fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Prof. Henryk Domański: Wyborcy chętnie przyłączyli się do „wozu z orkiestrą”

Magdalena Starowieyska
Straszenie przez Zjednoczoną Prawicę opozycją okazało się skuteczne - mówi prof. Henryk Domański, socjolog.

Jaka była ta kampania wyborcza?

Jej charakterystyczną cechą był wzrost roli bezpośredniej komunikacji między politykami zabiegającymi o głosy wyborców a wyborcami. Na bezpośredni kontakt z wyborcami postawił głównie obóz Zjednoczonej Prawicy, który miał największe środki na kampanię i mógł sobie na to pozwolić. Mniejszą rolę odegrały billboardy i debaty telewizyjne. Większy był nacisk na perspektywy dotyczące modelu politycznego. Nigdy partia opozycyjna nie posługiwała się argumentem, że to jest walka o wszystko i od tych wyborów zależy np., czy pozostaniemy w cywilizacji zachodniej. Nowe było również to, że po raz pierwszy opozycja, która jest zróżnicowana, jednoczy się przeciwko rządzącym. Obie strony skoncentrowały się na wydobywaniu afer taśmowych, które w tej kampanii nie zadziałały tak, jak oczekiwano – zdewaluowały się.

Co więc zadecydowało?

Dobra sytuacja gospodarcza, niskie bezrobocie, polityka socjalna zmniejszająca nierówności społeczne, programy skierowane na podnoszenie warunków materialnych rodzin. Na wynik wyborów wpłynęły też sondaże. Zadziałał mechanizm dołączania się do tzw. wozu z orkiestrą. Ludzie widzieli, że PiS miał cały czas przewagę, a więc uznali, że warto na niego głosować – bo skoro są tacy dobrzy, to widocznie na to zasłużyli. W szczególności efekt ten mógł zadziałać w przypadku wyborców niezdecydowanych. Czynnikiem przemawiającym na korzyść PiS był też argument o realizacji kluczowych obietnic, takich jak 500+, obniżenie wieku emerytalnego, 13. emerytura, i obietnice sprzed kilkunastu tygodni, jak wyższa płaca minimalna czy 14. emerytura.

Opozycja nie mogła wygrać?

Wiele na to wskazuje. Partia rządząca wykorzystuje efekt sprawowania władzy. Daje to jej przewagę nad partiami opozycyjnymi, ponieważ jeżeli rządzą, to mają możliwość natychmiastowego realizowania obietnic wyborczych. Dlatego tak skutecznie oddziaływało przestrzeganie przed powrotem do władzy PO, która jest „niekompetentna i musiałaby się uczyć od nowa”. PiS został przez cztery lata przetestowany przez Polaków i zdał ten egzamin, obiecując i potem to realizując. Głosowanie nawet na atrakcyjne obietnice PO było bardziej ryzykowne niż na sprawdzony program PiS. Po co wybierać kogoś, komu się może nie udać, kto może się wycofać z obietnic wyborczych, a zwłaszcza z reform wprowadzonych przez PiS? Straszenie przez Zjednoczoną Prawicę opozycją okazało się skuteczne.

Koalicja Obywatelska powinna zrobić więcej?

Ruch z Małgorzatą Kidawą-Błońską był dobry, ale spóźniony. Grzegorz Schetyna, w ostatniej chwili wskazując kandydatkę na premiera, dał dowód własnej słabości i chaosu w PO. Dochodzi do tego brak zmiany pokoleniowej, który jest mankamentem partii. PO wciąż kojarzona jest z ugrupowaniem, które długo rządziło i przegrało. Jeśli KO uzyska wynik w granicach 20 proc., to losy Schetyny jako lidera PO będą się rysowały ponuro, tym bardziej że w tej partii są osoby, które czekają w gotowości, żeby go zastąpić.

A Lewica?

Ma zaskakująco wysokie poparcie. Z moich analiz wynika, że odsetek Polaków deklarujących się po stronie lewicy kształtuje się na poziomie 25–28 proc. Powstaje pytanie, kto będzie liderem Lewicy i kto będzie decydował o profilu tego ugrupowania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA