fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dolny Śląsk

Dolnoślązacy niechętnie płacą należności za telefon

Średnio na każdego mieszkańca regionu, który jest zadłużony z tytułu rachunku za telefon, przypada 2,4 tys. zł długu.
materiały prasowe
Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że należności z tytułu nieopłaconych abonamentów telefonicznych na Dolnym Śląsku sięgają 91 mln zł. To trzecie miejsce w kraju.

Większe zaległości za opłaty telekomunikacyjne mają tylko mieszkańcy województwa śląskiego i mazowieckiego. W dolnośląskim zadłużonych z tego tytułu jest prawie 40 tys. osób – średnio na jedną z nich przypada 2,4 tys. zł. Dane KRD sugerują też, że coraz częściej dochodzi do wyłudzania sprzętu przez nieuczciwych konsumentów. Zawierają oni umowy, aby na korzystnych warunkach otrzymać tablet lub smartfon, który szybko sprzedają, ale abonamentu i rat już nie płacą. Powodem nieregulowania zobowiązań niekoniecznie musi być jednak zła wola.

– Część z nich to zapewne zorganizowane grupy przestępcze, podpisujące masowo umowy na tzw. słupów, z których nie da się ściągnąć należności – mówi Krystian Mularczyk, radca prawny z Wrocławia. – Wiele osób nie płaci przez zwykłe roztargnienie, nie widzą nic złego w tym, że opóźnią się z zapłatą abonamentu o dwa czy trzy miesiące. Jednak firmy telekomunikacyjne są w tej kwestii bardzo rygorystyczne zarówno pod względem dochodzenia swoich należności, jak i wyłączania usług osobom zalegającym z wpłatą.

Najczęściej długów za telefon nie płacą mieszkańcy wsi i mniejszych miast. W ich wypadku wynika to z niższych zarobków oraz trudności ze znalezieniem nowego zatrudnienia po utracie pracy. Wiekowo najbardziej zadłużoną grupą są osoby w wieku 26–35 lat. Jak zauważa Jakub Kostecki, prezes zarządu Kaczmarski Inkasso, tzw. milenialsi żyją chwilą i są bardzo podatni na reklamy. Zwracają uwagę na trendy i nowości, często zmieniają operatora, by posiadać najnowszy model telefonu, ale nie przejmują się zaciągniętymi wcześniej zobowiązaniami.

Krystian Mularczyk wskazuje jednak, że powodem tak dużej liczby osób wpisanych do KRD mogą być niedawne zmiany w prawie, wyłączające możliwość dochodzenia roszczeń przedawnionych w e-sądzie. Spowodowało to wzrost liczby spraw w tradycyjnym postępowaniu, a co za tym idzie – przedłużenia czasu ich trwania. Ponadto dłużnik łatwo może wybronić się w sądzie, podnosząc zarzut przedawnienia. W odniesieniu do takich roszczeń efektywniejszy może się okazać wpis do KRD. Utrudnia to otrzymanie następnych kredytów, co może zmotywować dłużnika do zapłaty.

– W przypadku roszczeń nieprzedawnionych skuteczniejsze jest jednak wniesienie sprawy do sądu. Po utrzymaniu wyroku mamy aż dziesięć lat na wyegzekwowanie należności. – tłumaczy Krystian Mularczyk.

Jednak samo uzyskanie tytułu wykonawczego nie oznacza jeszcze odzyskania należności. – Jeśli ktoś nie mieszka tam, gdzie powinien, nie ma stałych dochodów, majątku, pracuje na czarno i bierze pieniądze „pod stołem", to komornikowi będzie bardzo ciężko wyegzekwować zobowiązanie od takiej osoby – stwierdza Tomasz Kinastowski, rzecznik Izby Komorniczej we Wrocławiu.

Ludzie tacy łatwo mogą ulec pokusie zarobienia kilku złotych przez wyłudzenie telefonu i sprzedanie go. Nie jest to jednak dobra droga, gdyż jeśli kiedyś ich sytuacja majątkowa się poprawi, będą musieli oddać stare długi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA