Reklama

Rosyjska wojna z ukraińskimi cywilami. Drony „polują” na ludzi

W ciągu ostatniego roku liczba cywilnych ofiar wojny w Ukrainie wzrosła o ponad jedną trzecią. Wszystko wskazuje na to, że to celowe działanie rosyjskiej armii, mające zastraszyć Ukraińców.

Publikacja: 18.02.2026 04:30

Rosyjska wojna z ukraińskimi cywilami. Drony „polują” na ludzi

Foto: PAP/Alena Solomonova

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego liczba cywilnych ofiar wojny w Ukrainie wzrosła o ponad jedną trzecią?
  • Co wskazują zebrane dane na temat zasad prowadzenia wojny przez Rosję?
  • Jakie regiony w Ukrainie są najbardziej dotknięte atakami na ludność cywolną?
  • Jakie są skutki rosyjskich ataków na infrastrukturę cywilną w ukraińskich miastach?
  • W jaki sposób społeczna solidarność pomaga mieszkańcom Ukrainy przetrwać trudne warunki zimowe?

„Zebrane dane wskazują co najmniej na systematyczne lekceważenie z rosyjskiej strony zasad prowadzenia wojny, a w całym szeregu przypadków celowe przestępstwa wojenne” – piszą eksperci niezależnej grupy Conflict Intelligence Team (CIT).

Zebrali oni i przeanalizowali dostępne dane o ofiarach wśród ludności cywilnej w ubiegłym roku, najkrwawszym dla niej od początku wojny. Po obu stronach frontu – w Ukrainie, na okupowanych ukraińskich ziemiach oraz w Rosji – zginęło i zostało rannych 20694 osób, z tego prawie 80 proc. w Ukrainie. Przy tym liczba ofiar pod okupacją i w samej Rosji zmniejszyła się w stosunku do 2024 r. o 6 proc., gdy w Ukrainie wzrosła o 35 proc.

„Polowanie na ludzi” jako celowa kampania terroru

Najwięcej ofiar śmiertelnych było w obwodzie donieckim, gdzie czwarty rok trwają zajadłe walki, a rosyjskie wojska ostrzeliwują wszystkie miejscowości w pobliżu linii frontu. Ale najwięcej rannych było w obwodzie chersońskim, gdzie front zastygł na Dnieprze, a ostatnie walki toczone były latem 2024 r. na ukraińskim przyczółku w Krynkach.

Mimo że z wojskowego punktu widzenia nic tam się teraz nie dzieje, rosyjska armia bez przerwy ostrzeliwuje drugi brzeg rzeki. W Chersoniu, wyzwolonym 11 listopada 2022 r. codziennie powoduje to ofiary. Wraz z rozwojem dronów i pojawieniem się dużych ich ilości w rosyjskiej armii w 2024 r., wyzwolony obszar codziennie jest nimi atakowany. „Uwaga, lecą drony, zaczyna się »polowanie na ludzi«” – ostrzegają się mieszkańcy w internetowych czatach o kolejnych rosyjskich atakach.

Reklama
Reklama

CIT zwraca uwagę, że trochę podobnie jest w rosyjskich obwodach biełgorodzkim, briańskim i kurskim, gdzie nie ma już aktywnych działań bojowych, ale atakowane są one ukraińskimi dronami. W rezultacie zginęło tam 219 osób. Ale stanowią one bezpośrednie zaplecze frontu przebiegającego w sąsiednich ukraińskich obwodach charkowskim i sumskim, dlatego są celami uderzeń. Gubernator Biełgorodu wzywał ostatnio mieszkańców, by nie nosili ubrań podobnych do wojskowych, bo to powoduje niepotrzebne ofiary w razie ataku dronów. Można więc sądzić, że tam cywile giną z powodu pomyłek.

Czytaj więcej

Rosjanie sięgają po antydepresanty jak nigdy wcześniej. Wojna silniejsza niż pandemia

Przy tym CIT zauważa, że na terenie Rosji zginęło też 18 osób od bomb lotniczych. Tyle że były to rosyjskie bomby, które odpadły z samolotów lecących na Ukrainę.

Tymczasem dla mieszkańców Chersonia jest oczywistością, że Rosjanie atakują wszystko, co się rusza, a przede wszystkim cywilów na zapleczu. CIT zwraca uwagę, że liczba ofiar cały czas tam rośnie mimo że w ubiegłym roku rosyjska armia „dokonała w tym rejonie masowej rotacji swoich oddziałów”. Według analityków, nie może więc być mowy o „ekscesach pojedynczych wykonawców rozkazów”, lecz jest to celowa kampania terroru w stosunku do ludności cywilnej „zaaprobowana co najmniej na szczeblu rosyjskiego Zgrupowania Dniepr (obsadzającego okupowany brzeg rzeki –red.).

Celem najkrwawszych rosyjskich ataków byli zwykli mieszkańcy

Podobnie sytuacja wygląda z najbardziej krwawymi rosyjskimi atakami powietrznymi na ukraińskie miasta. Najwięcej zginęło 19 listopada w Tarnopolu (38 osób, w tym ośmioro dzieci; trzy osoby nadal są uznawane za zaginione). Dwie rosyjskie rakiety trafiły w wielopiętrowe domy mieszkalne. Najwięcej ofiar (łącznie rannych i zabitych) było zaś 24 czerwca, gdy rosyjskie pociski kierowane spadły na Dnipro, eksplodując w pobliżu pociągu pasażerskiego (21 zabitych, 319 rannych).

Czytaj więcej

Brutalny atak Rosji na Ukrainę. Cywile czekali na emeryturę, zginęło ponad 20 osób
Reklama
Reklama

Wcześniej, 4 kwietnia rosyjskie rakiety spadły na plac zabaw dla dzieci w Krzywym Rogu, zabijając 20 osób, w tym dziewięcioro dzieci. Kremlowskie ministerstwo obrony ogłosiło, że strzelano „w miejsce, gdzie odbywało się zebranie dowódców oddziałów i zachodnich instruktorów w jednej z restauracji miasta”. W pobliżu placu zabaw rzeczywiście jest restauracja, ale analitycy CIT przejrzeli zapisy jej kamer monitoringu i nie zauważyli tam śladu jakiegokolwiek zebrania w chwili ataku.

Również ONZ próbuje liczyć cywilne ofiary wojny. Według niej od początku inwazji do końca 2025 r. zginęło 15 tys. mieszkańców Ukrainy, a ponad 40 tys. zostało rannych. 

Mróz jako broń, solidarność społeczna jako obrona

Ani jednak CIT, ani ONZ nie odnotowują ofiar ostatniej, najbardziej zbrodniczej kampanii powietrznej Kremla, mianowicie ataków na infrastruktury cywilne ukraińskich miast. W środku najmroźniejszej od wielu lat zimy celami rosyjskich uderzeń są głównie elektrociepłownie, co pozbawia mieszkańców miast prądu i ogrzewania. A mrozy sięgają -20 stopni C, zarówno w Kijowie, jak i bliższych frontu Dnieprze i Zaporożu. Po ostatnim, masowym nalocie na Kijów 12 lutego bez ogrzewania było ok. 2,6 tys. wielopiętrowych bloków mieszkalnych.

– Światło to ja widzę tylko w pracy, w mieszkaniu go nie mam – mówi dziennikarzom robotnik z brygady energetyków pracujący w kijowskiej dzielnicy Obołoń.

Czytaj więcej

Władimir Putin chce zamrozić Ukrainę, bo nie umie w inny sposób wygrać wojny

Mimo to nigdzie nie ma informacji o osobach zmarłych z wyziębienia, czy to na ulicach, czy w domach. Nie ma również wzmianek o takich przypadkach w korespondencji stamtąd, jak i we wpisach na internetowych forach. Częściowym wyjaśnieniem może być ogromny wybuch społecznej solidarności: pomagają sobie wszyscy i wszędzie. Pozbawieni prądu mieszkańcy kilkunastopiętrowych bloków zrzucają się na zakup generatorów, które, ustawione przed budynkami, dostarczają im elektryczność. Dyżurni pilnują, by nie brakowało w nich paliwa, mieszkające w blokach osoby z wykształceniem technicznym projektują podłączenie generatorów etc.

Reklama
Reklama

„W Kijowie zimno i ciemno. Ale patrząc na sąsiadów, którzy wdrapując się piechotą na 20. piętro mają jeszcze siły powiedzieć mi »Dobry wieczór«, na ludzi, którzy przy -15 stopniach urządzają dyskoteki na ulicach, na właścicieli sklepów, którzy wpuszczają tam bezdomne psy i koty, by się ogrzały, czuję, że wokół są żywi ludzie i ich ciepła wystarczy mi do wiosny” – pisze jeden z mieszkańców Kijowa.

Konflikty zbrojne
Czy Rosja będzie w stanie kontynuować wojnę w 2026 roku? Eksperci przeanalizowali sytuację
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Konflikty zbrojne
„Kundelki, mopsiki” – Rosja obrażona na Estonię, bo ta chce się bronić
Konflikty zbrojne
Iran jest bliski zawarcia z Chinami umowy? „To całkowita zmiana reguł gry”
Konflikty zbrojne
„Rzecz w tym”: Dniepr to europejskie Termopile
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama