fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

„Wesele" wędruje po Polsce

W krakowskim Teatrze STU trwają ostatnie przygotowania do dzisiejszej premiery „Wesela" Stanisława Wyspiańskiego
materiały prasowe
Krzysztof Jasiński wiele lat przymierzał się do Wyspiańskiego. Teraz ma odwagę spełnić marzenia – pisze Jan Bończa-Szabłowski.
W krakowskim Teatrze STU trwają ostatnie przygotowania do dzisiejszej premiery „Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. Tak spełni się marzenie szefa i założyciela tej sceny Krzysztofa Jasińskiego, który kieruje nią niemal pół wieku. Zobacz galerię zdjęć
Premiera „Wesela" zawsze jest wydarzeniem, w Krakowie to wydarzenie szczególne. Tu w marcu w 1901 r. w Teatrze Miejskim po raz pierwszy zagrano ten utwór. Wywołał ogromne emocje i jak się potem okazało, zapewnił autorowi szczególne miejsce nie tylko w polskim teatrze, ale i w historii. Pisząc „Wesele", Wyspiański inspirował się dramatami Mickiewicza, Fredry i Słowackiego, ale także malarstwem Jacka Malczewskiego i Maksymiliana Gierymskiego. Dał niezwykle trafny, choć gorzki obraz naszego społeczeństwa, opowiedział o naszych fobiach i marzeniach.
– Teatr STU powstał jako scena studencka – przypomina Krzysztof Jasiński. – Oprócz spektakli, które budowały naszą historię, wzbudzały dyskusję i z którymi objechaliśmy niemal cały świat, zawsze miałem w sercu coś, co nazwałbym „teatrem niemożliwym". Myślałem o nim z pokorą, wiedziałem, że muszę do niego dorosnąć, nim przyjdzie chwila, kiedy stanie się on faktem. Dotyczyło to przede wszystkim twórczości Stanisława Wyspiańskiego.

Bez przeróbek

Krzysztof Jasiński dodaje również, że każde pokolenie powinno mieć swoje „Wesele". – Młody reżyser podchodzi do tego dramatu buńczucznie, z latami coraz bardziej nabiera pokory – mówi. – Ja nigdy nie traktowałem tekstu „pretekstowo", obce mi były wszelkie przeróbki, transformacje, po których z oryginału pozostał właściwie tytuł i dwa zdania autora. Tak jest również w przypadku Wyspiańskiego. Teraz, kiedy zbliża się jubileusz 50-lecia Teatru STU, postanowiłem rozpocząć wędrówkę z Wyspiańskim. Pierwszym etapem wejścia Teatru STU w świat tego autora było „Wyzwolenie". Stało się kluczem do zamierzonego tryptyku. Premiera w grudniu 2012 roku zrealizowana została z rozmachem, efektowną oprawą plastyczną oraz muzyką na żywo. – Myśląc o wystawieniu dramatów Wyspiańskiego w naszym teatrze, zawsze miałem w pamięci słowa Konrada: „A my mamy wielką scenę: dwadzieścia kroków wszerz i wzdłuż" – dodaje reżyser. – Długo mnie to blokowało, zastanawiałem się, jak w kameralnych warunkach Teatru STU uda nam się pomieścić nie tylko „Wyzwolenie", ale też „Wesele" i „Akropolis", bo z tych utworów składać się będzie nasz tryptyk. Zdarzeniem przełomowym na tej drodze okazała się realizacja „Króla Leara". Pomyślałem wtedy: skoro pomieściliśmy ten dramat Szekspira, poradzimy sobie z Wyspiańskim. W „Wyzwoleniu" aktorzy wyłaniają się z przejść między widownią, zza kulis, zza kolumn, z przestrzeni, gdzie znajdują się muzycy. Widz ma poczucie współuczestnictwa w całej opowieści.

Dwunastka aktorów

Tryptyk „Wędrowanie według Stanisława Wyspiańskiego" pomyślany jest tak, by poszczególne postacie, grane przez tę samą dwunastkę aktorów, „dialogowały" ze sobą. Obsada, jak zapewnia reżyser, została starannie dobrana. Krzysztof Kwiatkowski i Michał Mikołajczak, którzy w „Weselu" grać będą na zmianę Poetę, w „Wyzwoleniu" wcielili się w postać Konrada. Tę zaś otrzymali, bo zdaniem Jasińskiego sprawdzili się w roli Hamleta. Znana z wielu świetnych ról Beata Rybotycka w „Wyzwoleniu" jest Muzą, a w „Weselu" pojawi się jako Gospodyni. Gospodarza zagra w czwartkowej premierze Radosław Krzyżowski, który w „Wyzwoleniu" wciela się w Reżysera i Hołysza. Jako Pan Młody wystąpią Robert Koszucki i Grzegorz Mielczarek. A jedna z Panien Młodych Agata Myśliwiec podczas innego wieczora przewidziana jest do postaci Racheli. W „Weselu" pojawią się młodzi oraz ci, którzy z Teatrem STU związani są od dawna, niektórzy niemal od początku jego istnienia, jak na przykład Andrzej Róg grający teraz postać Żyda. Muzykę do sztuki skomponowali Zbigniew Wodecki i Jan Kanty Pawluśkiewicz. Będzie to pierwsze „Wesele" wyreżyserowane przez Krzysztofa Jasińskiego, ale nie pierwsze na scenie STU. Przed 10 laty dramat Wyspiańskiego wybrał na swój debiut Michał Zadara, absolwent krakowskiej PWST, polecony Jasińskiemu przez Mikołaja Grabowskiego i Jana Peszka. Jego „buńczuczna" realizacja wywołała sporo kontrowersji, widzom zapadło w pamięć, że większość akcji rozgrywała się w toalecie, a Rachela, żeby bardziej poczuć się w świecie poezji ostro „dawała sobie w żyłę". W spektaklu Jasińskiego raczej nie należy się spodziewać podobnych scen.

Tryptyk na jesieni

„Wesele" i „Wyzwolenie" po raz pierwszy pokazane zostaną razem jako dyptyk w tym roku 4 czerwca z okazji 25-lecia wolności. Jesienią planowana jest premiera ostatniej części tryptyku, czyli „Akropolis". A potem wielkie wydarzenie artystyczno-logistyczne „Wędrowanie według Stanisława Wyspiańskiego" będzie pokazywane w całości w 50 miastach Polski. – To szalone przedsięwzięcie – podkreśla Krzysztof Jasiński – będzie możliwe dzięki sponsorowi, na którego od lat nasz teatr może liczyć. Zapraszamy więc do wspólnej wędrówki po świecie przemiany duszy polskiej. Kto wie, dokąd dotrzemy...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA