Niemal połowa Polaków akceptuje porównanie działań Izraela wobec Palestyńczyków do działań nazistów wobec Żydów. Psychologowie wyjaśniają to mechanizmem „odwrócenia winy”, czy też zrównywania ofiary z katem, co pozwala na zmniejszenie poczucia winy za stosunek niektórych Polaków do Żydów w czasie II wojny światowej.

Pokazana w Sejmie przez posła Konrada Berkowicza flaga Izraela, na której gwiazda Dawida została zastąpiona przez swastykę, zrobiła zapewne podobne wrażenie na Żydach, jak na nas zrobiłoby wyeksponowanie w Knesecie flagi państwowej z godłem RP, w której w miejscu orła w koronie widniałaby swastyka. Poseł Berkowicz już wcześniej prezentował pogląd, że „W Jedwabnem nie mordowali Polacy, tylko Niemcy”, kwestionując w ten sposób ustalenia historyków Instytutu Pamięci Narodowej.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Konrad Berkowicz ze swastyką, czyli kolejny dzień antysemickiej hańby w Sejmie

Także progresywna lewica porównuje niekiedy politykę Izraela do nazizmu, potępiając w ten sposób politykę osadnictwa i segregacji rasowej oraz wyrażając solidarność z narodem palestyńskim. Do której grupy należy osoba stosująca to porównanie, zdradza jej stosunek do przybyszów z Bliskiego Wschodu – dla radykalnej lewicy są oni potrzebującymi wsparcia uchodźcami, dla skrajnej prawicy – niechcianymi nachodźcami.

Wydawało się, że ukaranie posła Berkowicza przez władze Sejmu i skierowanie sprawy do prokuratury usatysfakcjonowało Izrael, jednak na scenę wkroczył minister Radosław Sikorski. Najpierw słusznie wezwał do ukarania izraelskiego żołnierza, który dopuścił się demonstracyjnego rozbicia figury Jezusa w Libanie. Jego izraelski odpowiednik Gideon Saar odpowiedział przeprosinami za ten haniebny czyn, a Izraelskie Siły Obrony – przeprowadzeniem dochodzenia i wyciągnięciem konsekwencji wobec żołnierza.

Zapewne wyczuwając nadarzającą się okazję do poszerzenia bazy politycznej, minister Sikorski poszedł za ciosem oświadczając, że izraelscy żołnierze zabijają zakładników i żądając „wyciągnięcia wniosków wobec sposobu, w jaki są formowani”. Minister Sikorski przeniósł zatem zarzuty z poziomu pojedynczego żołnierza, na poziom zbiorowy – Izraelskich Sił Obrony. Zgodnie ze sztuką dyplomacji Izrael nie mógł pozostawić tych zarzutów bez odpowiedzi. Gideon Saar zarzucił mu ignorancję i głęboki brak zrozumienia oraz zapowiedział, że nie pozostanie to bez konsekwencji, co poparł ambasador USA w Jerozolimie Mike Huckabee. Konsekwencje te to symetryczne przeniesienie zarzutów z poziomu jednostki – posła Berkowicza, na poziom społeczeństwa i zażądanie od Polski wprowadzenia „kompleksowego narodowego planu walki z antysemityzmem”.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Od profanacji figury Chrystusa do antysemityzmu. Jak nakręca się spirala nienawiści

Radosław Sikorski osiągnął więc swój cel, jakim było przypodobanie się środowiskom antysemickim i poszerzenie politycznej bazy. Pozostaje pytanie, czy służyło to interesowi Polski.

Autor

Jacek Czputowicz

Profesor na Uniwersytecie Warszawskim, w latach 2018-2020 był ministrem spraw zagranicznych