fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Roboty do szafy

Rafał Tomański
Fotorzepa
Japonia słynęła niegdyś z linii produkcyjnych pełnych robotów. Automatyzacja produkcji była siłą japońskiej gospodarki, ale nawet w tej dziedzinie czas obecnie na zmiany.
Roboty robiły wszystko, ale z czasem okazywało się, że z taśm zaczynają zjeżdżać produkty wybrakowane i nie gwarantujące dotychczasowego poziomu jakości. Samochodowy gigant Toyota wprowadza firmę na nową drogę – według najnowszych wytycznych ludzie zaczynają zastępować roboty.

Przy produkcji trzeba być artystą

Okazuje się, że wraz z kolejnymi latami zautomatyzowanej produkcji ludziom przestaje zależeć na ciągłym doskonaleniu procesu tworzenia samochodów. Kompetencje pracowników przy taśmie polegają na tym, że podają robotom odpowiednie części, a gdy się coś psuje lub zacina, wzywają odpowiednią pomoc. Według szefów Toyoty ma to coraz mniej wspólnego z byciem artystą w swoim fachu. Akio Toyoda, obecny prezes koncernu, wnuk założyciela, wprowadza w życie nową strategię.
Według jej założeń cykl produkcyjny w fabrykach Toyoty musi zostać przeniesiony na wyższy poziom. Najcenniejsze jest zwiększenie efektywności i poprawienie bezawaryjności nowych samochodów. Pierwsza część strategii ma zostać wprowadzona w życie dzięki odejściu od robotyki i może zmniejszyć koszty nawet o 30 proc. Pracownicy firmy będą uczyć się produkowania każdej części od podstaw, a nie tylko polegać na wiedzy, z którego pojemnika muszą wyjąć odpowiednie podzespoły. Roboty zostaną także odpowiednio przeprogramowane. W ciągu trzech lat takich eksperymentów okazywało się, że linia produkcyjna może zostać skrócona nawet o 96 proc.

Pasmo korzyści

Produkcja ręczna pozwala na eliminację odpadów – przy wytwarzaniu korbowodów osiągnięto redukcję na poziomie 10 proc. Oczywiście nie da się zrezygnować ze wszystkich robotów, ponieważ wykonują one przeważającą część procesu składania całego samochodu, ale usprawnienia będą polegać na tworzeniu dodatkowych linii montażowych, na których pracownicy ręcznie będą pracować nad konstruowaniem aut. Programem zmian zajmuje się Mitsuru Kawai, który uważa, że nie można polegać tylko na maszynach powtarzających w kółko te same czynności. Według niego to człowiek musi być panem robotów i posiadać większą od nich wiedzę i umiejętności.
Kawai pamięta jeszcze czasy, gdy o jakości japońskiej produkcji decydowała zasada monozukuri, czyli wkładanie całej energii, pasji i umiejętności w wytwarzane rzeczy. To określenie trudno jednoznacznie przetłumaczyć, ale w skrócie oznacza pełne poświęcenie procesowi tworzenia, takie, które graniczy z nadaniem swojemu dziełu duszy i wyjątkowości. To bardzo japońskie, ponieważ według rdzennej religii shinto, dusze bogów mogą mieszkać w każdym miejscu i przedmiocie. Kawai wierzy także w sukces japońskiej optymalizacji kaizen. Według niego, gdyby tylko istniała maszyna idealna, która nie popełniałaby błędów, Toyota zainstalowałaby ją już dawno.

Problemy z usterkami

Toyota bardzo chciałaby mieć takie nieomylne maszyny do dyspozycji. Jak na razie koncern co jakiś czas dotykają kryzysy. W drugiej połowie 2008 roku Toyota musiała skontrolować 10 mln aut z powodu problemów z pedałem gazu. W poprzednim miesiącu zgodzono się na zapłatę 1,2 mld dolarów kary w tej sprawie. O taki wymiar rekordowego zadośćuczynienia wnioskował amerykański departament sprawiedliwości, po ponad 4 latach dochodzenia Toyota musiała według niego ponieść dotkliwe konsekwencje ukrywania faktu istnienia defektu przed klientami. W ciągu ostatnich tygodni pojawiło się aż pięć kolejnych usterek, które wymagają sprawdzenia 6,4 mln samochodów na całym świecie. Problemy dotyczą poduszki powietrznej kierowcy (3,5 mln aut), prowadnic foteli (2,32 mln), kolumn sterowniczych (760 tys.), silniczka wycieraczek (160 tys.) oraz możliwości pożaru przy starcie silnika (20 tys.). Defekty mogą dotyczyć 27 różnych modeli. W lutym Toyota wykryła usterkę oprogramowania w modelach Prius, z powodu której samochody mogły nagle zacząć zwalniać. W poprzednim roku zapraszano do salonów kolejne 2,2 mln aut, a na przestrzeni ostatnich 2,5 roku japoński koncern informował o błędach w 25 mln samochodów. W tym samym czasie wyprodukowano 21 mln nowych sztuk.
Przemysł motoryzacyjny coraz częściej dotykają problemy z usterkami. Amerykański General Motors wykrył niedawno problem z zapłonem w małym samochodach. Według analityków problem mógł odpowiadać za śmierć 13 osób.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA