fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Skarb zapłaci za odmowę przyznania gruntu

Odszkodowanie za grunt przejęty przez państwo na podstawie dekretu z 1945 r. o gruntach warszawskich, którego właściciele czy ich spadkobiercy odzyskać nie mogą, powinno odpowiadać jego rzeczywistej wartości
W praktyce jednak ustalenie tej wartości może być bardzo trudne. Takie wnioski można wyciągnąć z wyroku Sądu Najwyższego z 6 marca 2008 r. dotyczącego jednej z takich spraw (sygn. I CSK 472/07).
Warunkiem odszkodowania za grunt utracony wskutek bezprawnej, sprzecznej z dekretem z 1945 r., odmowy przyznania użytkowania wieczystego jest stwierdzenie na drodze administracyjnej jej nieważności. Na mocy takiej decyzji wydanej w 1951 r. ówczesna władza odmówiła przyznania użytkowania ok. 1000 mkw. działki położonej przy ulicy Belwederskiej. W 2000 r. prezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast stwierdził nieważność tej decyzji. Prezydent Warszawy odmówił przyznania spadkobiercom prawa użytkowania wieczystego, bo od lat 70. ubiegłego wieku na działce znajduje się skrzyżowanie ulic Belwederskiej i Gagarina. Zgodnie z obowiązującym wówczas (do 1 września 2004 r.) art. 160 kodeksu postępowania administracyjnego spadkobiercy zwrócili się do ministra infrastruktury o odszkodowanie za szkodę wyrządzoną wskutek bezprawnej decyzji z 1951 r. Gdy minister odmówił, skorzystali z przewidzianej w tym przepisie możliwości wniesienia sprawy do sądu cywilnego. Z art. 160 k.p.a. płynął bowiem nakaz stosowania do odszkodowania przepisów kodeksu cywilnego.
Odszkodowanie ustala się według wartości z dnia poniesienia szkody, w tym wypadku z 1951 r., w przełożeniu na ceny aktualne. Spadkobiercy w pozwie z 2004 r. wniesionym przeciwko Skarbowi Państwa domagali się 4 mln 465 tys. zł. Sąd I instancji przyznał im 1 mln 772 tys. zł. Odmówił natomiast odszkodowania za utracone korzyści w postaci wysokości hipotetycznego czynszu dzierżawnego za okres od 1997 r. Skoro bowiem nieruchomość byłaby wywłaszczona na drogę na początku lat 70., o osiąganiu z niej w późniejszym okresie jakichkolwiek korzyści nie może być mowy. Sąd II instancji zaakceptował to rozstrzygnięcie. Skargę kasacyjną od tego wyroku wniosła Prokuratoria Generalna. SN nie znalazł jednak podstaw do jej uwzględnienia. Za chybiony uznał argument, że prawną podstawą roszczeń w tej sprawie była ustawa z 1956 r. o odpowiedzialności państwa za szkody wyrządzone przez funkcjonariuszy państwowych. Przewidywała ona roczny termin przedawnienia roszczeń za szkody wyrządzone przed jej wejściem w życie, a więc roszczenia spadkobierców dochodzone w tej sprawie – jak przekonywała bezskutecznie Prokuratoria – dawno się przedawniły. – Jeśli wydano decyzję stwierdzającą nieważność bezprawnej decyzji, podstawą roszczeń odszkodowawczych był art. 160 kodeksu postępowania administracynego i przepisy kodeksu cywilnego – tłumaczył sędzia Mirosław Bączyk. SN odrzucił także twierdzenie, że skoro nieruchomość i tak byłaby przed prawie 40 laty wywłaszczona, to odszkodowanie należy ustalić zgodnie z obowiązującą wówczas ustawą wywłaszczeniową z 1958 r. Według tej ustawy dawne właścicielki otrzymałyby odszkodowanie tylko za część działki, i to w bardzo ograniczonej wysokości. Odsyłanie do takiej od dawna nieobowiązującej ustawy uznał SN za wysoce niewłaściwe. Argumenty przemawiające za ograniczeniem odszkodowania ze względu na to, że nieruchomość i tak byłaby wywłaszczona, można było ewentualnie zgłaszać, ale na innym etapie sprawy – powiedział sędzia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA