Biały Dom najpierw bronił wpisu, który zarówno przedstawiciele demokratów, jak i republikanów uznali za rasistowski. 12 godzin po ukazaniu się wpis usunięto. Był to – jak zauważa Reuters – rzadki przypadek wycofywania się Białego Domu, który zazwyczaj nieugięcie broni Trumpa.
Jeszcze zanim to się stało, rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt broniła nagrania. „Proszę, przestańcie udawać oburzenie i napiszcie dziś o czymś, co naprawdę ma znaczenie dla amerykańskiego społeczeństwa” – napominała Leavitt. Wyjaśniła też, że niemal cały 62-sekundowy klip pochodzi „z internetowego mema przedstawiającego prezydenta Trumpa jako Króla Dżungli, a demokratów jako bohaterów Króla Lwa”. W klipie Trumpa znalazła się piosenka wykorzystana w filmie. Mem wcześniej rozpowszechniał jeden z wpływowych twórców konserwatywnych memów.
Później – jak zauważa agencja Associated Press – inny urzędnik Białego Domu twierdził, że nagranie zostało opublikowane przez pomyłkę.
Post był częścią fali nocnych działań na koncie Trumpa w serwisie Truth Social dotyczące wyborów w 2020 r., które ubiegający się o reelekcję Trump przegrał z Joe Bidenem.
Trump kilkakrotnie już twierdził, że zostały mu one "skradzione". Sądy w całym kraju i prokurator generalny pierwszej kadencji Trumpa nie znaleźli żadnych dowodów na oszustwo systemowe.