fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Dyplom jednak daje pracę

Studenci mogą liczyć na poprawę jakości studiów. Malejąca liczba żaków wymusi ją na uczelniach, także tych najbardziej renomowanych. Na zdjęciu Uniwersytet Jagielloński
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Zdobycie tytułu magistra nie przestało się opłacać, wciąż jest niemal gwarancją uzyskania zatrudnienia.
Na 2,26 mln bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy zaledwie 32,8 tys. to absolwenci uczelni mający do 27 lat – wynika z najnowszych danych resortu pracy za styczeń.
Oznacza to, że zaledwie 1,5 proc. bezrobotnych to absolwenci uczelni. To nawet lepszy wynik niż w przeszłości. Np. w 2010 r. bezrobotnych absolwentów studiów było 1,8 proc. wśród wszystkich zarejestrowanych w pośredniakach.
– Badania i statystyki potwierdzają, że osoby z wyższym wykształceniem zdecydowanie lepiej niż inni radzą sobie na rynku pracy – mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego zajmująca się studiami nad rynkiem pracy.
Także dane GUS wskazują, że bezrobocie wśród osób z wyższym wykształceniem jest stosunkowo niewielkie. W IV kw. ubiegłego roku wynosiło 5,6 proc. Dla porównania: bezrobocie wśród osób z wykształceniem policealnym i średnim zawodowym jest niemal dwukrotnie wyższe (wynosi 9,2 proc.), a osoby mające wykształcenie gimnazjalne czy podstawowe mają nieporównywalnie trudniejszą sytuację. Co piąta z nich nie może znaleźć zajęcia.
O dobrej sytuacji absolwentów uczelni świadczy też tzw. wskaźnik zatrudnienia – odpowiada na pytanie, ile spośród osób o określonych cechach pracuje. Wynosi on dla nich 76 proc.
Co ważne, otrzymuje się na tak wysokim poziomie nieprzerwanie od początku lat 90., mimo że w tym czasie liczba osób z wyższym wykształceniem i absolwentów wzrosła niebywale, rynek więc powinien się nimi nasycić. W roku akademickim 1990/1991 studia ukończyło 56,1 tys. osób. W roku 1999/2000 już 215,4 tys., a w ostatnich latach liczba absolwentów sięga 500 tys.
– Dokonaliśmy pod tym względem prawdziwej rewolucji – zauważa prof. Aleksander Bobko, rektor Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Eksperci ostrzegają jednak, że czas na refleksję, bo dyplom wyższej uczelni ulega degradacji. – Po tej rewolucji przyszedł czas na zmiany jakościowe. Jakość studiów się pogarsza i dlatego warto się zastanowić, co zrobić, by ją poprawić – zauważa prof. Bobko.
Wyjściem nie jest skupienie się wyłącznie na uczeniu młodych ludzi umiejętności przygotowujących do wykonywania określonego zawodu. – Uniwersytet powinien stawiać na umiejętność myślenia, kreatywność, radzenie sobie z wyzwaniami. Niekoniecznie wyłącznie przygotowywać do wykonywania określonych zadań – tłumaczy Bobko.
Podobnego zdania są pracodawcy. – Dla nas przed umiejętnościami czysto praktycznymi przygotowującymi do wykonywania zawodu idą walory intelektualno-emocjonalne kandydata – tłumaczy Wojciech Morawski, prezes firmy Atlantic.
Jego firma przeprowadza testy psychologiczne. Morawski wyjaśnia, że młody człowiek jest zwykle tańszy i dlatego firma może poświęcić więcej czasu, by nauczyć go umiejętności ściśle praktycznych, przydatnych do wykonywania określonych prac. – Ważne jest, by umiał się tego szybko nauczyć, by był odpowiedzialny, twórczy, uczciwy – mówi szef Atlanticu.
Dodaje, że w mniejszym stopniu dotyczy to osób wykonujących zawody, które wymagają określonych kwalifikacji, ale tych, jego zdaniem, jest mniejszość.
Eksperci wskazują też, że ważne jest, by młodzi ludzie uczyli się już od podstawówki, jak weryfikować i sortować informacje.
Czy jest szansa na to, by uczelnie lepiej przygotowywały do zawodu i podniosły jakość kształcenia? Kluczem jest tu demografia. – Na rynek edukacyjny trafia coraz mniej młodych ludzi i uczelnie będą musiały konkurować o nich jakością i ofertą – wyjaśnia prof. Kryńska.
O ile w 2010 roku studiowało w Polsce około 1,9 mln osób, o tyle obecnie jest ich 1,7 mln. A będzie coraz mniej.
Odrębnym problemem, na który zwracają uwagę eksperci, jest praca absolwentów uczelni poniżej ich kwalifikacji. Rodzi to nie tylko ich frustrację, ale powoduje wymierne straty. Wcześniejsze nakłady na edukację są wtedy niewspółmierne do tego, jakie zajęcia wykonuje absolwent. – Pamiętajmy, że bardzo dużo osób nie wykonuje pracy zgodnej ze swoim wykształceniem – uspokaja prof. Kryńska.
Rewolucja edukacyjna ostatniego ćwierćwiecza w Polsce przynosi owoce w postaci lepiej wykwalifikowanej kadry. Teraz, na co zwracają uwagę eksperci, trzeba postawić na jakość kształcenia. Maturzyści powinni też lepiej dokonywać wyboru kierunków studiów, decydując się na takie, po których w mniejszym stopniu grozi im bezrobocie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA