fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Segregacja pacjentów na SOR według obrażeń i pilności przyjęcia

Fotorzepa, Magda Starowieyska
Resort zdrowia chce segregować pacjentów na SORze według obrażeń i pilności przyjęcia. Część ekspertów ma jednak wątpliwości, czy system zda egzamin.

System zarządzający trybami obsługi pacjenta TOPSOR ma obowiązywać na 76 na szpitalnych oddziałach ratunkowych większych szpitali od października.

Wzorem zasad stosowanych na miejscu zdarzeń masowych, chory przejdzie tzw. traiż, czyli segregację i - w zależności od stanu zdrowia i pilności przyjęcia – otrzyma kartkę z odpowiednim kolorem - niebieskim (czas oczekiwania do sześciu godzin), zielonym (może poczekać nawet do kilku godzin), żółtym (czas oczekiwania do godziny), pomarańczowym (do 10 min) i czerwonym (pomoc natychmiastowa).

Czytaj też: Nocna pomoc obok SOR w każdym szpitalu w sieci

Kolor od triażysty

Zgodnie z założeniami programu TOPSOR, w rejestracji pacjenta pomoże system elektroniczny, ale to triażysta, czyli doświadczony ratownik medyczny, pielęgniarka lub lekarz, dokonają wstępnego badania i zakwalifikują go do właściwego koloru. Jeśli okaże się czerwony, do lekarza trafi od razu. W przeciwnym razie przyjdzie mu poczekać.

W przypadku przywiezienia do szpitala przez zespół ratownictwa medycznego, triażysta obejrzy chorego jeszcze przed rejestracją. Jeśli pacjent do placówki przybędzie sam, najpierw pobierze numerek i poczeka, aż ten wyświetli się na tablicy zbiorczej z wezwaniem do rejestracji. Dopiero wówczas zajmie się nim triażysta, który dokona segregacji i przydzieli mu właściwy kolor, który zdecyduje o czasie oczekiwania.

Taki system ma pomóc zapobiec błędom, o jakich ostatnio rozpisywała się prasa, takim jak śmierć 39-letniego pacjenta na SORze w Sosnowcu po dziewięciu godzinach czekania. Mężczyzna zgłosił się do placówki z siną nogą, z której sączył się płyn, jednak personel szpitala uznał, że jego przypadek nie jest pilny.

Szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski tłumaczył, że jeśli nie ma triażu, wszyscy pacjenci są traktowani jednakowo, co wprowadza dłuższy okres oczekiwania dla tych najbardziej chorych. Szef resortu chce, by docelowo każdego pacjenta oglądał triażysta, a docelowo także „retriażysta", który dokona ponownej oceny stanu pacjenta, który może się przecież w każdej chwili zmienić.

Mniej błędów na SOR

Dziś triaż stosowany jest głównie w tzw. centrach urazowych oraz na oddziałach ratunkowych dużych szpitali. Triaż od dawna prowadzony jest m.in. na SOR Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, które jest też centrum urazowym. Pilotaż TOPSOR odbywa się natomiast w kilku szpitalach w Polsce. Od października TOPSOR, na który resort planuje przeznaczyć 50 mln zł, będzie obowiązkowy będzie w 76 placówkach, które przyjmują ok. 80 proc. wszystkich pacjentów.

Według resortu, triaż wsparty systemem komputerowym pomoże ograniczyć liczbę błedów takich jak ten w Sosnowcu.

Wbrew światu

Według członków Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej (PTMR), taki system segregacji pacjentów sprawdza się, ale w warunkach pola walki.

Błędem, ich zdaniem, jest pozostawianie oceny przypadku pracownikowi medycznemu, który nie jest lekarzem.

Pomysł chwali prof. Jarosław J. Fedorowski, kardiolog praktykujący w Polsce i za oceanem: – W USA, które są kolebką medycyny ratunkowej, wstępną ocenę stanu zdrowia pacjenta zostawia się pielęgniarkom, ratownikom i asystentom medycznym, którzy ustalają go na podstawie schematów. Uważa się, że takie działanie w wykonaniu lekarza byłoby marnowaniem jego potencjału. Zresztą z czynnościami, w których najważniejsze jest nieodstępowanie od schematów, lepiej radzi sobie osoba nie mająca wiedzy pozwalającej na nieszablonowe działanie – tłumaczy prof. Fedorowski i podkreśla, że triażu, czyli oceny stanu pacjenta nie można mylić z leczeniem, które powinno być domeną lekarza.

Etap legislacyjny: opiniowanie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA