fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Sondażowa mizeria Platformy. Analizuje Andrzej Stankiewicz

ROL
Nawet współpracownicy prezydenta zastanawiają się, jak odróżnić go od rządzącej partii.
Piękny środowy wieczór. Przypadkowo spotykamy na ulicy się z jednym z najbardziej zaufanych ludzi Bronisława Komorowskiego. – Skąd ten nagły spadek sondaży prezydenta? – pytamy zaczepnie.
Rozmówca nie jest skłonny do żartów. – To przez PO. Ciągnie notowania Bronka w dół – mówi nam. – Czekamy na kolejne wyniki, gdzie nie będzie badany razem z PO. Powinny być lepsze.
Komorowski uwielbia w sondażach popularności zajmować pierwsze miejsce. Ale ostatnie badania TNS Polska – gdzie zbadano całą polską władzę, czyli de facto Platformę – były dla niego jak kubeł zimnej wody. Wedle tego sondażu, zwolenników i krytyków jego prezydentury jest tyle samo – po 45 proc. W porównaniu z majem o 9 pkt. spadła liczba zadowolonych z pracy prezydenta, odsetek niezadowolonych wzrósł o 7 pkt.
Komorowski nigdy nie był oceniany tak źle. Ten sondaż zburzył dobre samopoczucie współpracowników prezydenta, przekonanych, że ich szef jest kochany przez Polaków.
Takiego przekonania już się pozbyli współpracownicy premiera. Oni są na etapie buntu i obrazy na społeczeństwo za to, że odwróciło się od ich pryncypała. Sondaż TNS Polska także dla Tuska nie był miły: ma aż 71 proc. przeciwników i tylko 23 proc. zwolenników.
Tyle że dla premiera to kolejny w całej, trwającej od miesięcy, serii niemiłych sondaży.
Żeby zrozumieć skalę problemów premiera, wystarczy to porównać z notowaniami trzech szefów rządu, którzy doprowadzili swoje partie do wyborczych porażek: Jerzego Buzka, Leszka Millera oraz Jarosława Kaczyńskiego.
Wedle badania TNS przeprowadzonego w październiku 2007 r., tuż przed wyborami, po których PiS oddał władzę, rząd Kaczyńskiego negatywnie oceniało ponad dwie trzecie Polaków (68 proc.), a pozytywnie – jedna czwarta (25 proc.). To notowania podobne do obecnych sondaży gabinetu Tuska. Tyle że Kaczyński w tym fatalnym dla siebie okresie miał lepsze osobiste wyniki. Negatywnie jego pracę oceniało 61 proc. badanych, zaś 29 proc. Polaków uważało, że dobrze wypełnia swoje obowiązki.
Tusk ma osobiste sondaże zbliżone do Buzka z końcówki jego rządów. Tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2001 r. Buzek miał 21 proc. zwolenników i 65 proc. przeciwników.
Gorsze sondaże miał rząd Buzka. Pozytywnie wypowiadała się o nim niespełna jedna dziesiąta Polaków (9 proc.), krytykę wyrażało 83 proc. społeczeństwa.
Tuskowi daleko do dna, jakie osiągnął Leszek Miller. W kwietniu 2004 r., miesiąc przed wymuszoną dymisją, jego rząd źle oceniało aż 92 proc. Polaków, a zadowolonych było zaledwie 4 proc. Działalność? Millera jako premiera pozytywnie oceniało 7 proc., a negatywnie 87 proc. badanych. Tyle że rządy Millera skończyły się dla SLD taką katastrofą, iż nie może się podnieść do dziś.
Spadek osobistych notowań Tuska najlepiej widać w przeprowadzanych przez CBOS badaniach popularności polityków. W kwietniu zrównał się w nich z Kaczyńskim, niekwestionowanym wcześniej królem negatywnych sondaży.
Ponieważ Tusk przestał być kotwicą, uniemożliwiającą dryfowanie partii, najnowsze badania pokazują także systematyczne – i drastyczne – spadki PO. Na przełomie kwietnia i maja PiS wyszedł na stałe na czoło sondaży we wszystkich poważnych ośrodkach badawczych.
Po raz pierwszy w swej historii PO ma do czynienia z kolejnymi buntami obywateli przeciwko jej polityce: odwołanie w referendum władz Elbląga, przegrana w wyborach senackich w Rybniku, niemal milion podpisów za referendum dotyczącym edukacji sześciolatków. Dlatego Tusk pospiesznie stara się zamykać kolejne fronty wojen. Najpierw ustąpił matkom pierwszego kwartału, a w minionym tygodniu dogadał się z potężnym lobby działkowców, po raz kolejny przesunął obowiązek szkolny wobec części sześciolatków. – Nie potrzebujemy nowych konfliktów. Tam, gdzie się da, trzeba ustąpić – opisuje strategię Tuska jeden z jego bliskich współpracowników.
Jak jeszcze otoczenie premiera chce zaradzić sondażowej katastrofie? Doraźną receptą ma być tournée Donalda Tuska po mediach. Szef rządu udzielił ostatnio kilku wywiadów. Gościł nawet w śniadaniowym programie telewizji TVN.
Nie przypadkiem premier rzucił też pomysł likwidacji dotacji z budżetu dla partii. Wie, że taki postulat – choć mało realny do przeprowadzenia w Sejmie – spodoba się wyborcom.
Wciąż za to opóźnia się rekonstrukcja rządu, która mogłaby poprawić sondaże. Jak słychać w otoczeniu Tuska, premier nie jest wcale do niej przekonany. Podobnie jest z objazdem po Polsce, mimo zapowiedzi od pół roku nie wsiadł do Tuskobusu.
Na razie Tusk ma inne priorytety – skupia się na wyborach szefa PO planowanych na lato. Chce wygrać przytłaczającą większością i wyciąć konkurentów. Sondaże sondażami, ale przykłady Kaczyńskiego, Millera i Buzka pokazują, że po przegraniu premierostwa, można pozostać w grze tylko, jeśli zachowa kontrolę nad partią.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA