fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Jak płacimy za nowe mieszkanie

Fotorzepa, Sławoir Mielnik Sławoir Mielnik
Duże spółki deweloperskie chętniej proponują możliwośćzapłaty za mieszkania po zakończeniu budowy.
Systemy płatności 10/90 (klient wpłaca 10 proc. wartości mieszkania w momencie podpisania umowy, a 90 proc. przy odebraniu kluczy) lub 20/80, znów zaczynają pojawiać się w ofercie deweloperów.
– To jeden z instrumentów promocyjnych, wprowadzany dla pobudzenia sprzedaży mieszkań na wstępnych etapach. Chodzi o zwrócenie uwagi potencjalnych klientów na nową inwestycję, a także realizację warunków kredytowania inwestycji przez bank. Czasem deweloper wprowadza taki system lub powraca do niego przy zaawansowanej sprzedaży, by ją przyśpieszyć. Raczej projekty nie są sprzedawane w tym systemie od początku do końca – opowiada Jarosław Jędrzyński z serwisu RynekPierwotny. com.
Systemy typu 10/90 zazwyczaj oferują największe spółki. Warunki płatności można negocjować w znacznie większym stopniu niż cenę mieszkania.
– Fakt, że nie ma w oficjalnej ofercie płatności np. 10/90 lub 20/80 nie oznacza, że jest ona nieosiągalna – zapewnia Jędrzyński. Jeżeli klient np. finansuje nowe mieszkanie ze środków ze sprzedaży starego lokum, powinien negocjować z deweloperem, kiedy wpłaci resztę kwoty za mieszkanie.
Z czołowych giełdowych firm deweloperskich najbardzij idą klientowi na rękę: Dom Development, Ronson, J.W. Construction Holding, Marvipol czy JHM Development.
– Dużo trudniej, praktycznie z wykluczeniem opcji 10/90, negocjuje się w Robygu, Wikanie czy Inpro. Z kolei Polnord, reklamujący przy niektórych swoich inwestycjach system 10/90, oferuje taką opcję za dopłatą ok. 7 proc. ceny mieszkania – opowiada Jarosław Jędrzyński.
Marek Przybyszewski z Lion's House zapewnia, że liczba ofert z elastycznymi systemami płatności wzrośnie. – Propozycje tego typu mogą wpłynąć pozytywnie na atrakcyjność oferty z punktu widzenia klienta – przekonuje.
Jak dodaje Edyta Kołakowska z Emmerson Realty, dla klienta z gotówką system 10/90 lub 20/80 jest bardziej korzystny, bo może on przez cały okres budowy, czyli nawet trzy lata, środki te zainwestować np. na lokacie.
– Z kolei osoba starająca się o kredyt musi posiadać wkład własny w wysokości min. 5 proc. wartości nieruchomości. Jeżeli kupuje w systemie 10/90, od momentu podpisania umowy i wpłaty pierwszej transzy, np. w wysokości 10 proc., do zakończenia prac budowlanych i podpisania aktu notarialnego płaci odsetki od kredytu wypłaconego, czyli tylko od 5 proc. Tymczasem w systemie płatności zgodnym z harmonogramem prac budowlanych, z każdą kolejną wypłaconą transzą zwiększa się kwota odsetek. Dodatkowo musimy również doliczyć koszt ubezpieczenia pomostowego – opowiada Edyta Kołakowska.
Jak jednak zauważa Marek Przybyszewski, system ten nie jest rozwiązaniem bezpłatnym.
– W związku z koniecznością uzyskania przez dewelopera finansowania w inny sposób niż poprzez dostęp do pieniędzy klientów, pojawiają się koszty, a te mają odzwierciedlenie w cenach mieszkań – opowiada Przybyszewski.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, d.kaczynska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA