Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa tracą nie tylko sympatię europejskich społeczeństw, ale i zaufanie europejskich polityków. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę kontrowersje związane z działaniami amerykańskiego prezydenta zarówno wewnątrz USA, jak i na arenie międzynarodowej. Co jednak musi dziwić, a wręcz niepokoić, to fakt, że niechęć do Trumpa zaczęła przesłaniać zdrowy rozsądek.
Sondaż Politico: Czy bliżej współpracować z Chinami, czy z USA kierowanymi przez Donalda Trumpa?
Kilka dni temu portal Politico opublikował wyniki sondażu opinii publicznej przeprowadzonego w trzech państwach europejskich (w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii) oraz w Kanadzie. W każdym z nich mieszkańcy musieli odpowiedzieć na jedno pytanie: „Czy lepiej bliżej współpracować z Chinami, czy ze Stanami Zjednoczonymi kierowanymi przez Donalda Trumpa?”. Odpowiedzi były tyle jednoznaczne, co jednomyślne. Odsetek ankietowanych opowiadających się za silniejszymi relacjami z komunistycznym mocarstwem wahał się od 57 proc. w Kanadzie do 34 proc. we Francji. Wszędzie jednak zdecydowana większość preferowała współpracę z Pekinem. Nawet w Wielkiej Brytanii, pielęgnującej „specjalne stosunki” ze Stanami Zjednoczonymi co najmniej od drugiej wojny światowej, 42 proc. wskazało Chiny, a zaledwie 34 proc. USA.
Czytaj więcej
Rok po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu świat coraz częściej postrzega jego strategię „America First” jako czynnik wzmacniający nie Stany Zj...
Trudno o bardziej wyrazisty przykład zmieniającego się na niekorzyść stosunku do USA niż Polska. Po 1989 r. w świadomości Polaków prezydent Ronald Reagan zajmował miejsce tuż obok Jana Pawła II, zaś jego kolejni następcy znajdowali się w hierarchii niewiele niżej. Także podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa (2017-2021) pozostawaliśmy jednym z wyjątków w Unii Europejskiej, gdzie poparcie dla kontrowersyjnego prezydenta przewyższało opinie negatywne. Wystarczył jednak rok jego drugiej kadencji, by Polacy dołączyli do Niemców, Francuzów czy Hiszpanów w niechęci wobec Trumpa. Reakcje polskiego społeczeństwa na działania ambasadora Thomasa Rose’a, strofującego w lutym marszałka Czarzastego, dobitnie pokazały, co nad Wisłą myśli się o obecnej amerykańskiej administracji. A przecież Rose nie zrobił i nie powiedział nic ponad to, na co pozwalali sobie jego poprzednicy po 1989 r.
Donald Trump zrobił wszystko, aby stać się jednym z najbardziej znienawidzonych polityków na świecie. Czarę goryczy przelał atak na Iran
Prawda, że antyamerykańskie nastroje są uzasadnione. W ciągu kilkunastu miesięcy swoich rządów Donald Trump zrobił wszystko, aby stać się jednym z najbardziej znienawidzonych polityków na świecie. Poniżanie Ukrainy, niewytłumaczalna słabość do Putina, zastraszanie sojuszników z NATO, pogarda dla prawa międzynarodowego i otwarte działanie na rzecz rozbicia Unii Europejskiej – to tylko niektóre z dotychczasowych dokonań obecnego gospodarza Białego Domu. Czarę goryczy przelała zaś jego decyzja o zaatakowaniu Iranu, bez konkretnego celu, a co gorsza – bez uprzedzenia swoich europejskich partnerów. Tymczasem nawet ci jego poprzednicy, którzy wykazywali podobną niechęć do tradycyjnych sojuszy, jak George W. Bush, przed rozpoczęciem militarnych działań mimo wszystko starali się (choć nie zawsze skutecznie) uzyskać przychylność międzynarodowej społeczności.