fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Apel europosła Sonika w trosce o polskie łupki

Bogusław Sonik zachęca rząd – w którym za łupki odpowiada Piotr Woźniak – do złagodzenia przepisów.
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Paweł Majewski
Chevron wycofa się z inwestycji w poszukiwania gazu z łupków, jeśli rząd nie zmieni ważnego rozporządzenia, twierdzi europoseł Platformy Obywatelskiej.
Chodzi o zmianę jednego podpunktu w dokumencie „w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko". Od blisko trzech lat rząd Donalda Tuska pozostaje głuchy na oczekiwania i postulaty koncernów poszukujących w Polsce gazu łupkowego.
Fatalny przepis utrudnia m.in.  Chevronowi prace przy kilku odwiertach. – Według moich informacji, jeśli do końca roku to się nie uda, Chevron wychodzi z Polski – mówi „Rz" europoseł PO Bogusław Sonik, który walczy o polskie interesy energetyczne w Parlamencie Europejskim.
Koncerny mają związane ręce, bo część koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce jest sprzeczna z rozporządzeniem z 2010 roku które podpisał sam premier Donald Tusk. Koncesje, o których mowa, zostały wydane w latach 2007–2009, a więc przed opublikowaniem rozporządzenia Rady Ministrów, które nakazuje uzyskanie tzw. decyzji środowiskowej dla otworów wiertniczych o głębokości większej niż tysiąc metrów. Tymczasem niemal wszystkie odwierty w Polsce muszą być wiercone znacznie  głębiej, by dojść do złóż gazu łupkowego. Oficjalnie Chevron zachowuje stoicki spokój. – Nie, wychodzimy z Polski. Mamy program wierceń, który chcemy zrealizować – podała spółka w oświadczeniu przesłanym do „Rz".
W 2011 roku w oparciu o uzyskane koncesje oraz zgodnie z obowiązującym prawem rozpoczęto odwierty, w które zainwestowano ogromne pieniądze. Po rozpoczęciu prac okazało się, że w wielu przypadkach geolodzy wskazywali na potrzebę pogłębiania otworów poszukiwawczych o kolejne co najmniej kilkaset metrów. Według rozporządzenia z 2010 roku pogłębienie otworu i zmiana oznaczenia maksymalnej głębokości odwiertu traktowane są w Polsce tak jak wydanie nowej koncesji poszukiwawczej.
Inwestor w takiej sytuacji musi ubiegać się w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) o wydanie nowej decyzji. Konieczne jest np. ponowne przygotowanie Karty Informacyjnej Przedsięwzięcia (KIP). Z tym że obejmuje ono taki sam zakres jak przy ubieganiu się o nową koncesję. Po złożeniu tej karty RDOŚ podejmuje decyzję, czy konieczne jest sporządzenie Oceny Oddziaływania na Środowisko (OOŚ). Jeśli nie jest to konieczne, procedura wydania nowej decyzji trwa 3 miesiące plus 1 do 2 miesięcy na procedurę zmiany koncesji w samym Ministerstwie Środowiska, gdzie za sprawy łupkowe odpowiada wiceminister Piotr Woźniak. Inwestor musi więc zatrzymać odwiert poszukiwawczy na co najmniej 4–5 miesięcy. Jeśli jednak RDOŚ stwierdzi, że sporządzenie nowej oceny środowiskowej jest konieczne, procedura wydania nowej trwa do 12 miesięcy. Inwestor musi więc wstrzymać prace przy odwiercie poszukiwawczym na co najmniej rok.
Zmiana głębokości odwiertu poszukiwawczego nie ma wpływu na środowisko i raczej powinna zostać zaakceptowana przez Okręgowy Urząd Górniczy. Jednak uruchomienie przy tak nieistotnej zmianie całej procedury koncesyjnej może się okazać dla inwestora drogą przez biurokratyczną mękę. Ponadto może spowodować straty związane z koniecznością zatrzymania prac. Pogłębienie otworu poszukiwawczego nie powoduje według ustawy – Prawo geologiczne wpływu na środowisko. Dlatego inwestor nie powinien w przypadku konieczności pogłębienia otworu ubiegać się o wydanie ponownej decyzji środowiskowej. Nie powinien, ale według rozporządzenia z 2010 roku musi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA