fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Co zrobi Ministerstwo Sprawiedliwości: spokojna kontynuacja zamiast rewolucji

Agata Łukaszewicz
Marek Domagalski
Ujawnione plany legislacyjne Ministerstwa Sprawiedliwości na 2008 r. trudno nazwać rewolucyjnymi. Większość to konieczne porządkujące zmiany. Tych gruntownych jest niewiele, mogą nie zadowolić środowiska prawniczego
Znaczna część ministerialnych projektów ma zresztą rodowód w czasach rządów poprzedniej ekipy.
W prawie karnym na pierwszy ogień pójdzie tryb przyspieszony i sądy 24-godzinne. Wiadomo już, że ekspresowe sądy pozostaną. Zlikwidowana jednak zostanie obligatoryjna obrona osób oskarżonych o występek chuligański. Z jakiego powodu? Z 25 mln zł – bo tyle kosztowały sądy 24-godzinne – aż 20 mln zł wydano na adwokatów z urzędu. Pewne jest także, że podsądni w takich sprawach będą mogli dobrowolnie poddać się karze. Niewykluczone, że zmieniona zostanie też definicja występku chuligańskiego, tak by szybkie sądy nie zajmowały się jedynie ściganiem pijanych kierowców i rowerzystów. Minister chce też naprawić błędy, które w trakcie ostatnich nowelizacji znalazły się w kodeksie. Mianowicie nieletni po ukończeniu 15 lat, którzy dopuszczą się gwałtu ze szczególnym okrucieństwem, będą mogli odpowiadać na surowszych, kodeksowych zasadach. Liberalniej potraktowana zostanie obrona konieczna. Ten, kto przekroczy jej granice, nie będzie podlegał karze. Dziś sąd w takiej sytuacji może jedynie odstąpić od wymierzenia kary.
W procedurze karnej będzie poprawiony (po wyroku Trybunału Konstytucyjnego) przepis dotyczący badań psychiatrycznych oskarżonego. W posiedzeniu dotyczącym takiego badania połączonego z obserwacją psychiatryczną będą musieli brać udział prokurator i obrońca. Czas badania i obserwacji nie będzie mógł przekroczyć 12 tygodni. Mała rewolucja czeka też więziennictwo. Minister Ćwiąkalski tak jak jego poprzednicy ma zamiar walczyć z przeludnieniem za kratkami. Zamierza kontynuować program pozyskiwania 17 tys. dodatkowych miejsc w celach. Budowane będą nowe pawilony i nowe kryminały. Pomóc ma też adaptacja na pawilony zakwaterowania obecnych budynków gospodarczych, a także nieruchomości przejętych przez więziennictwo od wojska i samorządów lokalnych. Zapowiada się też wprowadzenie systemu dozoru elektronicznego (ustawa została uchwalona za czasów poprzedniego ministra). Największym i najbardziej palącym problemem wymiaru sprawiedliwości w najbliższych miesiącach będą asesorzy. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że orzekanie przez nich jest niezgodne z konstytucją, ministerstwo musi przygotować nowe zasady dostępu do zawodu sędziego. Wyboru ostatecznej drogi nie przesądzono. W związku z protestem środowiska sędziowskiego nie da się również odłożyć zmian w systemie ich wynagradzania i obiecywanych podwyżek. O tym, jak to zrobić, na razie dyskutują z ministrem sędziowie. Dużo zależy także od decyzji ministra finansów. I ostatni z pomysłów – nowa aplikacja sędziowsko-prokuratorska. Ministerstwo chce wprowadzić dwuetapowe szkolenie zawodowe. Pierwszy etap – aplikacja ogólna – prowadzony byłby na potrzeby korpusu sędziowskiego, prokuratorskiego oraz referendarzy i asystentów w sądach i prokuraturach. W 2008 r. gotowy ma być nowy mechanizm dopuszczania do aplikacji prawniczych. Ministerstwo Sprawiedliwości deklaruje ujednolicenie zakresu i poziomu kształcenia na poszczególnych aplikacjach oraz zagwarantowanie równego dostępu do wszystkich zawodów prawniczych. Absolwenci prawa będą mogli przystępować do prawniczego egzaminu państwowego pierwszego stopnia. Składałby się z dwóch części – testu z wiadomości oraz sprawdzenia umiejętności praktycznych: pisania opinii i pism procesowych. Po jego zdaniu możliwe byłoby świadczenie usług doradztwa prawnego albo podjęcie dalszego szkolenia na aplikacji. Państwowy egzamin po raz pierwszy zostałby przeprowadzony na początku listopada 2009 r. Ministerstwo zakłada wprowadzenie limitów przyjęć na aplikacje. Przy czym na korporacyjne obowiązywałby dolny, to znaczy samorządy nie mogłyby przyjąć mniej niż ustawowo określony procent odniesiony do liczby członków danej korporacji. Mówi się o 10 – 15 proc., z czego wynika, że np. rocznie na aplikację adwokacką zagwarantowana byłaby liczba 650 – 975 miejsc, a na radcowską dużo więcej – grubo ponad 2 tys. Mimo to propozycja limitów spotkała się z krytycznym przyjęciem organizacji studentów prawa jako prowadząca do zamykania dostępu do aplikacji. Egzamin skrytykowało zaś środowisko doradców prawnych, którzy już działają na rynku i nie widzą potrzeby weryfikowania ich przez państwo. Ministerstwo tłumaczy, że limity mają przeciwdziałać sytuacji, w której wszyscy zdający wybiorą jedną aplikację, a na inne zabraknie chętnych. Argumentuje też, że korporacje nie mają nieograniczonych możliwości kształcenia nowych adeptów, dlatego nie mogą przyjąć wszystkich chętnych, bo wówczas szkolenie byłoby fikcją. Jednocześnie przewiduje szerokie możliwości przechodzenia pomiędzy różnymi zawodami prawniczymi oraz wchodzenia do korporacji osób bez żadnej aplikacji, które po zdaniu egzaminu pierwszego stopnia przez kilka lat będą się zajmować doradztwem. W cywilistyce ministerstwo na czoło zmian wysunęło uruchomienie za dwa lata sądu internetowego. E-sąd ma rozpatrywać 300 tys. spraw cywilnych rocznie. Najprostszych, np. za nieuregulowane rachunki za światło czy impulsy telefoniczne. Pozwy i większość pism byłaby wysyłana Internetem. Zachętą do korzystania z tej ścieżki mają być niższe opłaty. Nie ma jednak gwarancji, że przedsiębiorcy będą masowo z niej korzystać, warunkiem jest bowiem posiadanie certyfikowanego podpisu elektronicznego, ten zaś wciąż się nie upowszechnił. Kolejne zadania to pomysły poprzedniej ekipy: tzw. służebność przesyłu i zadośćuczynienie dla bliskich za krzywdy związane ze śmiercią osoby bliskiej, zasądzane od sprawcy. Ta pierwsza instytucja w zamyśle autorów – Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego – powinna wyeliminować znaczną część sporów o posadowienie na prywatnym gruncie bez podstawy prawnej instalacji przesyłowych: kabli, gazociągów, wodociągów. Przywrócenie zadośćuczynienia jest zaś starym postulatem – obecnie najbliżsi mogą się domagać odszkodowania, tylko gdy na skutek śmierci osoby bliskiej znacznie pogorszyła się ich sytuacja majątkowa, a ograniczenie to w wielu wypadkach rodzi jawną niesprawiedliwość. Kolejne plany ministra sprawiedliwości też opierają się na ułatwieniach elektronicznych. Chodzi o umożliwienie składania komputerowych wniosków do rejestru zastawów i uzyskiwanie tą drogą odpowiedzi, a także o elektroniczny dostęp do ksiąg wieczystych, zapoznawanie się przez Internet z ich treścią i możliwość dotarcia tą drogą do informacji o stanie spraw prowadzonych przez sądy wieczystoksięgowe. Przewiduje się umożliwienie ujawniania w Internecie przedsiębiorców (wpisanych do KRS), wobec których ogłoszono upadłość lub wszczęto likwidację. Jednak np. elektronizacja ksiąg wieczystych trwa od kilku lat i chociaż ograniczyła zatory, to wciąż na założenie księgi czeka się za długo, a odpisy są nieczytelne (przeglądanie zaś sprawia niektórym trudności). W sprawie polityki karnej są do zrobienia rzeczy ważne i ważniejsze, pilne i pilniejsze. Największy problem to tragiczna wręcz sytuacja więziennictwa. A to nic innego jak efekt prowadzonej polityki karnej. Uważam, że stawianie na budowę nowych więzień to błąd. Nie tędy droga. Po to ustawodawca wprowadza limity, np. minimalną powierzchnię dla jednego skazanego, aby delikatnie sterować polityką karną. Zwiększmy więc normy, a musi nam spaść liczba skazanych. W prawie karnym trzeba poprawić błędy, ale jestem przeciwny zmianom systemowym, tj. poprawianiu przepisu o obronie koniecznej. Jeśli już coś bym zmieniał, to wyrzuciłbym z kodeksu przepisy, które zbyt mocno ingerują w wolność słowa w Polsce. Tak np. art. 212 k.k. o pomówieniach to prawdziwie antydziennikarski przepis. Stanisław Dąbrowski, sędzia, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa To rzeczywiście najważniejsze i najpilniejsze zadania dla ministra w sprawach wymiaru sprawiedliwości. W żaden sposób nie unikniemy rozwiązania problemu asesorów. Mimo że od roku (tuż po sygnalizacji Trybunału Konstytucyjnego) toczy się na ten temat dyskusja, to do dziś nie ma gotowych projektów. Za rok asesor straci prawo orzekania i zniknie z sal rozpraw, a nie wiadomo, kto pojawi się zamiast niego i jak wyglądać będzie początek sędziowskiej kariery. Sprawa sędziowskich wynagrodzeń jest ściśle z nim powiązana. Ideą wyroku TK było otwarcie zawodu sędziego dla przedstawicieli innych korporacji, ale aby tak się stało, trzeba ruszyć z wynagrodzeniami. Jeśli zawód sędziego ma być ukoronowaniem kariery prawniczej, to trzeba stworzyć do tego warunki. Andrzej Michałowski, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej Pożyteczne pomysły, ale nic nowego. Może to zresztą dobrze, że po okresie aż nazbyt rewolucyjnych pomysłów przychodzi czas spokojnej kontynuacji. Praktyczne znaczenie, i to duże, mogą mieć projekty stworzenia elektronicznego dostępu do ksiąg wieczystych czy KRS.Czekamy jednak na coś więcej – na zmiany tendencji w procedurze cywilnej. Zamiast zwiększać liczbę postępowań odrębnych (właśnie dodaje się kolejne elektroniczne) trzeba raczej ujednolicać zasady postępowania. Zamiast zastawiania kolejnych pułapek proceduralnych należy przyśpieszyć postępowania przez usankcjonowanie prawa do błędu sądu i stron, ale i do jego usunięcia. A kodeks cywilny to już wyzwanie tak wielkie, że powinno się znaleźć w założeniach rządu nie na kilkaset, ale na tysiąc dni. Łukasz Bojarski, współautor projektu „Nowa adwokatura” Jedynym limitem przyjęć na aplikacje powinien być przejrzysty limit kompetencji, który można określić tak, żeby dostawali się naprawdę najlepsi – a nie sztuczny limit procentowy. Może przecież być tak, że w jednym roczniku wszyscy bardzo źle zdadzą egzamin, a korporacje będą musiały przyjąć te 10 czy 15 proc. Kandydaci muszą z góry wiedzieć, że jeśli dobrze zdadzą, to zostaną przyjęci, i nie może to zależeć od tego, czy zmieszczą się w limicie. Zamiast wprowadzać ograniczenia z powodu trudności w szkoleniu dużej liczby osób, należałoby się zastanowić, jak zorganizować praktyczną naukę zawodu tym, którzy spełniają kryteria kompetencji, np. skracając aplikacje, które wcale nie muszą trwać trzy i pół roku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA