fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Epidemia koronawirusa nie usprawiedliwia zbyt długiego procesu - wyroki Sądu Najwyższego

Sala rozpraw w sądzie
Fotorzepa / Krzysztof Skłodowski
Rygory dotyczące przewlekłości obowiązują także w czasie walki z wirusem. Mogą jedynie nieco łagodzić odpowiedzialność sądów.

To sedno kilku najnowszych wyroków Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

Pokazuje to sprawa Romana P., który złożył skargę na przewlekłość postępowania przed krakowskim Sądem Apelacyjnym. W czerwca 2017 r. wniósł on apelację od wyroku pierwszej instancji, ale SA do 30 czerwca 2020 r. nie rozstrzygnął sprawy. W odpowiedzi na skargę wskazał na braki kadry sędziowskiej w jego wydziale pracy i ubezpieczeń społecznych, liczne wakaty, rozpoznawanie spraw zgodnie z kolejnością wpływu i konieczność wypożyczenia akt emerytalnych, wreszcie, że termin rozpoznania sprawy wynosi tam obecnie 36 miesięcy.

Czytaj także:

Sąd Najwyższy skargę częściowo uwzględnił.

– Ustawa nie określa wprost, jaki okres oczekiwania na rozpoznanie sprawy należy uznać za nieuzasadnioną zwłokę, ale orzecznictwo SN przyjmuje, że o przewlekłości w drugiej instancji można mówić, jeśli nie wyznacza ona rozprawy apelacyjnej co najmniej przez 12 miesięcy. A obciążenia sądu nie mogą stale ograniczać prawa do rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Paweł Czubik.

SN wziął jednak pod uwagę obiektywne czynniki opieszałości, m.in. stan epidemiczny, dlatego zasądził Romanowi P. tylko część żądanej kwoty – 2500 zł rekompensaty.

Podobnie było w sprawie Janusza P., który wniósł odwołanie od decyzji ZUS o umorzenie mu składki. Choć minęło 16 miesięcy, nie licząc okresu zawieszenia biegu terminów ze względu na stan zagrożenia epidemicznego, to od złożenia odwołania od decyzji do czasu złożenia skargi na przewlekłość Janusz P. nie otrzymał żadnej informacji o wyznaczeniu rozprawy.

Choć prezes SA w Warszawie powoływała się na obciążenie sądu, konieczność zdjęcia z wokandy wielu spraw, SN częściowo skargę uwzględnił.

– Konieczność zdjęcia z wokandy rozpraw wynikająca z wejścia w życie ustawy z 2 marca 2020 r. dotyczącej ograniczeń przeciwepidemicznych mogła wpłynąć na przedłużanie się spraw, które nie zostały zakwalifikowane jako pilne. Już w dniu wejścia w życie tej ustawy czas oczekiwania na wyznaczenie rozprawy apelacyjnej w tym sądzie przekraczał 12 miesięcy, nie licząc innych czynników mogących mieć wpływ na uzasadnione przedłużanie się rozpoznania sprawy – wskazał sędzia SN Krzysztof Wiak. – Co więcej, zwłoką jest brak jakichkolwiek czynności sądu, np. niewskazanie członków składu orzekającego przez okres od dziesięciu miesięcy.

– Poszczególne przepisy tzw. tarcz wprowadziły regulacje dotyczące np. zawieszenia biegów terminów procesowych czy sposobu odbywania rozpraw, niejako uwzględniając wszelkie trudności związane z pandemią. Nie mogą one jednak znosić ogólnych przepisów dotyczących rozpoznania spraw bez zbędnej zwłoki. Dlatego stanowisko wyrażone w tych orzeczeniach SN zasługuje na aprobatę – ocenia mec. Paweł Lewandowski z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka sp. k.

Sygnatura akt: I NSP 111/20 i I NSP 148/20

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA