Chodzi o umorzenie egzekucji na podstawie art. 823 kodeksu postępowania cywilnego, a więc w sytuacji, w której wierzyciel w ciągu roku nie podejmie czynności niezbędnych do dalszego jej prowadzenia.

Zgodnie z art. 49 ust. 2 zd. pierwsze ustawy o komornikach sądowych w każdym wypadku umorzenia egzekucji na tej podstawie komornik pobiera od dłużnika opłatę nie niższą niż 1/10 przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego, czyli ok. 300 zł.

O zbadanie tej regulacji zwrócił się do TK Sąd Rejonowy w Rybniku. Wskazał, że zakwestionowana regulacja została podporządkowana ogólnej zasadzie powiązania opłaty egzekucyjnej z nakładem pracy komornika i jego skutecznością (stawka podstawowa to 15 proc. egzekwowanej kwoty, w wypadku egzekucji z rachunku bankowego czy wynagrodzenia za pracę – 8 proc., w razie umorzenia – 5 proc.; są też górne i dolne limity i o ten dolny chodzi w tym wypadku).

Zdaniem rybnickiego sądu umorzenie egzekucji wskutek bezczynności wierzyciela sprawia, że nakład pracy komornika jest zazwyczaj znikomy, dlatego też ta ogólna opłata nie ma uzasadnienia.

TK podzielił część zarzutów i stwierdził, że zaskarżony przepis jest niezgodny z zasadą przyzwoitej legislacji. Jak powiedział w uzasadnieniu sędzia TK Wojciech Hermeliński, z perspektywy konstytucyjnej zastrzeżenia budzi ten dolny próg opłaty egzekucyjnej.

Powoduje on, że w niektórych wypadkach dobrowolne spełnienie świadczenia przez dłużnika do rąk wierzyciela obciąża go nawet opłatą wyższą od wyegzekwowanej kwoty. Z kolei nowa procedura sądowego miarkowania opłat komorniczych (art. 49 ust. 7 – 10 ustawy o komornikach sądowych) nie gwarantuje usunięcia wad tej regulacji.

Komornicy oczywiście nie cieszą się z wyroku. Zdaniem Rafała Fronczka, prezesa Krajowej Rady Komorniczej, orzeczenie TK może mieć niezwykle drastyczne skutki finansowe, bo ograniczy opłatę komorniczą w wielu sprawach.