Media i internet

Śledzińska-Katarasińska: ekspert PO od mediów

Nawet oponenci mówią o niej: polityk wyrazisty. Partyjni koledzy dodają: twarda, ale i ciepła kobieta. 47-letnia Iwona Śledzińska-Katarasińska od lat związana jest z Łodzią. – Dzielna, pracowita, zasłużona – komplementuje minister infrastruktury i szef łódzkiej PO Cezary Grabarczyk.
Animozje w łódzkiej Platformie nie są jednak w partii tajemnicą. Przed jesiennymi wyborami Śledzińskiej-Katarasińskiej zaproponowano dopiero piąte miejsce na liście. Posłanka publicznie ogłosiła, że rezygnuje ze startu. Napisała list do Donalda Tuska. Ostatecznie decyzją zarządu partii dostała drugie miejsce, spychając Grabarczyka.
W 2001 roku należała do grupy, która z dzisiejszym premierem odeszła z Unii Wolności. Dla Władysława Frasyniuka, ówczesnego szefa UW, było to spore zaskoczenie. Posłanką na Sejm jest nieprzerwanie od pierwszej kadencji, kiedy dostała się na Wiejską z list UD. Należała do Frakcji Społeczno-Liberalnej Zofii Kuratowskiej, która stanowiła lewe skrzydło partii: – Była wtedy walczącą feministką, a jej działania w kwestii ustawy antyaborcyjnej, praw kobiet czy stosunków państwo – Kościół dzisiaj nawet w LiD byłyby postrzegane jako niepotrzebne zaognianie sporów – wspomina Katarzyna Piekarska, była posłanka SLD.
Śledzińska-Katarasińska od początku zajmuje się jednak przede wszystkim kulturą i mediami. – Wypracowała sobie pozycję eksperta w tej tematyce – przyznaje Jarosław Sellin, obecnie poseł niezrzeszony. W Sejmie minionej kadencji wsławiła się jako współałutorka kontrowersyjnego raportu PO o mediach publicznych. Zarzucał on PiS ich upolitycznianie. Znalazły się w nim nazwiska wielu dziennikarzy wraz zarobkami i sugestią, że sprzyjają partii Kaczyńskiego. Po tym jak okazało się, że wiele danych podanych w raporcie jest nieprawdziwych, PO wycofała się z części zarzutów. Jeszcze jako polityk UW Śledzińska-Katarasińska miała zostać ministrem kultury w rządzie Jerzego Buzka. Sprzeciwił się temu AWS, zarzucając jej antysemickie publikacje w 1968 r. Śledzińska pracowała wtedy w „Głosie Robotniczym”, organie łódzkiego Komitetu Wojewódzkiego PZPR. W czasie marcowej nagonki antysemickiej napisała kilka tekstów popierających antysyjonistyczną politykę władz. – 30 lat temu ukazywały się artykuły, przyznaję, podłe i głupie, sygnowane moim nazwiskiem – mówiła wówczas. – Ale zrezygnowałam nie dlatego, że czuję się winna. Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski z PO przypomina za to opozycyjną przeszłość posłanki z lat 80. – Razem jechaliśmy w więziennej blaszanej suce w koszmarną nocz 12 na 13 grudnia. W stanie wojennym była internowana. Po zwolnieniu związała się z „Solidarnością”. W 1989 r. jako pierwszy redaktor naczelny tworzyła łódzki dodatek „Gazety Wyborczej”. Kilka tygodni temu w mediach pojawiły się informacje, że nadal jest zatrudniona w Agorze, ale przebywa na bezpłatnym urlopie. Kariera polityczna Śledzińskiej-Katarasińskiej zawisła na włosku, gdy dwa lata temu jej samochód zderzył się na łódzkiej ulicy z ciężarówką. Posłanka została oskarżona o jazdę pod wpływem alkoholu i spowodowanie wypadku. Sąd pierwszej instancji zgodził się z wersją prokuratury. Rok później sąd okręgowy stwierdził jednak, że 0,25 promila alkoholu we krwi posłanki było wynikiem zażycia leku. Śledzińska-Katarasińska obecnie kieruje pracami nadzwyczajnej podkomisji, która przygotowała zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL