W sądzie i urzędzie

Obowiązek badania przedawnienia przez sąd a szybkość postępowania

AdobeStock
Bez wzmocnienia wydziałów cywilnych może dojść do przewlekłości z powodu konieczności badania przedawnienia.

Od dwóch miesięcy sądy muszą z urzędu badać, czy pozew przeciwko konsumentowi jest przedawniony. Nowe obowiązki obciążyły sądy. Nie odczuł tego chyba tylko największy z nich pod względem liczby spraw, czyli e-sąd w Lublinie, który każdego roku rozpatruje ponad 2 mln spraw.

Nie tylko wakacje

Na przedsiębiorców, zwłaszcza dostawców masowych usług, nie mówiąc o firmach windykacyjnych, padł blady strach, że egzekucja długów stanie się trudniejsza.

Czytaj także: Konsument musi mieć blisko do sądu

– Nowelizacja nakładająca na sądy obowiązek badania przedawnienia z urzędu doprowadzi do znacznego spowolnienia postępowania, które już wcześniej było przewlekłe – mówi „Rzeczpospolitej" Piotr Podgórski, radca prawny. – Rozumiem zamysł ustawodawcy, tj. chęć wyeliminowania niedozwolonego nękania dłużników, np. poprzez sztuczne przerywanie przedawnienia, wysyłanie lawinowo wezwań przedsądowych itp., ale czy nie wylano dziecka z kąpielą? Po pierwsze, e-sąd coraz częściej odmawia wydania nakazu i przekazuje sprawy do zwykłego sądu nawet w prostych sprawach o zapłatę z faktury. Po drugie, nakaz zapłaty wydawany jest nie w ciągu kilku dni – jak było na początku e-sądu (i jak być powinno), ale nawet sześciu miesięcy.

Zastrzeżenia te zbija Piotr Telusiewicz, wiceprezes Sądu Rejonowego Lublin-Zachód, nadzorujący prace e-sądu.

– Owszem, mamy w tej chwili pewne opóźnienia, ale są one skutkiem wakacji, prostego faktu, że dwie trzecie spośród 120 referendarzy naturalnie korzysta z urlopu, co sprawia, że ok. 200 tys. spraw musi poczekać na rozpatrzenie nieco dłużej. Prócz tego e-sąd bada sprawy na bieżąco. Badanie przedawnienia nie jest istotnym obciążeniem dla e-sądu, ponieważ od kilku lat bada on datę wymagalności roszczenia, a nakaz może wydać, jeśli nie upłynęły od tego trzy lata.

Dodatkowe obowiązki

Słowa sędziego potwierdza statystyka. W tym roku do e-sądu wpłynęło 1,7 mln spraw, a sąd wydał 917 tys. nakazów zapłaty. W 524 tys. natomiast odmówił wydania i przesłał sprawę do zwykłego sądu.

Do zwykłych sądów trafiają pozwy nie tylko z Lublina, ale także bezpośrednio od powodów. W tego typu postępowaniach nowa ochrona konsumentów oznacza dodatkową pracę dla sędziów. Składający pozew nie wdrożyli się jeszcze, że w zwykłym sądzie także muszą wskazać datę wymagalności roszczenia, a jej brak oznacza wzywanie do uzupełnienia braku formalnego, co zabiera ponad miesiąc.

– Co ważniejsze, sędzia musi badać, czy roszczenie jest przedawnione, co wymaga przeanalizowania dokumentów, a wcześniej na ich podstawie wydawał niemal z automatu wyrok zaoczny – mówi „Rzeczpospolitej" Kamila Spalińska, wiceprezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. – Na dodatek gdy sąd oddala powództwo wyrokiem zaocznym, zwykle musi go później uzasadnić, co następuje w ok. 20 proc. spraw. Sędziom przysporzyło to sporo dodatkowej pracy, a są już i tak bardzo obciążeni, więc bez wzmocnienia kadrowego, np. asystentami, może dojść do przewlekłości, której do tej pory w tych sprawach nie było.

– Dla konsumentów są to zmiany korzystne i sędzia ma większy komfort, gdyż nie musi zasądzać przedawnionego roszczenia, które w wielu wypadkach, zwłaszcza gdy chodziło o bardzo stare długi, było po prostu niesprawiedliwością – przyznaje sędzia Spalińska.

2,5 mln spraw, głównie przeciw konsumentom, trafia rocznie do e-sądu

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL