fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Polacy szturmem odbili sąd z rąk Serbów

AFP
To były największe starciaw Kosowie od ogłoszenia niepodległości. Wybuchły równo miesiącpo powstaniu najmłodszego państwa świata
W starciach w Kosovskiej Mitrovicy rannych zostało ponad sto osób, w tym 28 polskich policjantów oraz kilkunastu Ukraińców. – Niektórzy mają tylko drobne skaleczenia od odłamków. Podczas akcji nawet ich nie zauważyli. Dopiero gdy wrócili do bazy i zdjęli ubrania, zorientowali się, że mają w ciele odłamki – mówiła „Rz“ sierż. Agnieszka Hamelusz z biura prasowego Komendy Głównej Policji.
Zdaniem ekspertów dzisiejsze wydarzenia mogą odczuć całe Bałkany. – Sytuacja w Kosowie jest nierozerwalnie związana z Serbią. Jeśli tam wybuchają zamieszki, protesty natychmiast rozlewają się na całą Serbię. Wydarzenia w Kosovskiej Mitrovicy mogą mieć dramatyczny wpływ na cały region – przewiduje w rozmowie z „Rz” Zoran Sekulić, redaktor naczelny prywatnej serbskiej agencji prasowej Fonet. NATO już dziś zapowiedziało, że odpowie na każdy podobny akt przemocy w Kosowie. Natomiast Serbia i Rosja rozpoczęły wspólne konsultacje, co zrobić, by powstrzymać przemoc wobec kosowskich Serbów. Belgrad rozważa na przykład zaproszenie rosyjskich wojsk do północnego Kosowa, gdzie znajduje się Kosovska Mitrovica podzielona rzeką na część serbską i albańską. Rosjanie mieliby tam stacjonować jako siły pokojowe. Jeszcze do dziś stacjonowali tam policjanci sił pokojowych ONZ. – Policjanci otrzymali rozkaz opuszczenia miasta. W Kosovskiej Mitrovicy pozostaną tylko żołnierze NATO – powiedział „Rz” Alexander Ivanko, rzecznik UNMIK, misji ONZ w Kosowie. Dzisiejsze zamieszki wywołał szturm sił ONZ i KFOR na budynek sądu okupowany od piątku przez Serbów. O 5.30 do ataku gotowych było 500 policjantów i żołnierzy. – Podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu akcji, bo negocjacje, które prowadziliśmy przez weekend, nie przyniosły rezultatu – mówi Alexander Ivanko. W środku znajdowało się kilkudziesięciu dawnych pracowników sądu, którzy stracili pracę na rzecz Albańczyków i teraz domagali się przywrócenia na stanowiska. Wszyscy bez protestu poddali się policjantom. 53 Serbów wyszło potem z sądu w kajdankach. Kobiety miały ręce przewiązane linami. Dopiero wtedy rozpętała się prawdziwa bitwa. Przed sądem zgromadziły się setki mieszkańców miasta. Gdy zobaczyli policjantów, zaczęli rzucać w nich kamieniami. Potem w ruch poszły granaty i ładunki wybuchowe. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym. Serbskie media informowały o 70 rannych osobach.Do starć w Kosovskiej Mitrovicy doszło dokładnie miesiąc po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo. Ten dzień –17 lutego – dokładnie pamiętają wszyscy Serbowie. – Dla Serbów z Kosovskiej Mitrovicy zbieżność tych dat to zła symbolika. W dodatku 17 marca 2004 roku Albańczycy zgotowali im prawdziwy pogrom. Płonęły serbskie domy, ginęli ludzie. Tego samego dnia cztery lata później atakuje ich ONZ. Dlatego są przerażeni. Boją się, co będzie dalej – mówi Zoran Sekulić. Czy policjanci działający w Kosowie z ramienia ONZ i żołnierze KFOR nie wiedzieli, że 17 marca to dla Serbów ważna data? – Europejczycy nie rozumieją bałkańskiej mentalności. Nikt zapewne nie wpadł na to, że dla Serbów to bardzo bolesna rocznica – wyjaśnia „Rz” jeden z polskich ekspertów wojskowych. Jednak, jego zdaniem, gdyby międzynarodowe siły poczekały kilka dni ze szturmem na sąd, niewiele by to zmieniło. – Serbowie są przekonani, że wszyscy wokół knują przeciw nim spisek. Ich agresja, która jest aktem rozpaczy, byłaby wówczas zapewne taka sama – dodaje. Mimo zamieszek UE nie zamierza rezygnować z wysłania do Kosowa dwóch tysięcy swoich wojsk. – Nie będzie opóźnień – zapowiedział szef unijnej dyplomacji Javier Solana. Krzysztof Liedel, specjalista ds. bezpieczeństwa Co mogą zrobić policjanci, gdy demonstranci rzucają w nich granatami? Krzysztof Liedel: To wyjątkowo trudne sytuacje. Zwłaszcza że siły ONZ mają działać w Kosowie przy założeniu, że państwo w miarę normalnie funkcjonuje. Gdy dochodzi do sytuacji kryzysowych, pojawia się problem. Ogromny kłopot stanowi też mandat ONZ, bo policjanci mają ograniczone możliwości użycia broni czy środków przymusu. Gdyby zmienić te przepisy i zezwolić im na użycie np. broni palnej, te same siły mogłyby zaprowadzić porządek. Teraz nie do końca wiadomo, co policji wolno, a co nie – z jednej strony ma zapewniać ład i porządek, z drugiej nie angażować się w konflikt.W praktyce sposób postępowania zależy więc od dowódcy, który kieruje konkretną akcją. Ten problem na Bałkanach pokutuje kolejny raz. Między innymi dlatego w przeszłości siły ONZ biernie przyglądały się krwawym wydarzeniom. Niektórzy Serbowie przekonują, że polscy policjanci są teraz na celowniku Serbów, bo Polska uznała niepodległość Kosowai brała udział w szturmie na sąd. Serbowie wiedzą, co się dzieje na arenie międzynarodowej i że Polska uznała Kosowo. Może to wpływać na ich stosunek do Polaków, ale jestem przekonany, że jako wrogów traktują oni generalnie siły ONZ. Do rozróżniania między Polakami a innymi policjantami może jednak dojść, gdy misję od ONZ przejmie Unia Europejska. W poniedziałek siły ONZ wycofały się z serbskiej części Kosovskiej Mitrovicy. Czy nie sprawi to, że Serbowie poczują się bardziej pewni siebie? Możliwe. Uważam, że rozkaz wycofania się z niebezpiecznej enklawy nie był dobrym pomysłem. Rzeczywiście Serbowie poczuli, że odnieśli sukces, że pokonali ONZ. A to może doprowadzić do eskalacji konfliktu. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja w tym regionie będzie coraz bardziej zaogniona. Dlatego trzeba dążyć do zmiany charakteru tej misji i wprowadzić do działania oddziały bojowe, które będą mogły używać broni. Nie da się pałką zaprowadzić porządku wśród tłumu, który strzela z broni maszynowej i do ataku wykorzystuje granaty. —rozmawiał Jacek Przybylski Darko Trifunović, prawnik i politolog, uniwersytet w Belgradzie Jak Belgrad odebrał wydarzenia w Kosovskiej Mitrovicy? Darko Trifunović: To wstyd dla Polski, że wasi policjanci zakuwają w kajdanki kobiety i nieuzbrojonych mężczyzn. To, co zrobili, odbije się na stosunkach serbsko-polskich, które i tak ucierpiały, gdy Polska uznała niepodległość Kosowa. Od dzisiaj polscy policjanci powinni być uznawani w Serbii za wrogów i najeźdźców. Z naszego punktu widzenia Polska miesza sięw wewnętrzne sprawy Serbii. Serbia nigdy tego nie robiła wobec waszego kraju. Dlatego Serbowie poczuli taką złość do Polaków. To bardzo zła sytuacja dla obu krajów. Ale w Kosovskiej Mitrovicy służą również policjanci z innych krajów. Być może to przypadek, że rozkaz otrzymali akurat Polacy. Poza tym gmach sądu szturmowali razem z Ukraińcami. To nie przypadek. Mieszkańcy Serbii są źli na Polaków, nie na Ukraińców. Ukraina nie uznała niepodległości Kosowa, a wy tak. Zrobiliście to jako jeden z 20 krajów, mimo że ONZ liczy ich 120. Każdy taki akt uznajemy za działanie przeciwko suwerenności Serbii. A Polska tak się właśnie zachowała. Pytanie teraz, czy rząd w Belgradzie będzie bronił swoich obywateli w Kosowie. Jak serbski rząd powinien się teraz zachować?Serbia powinna wysłać na północ Kosowa co najmniej tysiąc żołnierzy. To oni powinni bronić Serbów przed siłami UNMIK, KFOR,przed Polakami i innymi najeźdźcami. W Polsce czy w Niemczech nie ma serbskich sił. Czy serbscy policjanci lub żołnierze biją Polakóww Polsce? Ale przecież to Serbowie pierwsi zaatakowali sąd.Bezpośrednio obwiniamy szefa sił ONZ w Kosowie Joachima Rückera, który po- winien anulować deklarację niepodległości Kosowa i uznać ją za nieważną. Serbowie mieli nadzieję, że tak się stanie. Ale czas mijał i nic się nie działo. Zorientowali się, że Rücker nigdy nie unieważni decyzji Kosowa. To,co się dzieje w Kosovskiej Mitrovicy, to tylko reakcja na nielegalne działanie Stanów Zjednoczonych i Europy, która ślepo wykonuje polecenia Waszyngtonu. Ale Kosowo prędzej czy później wróci do Serbii. Jeśli nie jutro, to za dziesięć lat. rozmawiała Katarzyna Zuchowicz 17 marca 2004 roku doszło do największych starć w Kosowie od dnia wkroczenia do prowincji sił międzynarodowych w czerwcu 1999 roku.Do wybuchu zamieszek doszło po znalezieniu przez siły policyjne UNMIK ciał dwóch albańskich chłopców w rzece Ibar. Albańczycy oskarżyli(jak wykazało śledztwo, bezpodstawnie) stronę serbską o utopienie dzieci. W pogromach, który wybuchły na obszarze większości Kosowa, zginęło 19 osób, raniono blisko tysiąc; kilka tysięcy Serbów zdecydowało się opuścić prowincję. Tłum zniszczył35 cerkwi serbskich i kilkaset domów. Siły międzynarodowe, zaskoczone zamieszkami, zbyt późno wkroczyły do akcji. Od wprowadzenia sił międzynarodowych do Kosowa w 1999 roku w 120-tysięcznym mieście powstały strefy serbska i albańska przedzielone rzekami Ibar i Sitnica. Mosty łączące oba brzegi i niewielkie osiedle albańskie na serbskim brzegu są pod stałym nadzorem sił UNMIK, które wielokrotnie stawały się celem ataków manifestantów z obu części miasta.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA