fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Ryczałt dla szpitali w sieci wyklucza płatne świadczenia zdrowotne

123RF
Rozmowa | Jakub Szulc były wiceminister zdrowia, dyrektor w EY

Rz: Minister zdrowia twierdzi, że likwiduje nierówności wprowadzone przez poprzedników, pozwalając na udzielanie odpłatnych świadczeń zdrowotnych nie tylko spółkom, ale i SPZOZ.

Jakub Szulc: Nie jest tajemnicą, że gdy w 2011 r. rząd wprowadzał ustawę o działalności leczniczej, zezwolił spółkom na udzielanie odpłatnych świadczeń, a utrzymał zakaz dla SPZOZ (samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej). Miało to zachęcić podmioty do przekształcania się w spółki. PO stała na stanowisku, że są one zarządzane efektywniej niż SPZOZ. W SPZOZ trudniej dopracować się ładu korporacyjnego, który w spółkach wynika wprost z kodeksu spółek handlowych. Podobnie rzecz ma się np. z odpowiedzialnością majątkową zarządu.

Ale na ponad 800 szpitali w spółki przekształciło się niespełna 200, a sprywatyzowało 35, i to w ciągu ostatnich kilkunastu lat.

Skoro zachęta nie do końca zadziałała, to może wyrównanie szans jest słuszne?

Gdyby dotyczyło obecnej rzeczywistości, w której placówki podpisują z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) kontrakty rozliczane na bazie efektywnościowej w ramach jednorodnych grup pacjentów (JGP), tzn. sprawozdając wykonaną procedurę i dopiero wtedy odbierając refundację – takie rozwiązanie byłoby jak najbardziej wskazane. Będzie rzeczywiście wyrównanie szans z placówkami przekształconymi w spółki. Tym bardziej że rząd nie życzy sobie takich przekształceń i mocno je utrudnia – od 10 czerwca 2016 r., na mocy nowelizacji ustawy o działalności leczniczej, zniknęła możliwość przekształcenia w spółkę z przepisu sanacyjnego. Szpital z ujemnym wynikiem finansowym ma dziś tylko dwa wyjścia – spłata zadłużenia albo likwidacja.

Tyle że dzisiejsza rzeczywistość potrwa do października, gdy wejdzie sieć szpitali, a kontrakty zastąpi ryczałt.

A ryczałt będzie przyznawany nie za procedury, ale za zabezpieczenie populacyjne pacjentów. I tu mamy kompletny brak spójności ustawy o sieci szpitali z nowelizacją ustawy o działalności leczniczej. Bo skoro biorę pieniądze za zabezpieczenie wszystkich potrzeb zdrowotnych pacjentów w formie ryczałtu, to z jakiej racji mam brać pieniądze za świadczenia komercyjne? Nie rozumiem, za co obowiązywać miałyby te opłaty. Poza tym takie rozwiązanie zachęca do pobierania opłat niezależnie od wysokości kontraktu. Nie dyskutuję z sensownością komercyjnej ochrony zdrowia, ale w tej formule wydaje się ona kapitulacją ministra, który jeszcze niedawno mówił, że teraz odpowiedzialność za leczenie przejmie państwo, a szpitale nie powinny pracować dla zysku.

Środowisko niepokoi też „ograniczenie zbywania aktywów trwałych, oddawania ich w dzierżawę, najem, użytkowanie oraz użyczenie" na świadczenia medyczne. Jak rozumieć ten zapis?

Zależy, jak będzie sformułowany finalnie i jaka będzie jego interpretacja. Rodzi bowiem dwie wątpliwości. Przede wszsytkim, co rozumie się jako aktywa trwałe. Infrastruktura najczęściej nie jest majątkiem trwałym szpitala, ale jego organu założycielskiego – jednostki samorządu terytorialnego czy uczelni. Rozumiem, że chodzi o to, by nie można było wynajmować powierzchni od szpitala. Jeśli więc mowa o wynajmowaniu powierzchni właścicielowi tomografu komputerowego, rezonansu magnetycznego czy PET, to szpital nie wynajmuje swoich aktywów. Kolejna wątpliwość dotyczy zlecenia na wykonanie świadczeń medycznych. Tu z kolei pojawia się pytanie o definicję świadczeń medycznych, bo czy np. badanie diagnostyczne jest badaniem medycznym, jeśli nie jest osobno rozliczane przez NFZ, ale stanowi część procedury rozliczanej w JRG?

Jak więc czytać te przepisy?

To pytanie do autorów zmian, którzy z pewnością będą musieli je doprecyzować. Dla mnie najważniejsza jest intencja. Ja ją czytam w ten sposób, że ustawodawca nie chce prywatnych świadczeniodawców, którzy udzielają świadczeń w szpitalach publicznych. Pytanie tylko, co stanie się z pracowniami hemodynamicznymi i diagnostycznymi, które działają dziś w wielu publicznych szpitalach. Czy państwo planuje je odkupić od dotychczasowych najemców, czy może zainwestować w nowe, warte zwykle kilka– –kilkanaście miliardów złotych?

Jakub Szulc były wiceminister zdrowia, dyrektor w EY

—rozmawiała Karolina Kowalska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA