyć nauki. Te, które odbyli online, nie miały aprobaty biskupa.
Platforma e-learningowa oferująca kursy przedmałżeńskie działa od kilku miesięcy. Jej twórcy, powołując się na współpracę z archidiecezją krakowską, wystawiają zaświadczenia o odbyciu nauk, których Kościół wymaga przed ślubem.
Tymczasem kilka tygodni temu biskup Jan Wątroba, przewodniczący Rady ds. Rodziny Episkopatu Polski, rozesłał do wszystkich kurii w Polsce komunikat ostrzegający przed kursami. Hierarcha informuje, że żaden biskup na treści prezentowane w portalu nie udzielił imprimatur (oficjalna aprobata) i w związku z tym „certyfikaty ukończenia internetowych nauk przedmałżeńskich nie mogą być w żadnym razie podstawą do zaliczenia katechez przedmałżeńskich czy przedślubnych, obowiązujących w Kościele w Polsce".
Twórcy witryny przekonują jednak, że wszystko jest w porządku. Twierdzą, że w powstawaniu katechez brali udział księża oraz świeccy doradcy życia rodzinnego z archidiecezji krakowskiej. Piszą również, że treści sprawdził kościelny cenzor ks. prof. Antoni Świerczek, kierownik Studium Teologii Rodziny dla Świeckich przy Wydziale Duszpasterstwa Rodzin krakowskiej kurii.
Ks. Jacek Konieczny, dyrektor tegoż wydziału, potwierdza, że w przygotowaniu katechez brały udział osoby współpracujące z kurią.
– Bo sama idea jest w porządku. Zamieszczone tam katechezy mogą służyć jako pomoc w naukach przedmałżeńskich, ale nie mogą ich zastąpić – mówi „Rz". – Tłumaczyłem to wszystko na spotkaniu z osobami, które uruchomiły ten portal i dostałem zapewnienie na piśmie, że nie zrobią tego bez akceptacji ze strony episkopatu. Stało się inaczej, bo ktoś wymyślił sobie, że na tym zarobi.
Jak? Pobierając po 100 zł opłaty od każdej osoby zapisującej się na kurs. Z tej formy jednak zrezygnowano. Dziś na stronie jest informacja, że kursy są bezpłatne, ale jeśli ktoś chce wspomóc ich rozwój, może wpłacić dobrowolną ofiarę.
– Zostaliśmy po prostu oszukani – tłumaczy duchowny i dodaje, że chociaż starał się o imprimatur dla katechez, zawiesił ten proces do odwołania. – Z tego, co wiem, kilka osób, które zgodziły się na współpracę z portalem, już się z tego wycofały.
Również ks. prof. Świerczek tłumaczy, że wyjaśniał twórcom strony, co trzeba zrobić, by z punktu widzenia Kościoła wszystko było w porządku. Mówi, że sprawdzał treści katechez, ale ich nie akceptował. –  Informacje podane na stronie są niepełne, a wiele z nich jest nieprawdziwych – dodaje.
Autorzy portalu piszą na Facebooku, że z oferty skorzystało kilkaset osób. Zamieszczają ich pozytywne opinie.
Ks. Przemysław Drąg z Rady ds. Rodziny Episkopatu Polski, który zapoznał się z portalem, mówi „Rz", że do treści nie ma zastrzeżeń. Przyznaje, że mogą one pełnić rolę ewangelizacyjną.
– Problem w tym, że wydawane certyfikaty są po prostu nieważne – wyjaśnia. – Osoby, które mają takie zaświadczenia, będą musiały ponownie pójść na tradycyjny kurs.
Z twórcami portalu nie udało nam się skontaktować. Ich biuro znajduje się w Krakowie w budynku, w którym można wynająć biura na godziny. Urzędują tam godzinę dziennie. Ale wczoraj telefon milczał.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA