fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Porozmawiajmy o Arabach i... seksie

Młodzi Egipcjanie wiedzę o seksie czerpią z Internetu i od kolegów – twierdzą autorzy filmu, który robi furorę w sieci (na zdjęciu studenci Uniwersytetu Kairskiego podczas antyrządowych protestów)
AFP
Gdy zaczyna się mówić na tematy, które dotąd były tabu, okazuje się, jak wiele narosło w tej sferze problemów.
Mazen, 20-letni przystojny Egipcjanin, pierwszy trwały związek seksualny stworzył z... własnym komputerem. To z Internetu nauczył się rzeczy, które powinni przekazać mu rodzice i nauczyciele. Dla nich seks jest jednak zakazany, zły i grzeszny. Tak przynajmniej twierdzą. Mazen wiedzę czerpał więc z pornografii online. Tak samo, jak chyba większość młodych Egipcjan.
Mazen to główny bohater kilkunastominutowego satyrycznego filmu, który robi ostatnio furorę w mediach społecznościowych w państwach arabskich. W konserwatywnych muzułmańskich społeczeństwach seks uważany był za tabu. Bliski Wschód zaczyna jednak o tej sferze życia coraz śmielej rozmawiać. Ale z tego, co mówi, wynika jednoznacznie, że ma z tym bardzo poważny problem. Bynajmniej nie chodzi wyłącznie o małżeństwa zawierane pod presją rodzin czy o napastowanie seksualne kobiet (połowa Egipcjanek twierdzi, że pada jego ofiarą każdego dnia!). Mieszanka niezaspokojonych żądz, kulturowych i religijnych nakazów, a do tego po prostu brak pieniędzy tworzą nabrzmiewający problem, który bezpośrednio zaczyna się przekładać na sytuację demograficzną w regionie.

Zastępy rozwodników

Kair. Zakorkowany, tłoczny, duszny. Teoretycznie mało się w nim zmienia. Uważny obserwator zauważy jednak, że o ile kilka lat temu jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się „poradnie zdrowia psychicznego”, teraz coraz częściej można zobaczyć szyldy reklamujące poradnie małżeńskie czy po prostu seksuologiczne.
W arabskich społeczeństwach, które nie patrzą przychylnie na rozwody, ich liczba lawinowo rośnie. Z danych egipskiej Centralnej Agencji Statystyki wynika, że 40 proc. małżeństw w tym kraju finał znajduje w sądzie. Jeszcze gorzej jest w konserwatywnej Arabii Saudyjskiej, gdzie rozpada się 60 proc. małżeństw. W Kuwejcie rozwodami kończy się niemal połowa związków. Podobny trend utrzymuje się prawie we wszystkich krajach regionu („prawie”, bo nie wszędzie prowadzone są badania lub publikowane dane).
Dzieje się tak, mimo że od lat liczba małżeństw spada, choć teoretycznie powinno ich być więcej, bo arabskie społeczeństwa są młode i coraz więcej ludzi wschodzi w dorosłość. Jednocześnie zmienia się wiek zawierania związków. Z danych Uniwersytetu Kairskiego wynika, że w 2004 r. zaledwie jedna trzecia kobiet po 21. roku życia była mężatkami, a tylko co trzeci mężczyzna po ukończeniu 28 lat miał żonę. Po niespełna dekadzie Egipcjanie zawierają małżeństwa, będąc średnio o trzy lata starszymi.
Powodów takiego obrotu spraw – według badaczy – jest wiele, począwszy od nieśmiało postępującej liberalizacji, przez coraz lepsze wykształcenie aż po brak pieniędzy. W świecie islamu małżeństwo jest bowiem imprezą nieporównywalnie droższą niż u nas. Pan młody zgodnie ze zwyczajem ma obowiązek zapewnić swej wybrance dom, ubranie, biżuterię. Niekiedy musi też przekazać przed ślubem „dowód” na to, że po zawarciu związku będzie wspierał finansowo jej rodzinę

Uwielbiają to!

W aż połowie pozwów rozwodowych w Egipcie za przyczynę rozpadu związku małżonkowie podają „brak pożycia”. – Media powtarzają, że niska potencja u przeciętnego mężczyzny to efekt codziennego stresu i tego, iż to na jego barkach spoczywa większa niż na kobiecie odpowiedzialność za rodzinę. To jednak tylko wierzchołek problemu – uważa seksuolog Nagla Ezzeddin.
Przyczyną z pewnością nie są uwarunkowania wynikające bezpośrednio z religii. Sam prorok Mahomet miał łącznie 12 żon i, jak mówi jeden z hadisów, w ciągu nocy odwiedzał wszystkie (a miał ich wówczas dziewięć). Zresztą osobiście miał zalecać, by mężczyźni nie pozostawiali żon na dłużej niż pół roku, gdyż seksualne napięcia staną się zbyt duże.
Seks niewątpliwie lubił, a współcześni muzułmanie nie są pod tym względem różni ani od niego, ani od innych ludzi na świecie. Można przypuszczać, że nieco ich nawet pod pewnym względem dystansują. W ubiegłym roku Google opublikował statystykę, z której wynika, że słowo „seks” najczęściej wyszukiwane było właśnie w krajach islamu.
Pakistańczycy znaleźli się na pierwszym miejscu wśród użytkowników stron związanych z seksem i pornografią, kolejne miejsca zajęły Iran i Egipt. Google wycofał się z tych danych, tłumacząc, że przeprowadzono je na zbyt małej próbie użytkowników. Tyle że niemal identyczne wyniki podaje Alexa Internet badająca ruch w sieci. Z jej ustaleń wynika również, że co najmniej pięć z pierwszej setki najbardziej popularnych stron w Egipcie to portale pornograficzne i mieszkańcy tego kraju są do nich mocno przywiązani.
Przed rokiem, gdy w Kairze rządziło islamistyczne Bractwo Muzułmańskie, zamierzało przeforsować ustawę cenzurującą pornografię. Ściągnęło na siebie tak wielką falę krytyki, że bardzo szybko wycofało się z pomysłu.
Z szeroko komentowanego badania o seksie w świecie islamskim socjologa Saida Mustafy wynika, że Arabowie wbrew zainteresowaniu seksem nie umieją rozmawiać o tej sferze życia. „Oficjalnie głośno go potępiamy, ale w życiu prywatnym – uwielbiamy” – stwierdza naukowiec. Podkreśla, że gdy ten temat poruszany jest w rozmowach, natychmiast zapada cisza. Mężczyźni, jeśli w ogóle go podejmują, zazwyczaj stają się wulgarni, przechwalają się „osiągnięciami” i najczęściej uprzedmiotowiają kobiety. „Do tego trzeba dodać brak edukacji seksualnej, często nawet na poziomie szkolnej wiedzy z biologii. A to wciąż dopiero początek problemu”.

Prawie jak na filmie

„90 proc. egipskiego społeczeństwa jest seksualnymi analfabetami” – stwierdza lektor filmu o 20-letnim Mazenie. To właśnie jego „związek seksualny z komputerem”, który ma pomóc w wyładowaniu jego frustracji seksualnych, może doprowadzić pewnego dnia do rozpadu jego małżeństwa.
Dlaczego? Dr Mustafa: „O ile masturbacja sama w sobie jest nieszkodliwa, w połączeniu z pornografią, dla rodzin okazuje się zabójcza. Kobiety w filmach porno sprowadzone zostają do ról niemal groteskowych, a mężczyźni pozbawieni innego źródła informacji o seksie dochodzą do wniosku, że to, co widzą na ekranie, powinno się dokładnie tak samo odbywać w rzeczywistości”.
W swym raporcie stwierdza, że młode muzułmanki najczęściej narzekają właśnie na to, że ich mężowie próbują odgrywać scenariusze z filmów. „A tam, gdzie wyobrażenia rozmijają się z rzeczywistością, zaczynają się wielkie dramaty” – stwierdza.
– Efekt jest taki, że większość młodych małżeństw nie mogąc się uporać z problemami, już w pierwszym roku wspólnego życia rezygnuje z seksu – to słowa Nagli Ezzeddin, która przed laty założyła jedną z pierwszych w Egipcie poradni seksuologicznych.
Czy istnieje sposób na wyjście z problemu? Autorzy filmiku o przystojnym Mazenie wspominają o czytaniu książek, sporcie czy modlitwie, choć, jak przyznają, żadna z tych metod nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. W opinii dr. Mustafy z podobnymi problemami mierzył się Zachód w czasach rewolucji seksualnej lat 60. i 70. Jego zdaniem liberalizacja polityczna i ekonomiczna oraz seks przedmałżeński to zjawiska ściśle ze sobą powiązane.
Zresztą właśnie o seksie przedmałżeńskim mówi ironiczny filmik o Mazenie. Dr Sahar Tawila z Uniwersytetu Kairskiego, koordynatorka jednego z najbardziej kompleksowych badań na temat młodzieży arabskiej, uważa, że jednym z jej najpoważniejszych problemów jest to, że o tej sprawie zupełnie się nie mówi, podczas gdy – jak wynika z jej badania – 21 proc. młodych dobrze wykształconych Egipcjan i 1,4 proc. nieposiadających wykształcenia – przyznaje się do stosunków przed zawarciem małżeństwa. – Relacje seksualne istnieją, ale należy widzieć ich odpowiednie proporcje – mówi dr Tawila, podkreślając, że przede wszystkim trzeba o nich rozmawiać.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA