Historia

Podbój „nowej ojczyzny”

Wikipedia
Pod koniec IX wieku Węgrzy wyruszyli w kolejną – już ostatnią – wędrówkę. Jej przyczyną było nowe poruszenie ludów koczowniczych w Azji i Wschodniej Europie.
W 893 roku bucharski emir Samanidów Ibrahim ibn Achmed uderzył na tureckich Uzów i zagarnął ich stada. Pozbawieni dobytku Uzowie napadli na Pieczyngów (także koczowników pochodzenia tureckiego), którzy obozowali między Morzem Kaspijskim i Uralem. Przegonieni ze swych pastwisk Pieczyngowie powędrowali aż nad Don. W 895 roku sprzymierzyli się z Bułgarami i uderzyli na Węgrów w Etelköz. Węgrzy ponieśli klęskę i wraz z rodzinami, stadami i całym dobytkiem rozpoczęli ucieczkę na zachód i zarazem podbój nowej ojczyzny (węg. honfoglalás).
Węgierscy wojownicy poznali już szlaki i kraje po zachodniej stronie Karpat. Od 962 roku wyprawiali się regularnie w tamte strony po niewolników i łupy. Wiedzieli, że w Basenie Karpackim znajduje się nizina będąca przedłużeniem ciągnącego się od głębokiej Azji obszaru stepów. To tam zakończyli swą wędrówkę Hunowie, by w V wieku pod wodzą Attyli terroryzować Rzymian i Germanów. Tam też w VI stuleciu osiedlili się Awarzy, koczownicy pochodzenia tureckiego, po czym ujarzmili plemiona słowiańskie i niepokoili najazdami ziemie cesarstwa bizantyjskiego oraz wschodnie rubieże królestwa Franków. Rozbił ich w 803 roku cesarz Karol Wielki, a uwolnieni od awarskiej dominacji Słowianie stworzyli pierwsze państwa plemienne, z których najpotężniejszym była Rzesza Wielkomorawska. W 896 roku Węgrzy pod wodzą Arpáda przeszli Przełęcz Werecką w Karpatach Wschodnich i w kilka lat podbili całą Kotlinę Karpacką. W 906 roku pod ciosami węgierskich najazdów Wielkie Morawy rozpadły się.
W tym okresie znacznie wzrosła siła i militarna aktywność węgierskiej drużyny. Na podstawie źródeł można odtworzyć taktykę stosowaną podczas najazdów. Ich celem nie były już podboje, lecz „używanie sobie” (po węgiersku kalandozás), czyli rabunek. Najazd rozpoczynała jedna lub dwie armie, które po wkroczeniu na obce terytorium dzieliły się na mniejsze oddziały. Te zaś rozpraszały się po całym kraju, rabowały, brały jeńców, mordowały i paliły osady. Liutprand z Cremony pisał o 200 – 300-osobowych watahach. Wydaje się, że właśnie ruchliwość małych oddziałów konnych łupieżców zrodziła przekonanie o niezliczonych hordach barbarzyńców, które zalewały niczym szarańcza chrześcijańskie kraje. Węgrzy nie atakowali żywiołowo – każdą wyprawę poprzedzali przygotowaniami wywiadowczymi i dyplomatycznymi. Bardzo często wyruszali jako sojusznicy, których wynajmowali władcy Bizancjum, Bułgarii, Czech, Italii, Bawarii czy innych księstw niemieckich. Kierowali agresję Węgrów na swoich nieprzyjaciół. Były to swoiste umowy o dzieło: Węgrzy zawierali sojusz, brali lub dostarczali zakładników jako gwarantów, otrzymywali zezwolenie na wolny przemarsz oraz przewodników. Dzięki temu swobodnie przechodzili przez Bawarię lub Lombardię i łupili sąsiednie kraje. Armie węgierskie wyprawiały się nie tylko po jednorazowe łupy, ale także po stałe daniny. Pierwszym monarchą europejskim, który regularnie płacił Węgrom trybut, był król włoski Berengar. Jego przypadek dobrze oddaje istotę węgierskich najazdów. Oto w 899 roku cesarz Arnulf wynajął armię węgierską, która rozgromiła oddziały Berengara. Ale już rok później, po niespodzianej śmierci cesarza, z Węgrami sprzymierzył się pokonany Berengar. Potem wielokrotnie wzywał ich do walki ze swymi przeciwnikami. Rocznie płacił za te usługi 10 mis srebrnych monet (ok. 375 kg srebra). Najczęściej obiektem węgierskich najazdów były kraje niemieckie. Na początku X wieku węgierscy posłowie złożyli ostatniemu Karolingowi na tronie wschodniofrankijskim, Ludwikowi o przydomku Dziecię, propozycję pokoju w zamian za trybut i uznanie ich praw do Panonii. Król nie przystał na te warunki. W rewanżu Węgrzy przez 14 lat pustoszyli jego królestwo, niosąc śmierć i zniszczenie. Najmocniej ucierpiała Bawaria, której wojska zostały rozgromione w 907 roku pod dzisiejszą Bratysławą (Pożoń). W tym samym roku Węgrzy zajęli dawną Marchię Wschodnią (utworzoną jeszcze przez Karola Wielkiego) i z niej uczynili zaplecze swych wypraw łupieżczych. Ludność Bawarii uwolniła się od wiszącego nad nią zagrożenia w 913 roku, kiedy to książę bawarski Arnulf zawarł z Węgrami trwały sojusz. W następnych latach przepuszczał ich przez swoje ziemie, korzystał też z ich wsparcia w rozmaitych konfliktach, m.in. z królem wschodniofrankijskim (czyli niemieckim) Konradem. W 924 roku pokój z Węgrami zawarł kolejny władca niemiecki Henryk I Ptasznik. Utrzymał się on przez dziewięć lat. I był to czas największych dochodów, jakie uzyskiwało węgierskie „przedsiębiorstwo rabunkowe”. Wszystkie królestwa i księstwa na wschodzie dawnego cesarstwa karolińskiego: od Lombardii aż po Morze Północne, kupowały u Węgrów pokój i korzystali z ich militarnej pomocy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL