fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Usługi, ceny, zarobki

Przesyłki sądowe: pismo procesowe lepiej nadać Pocztą Polską

www.sxc.hu
Można nadać pismo procesowe do sądu także pocztą, ale żeby liczył się termin nadania, musi być to Poczta Polska.

Tylko ona ma bowiem status tzw. operatora wyznaczonego co najmniej do końca 2016 r. i liczy się tylko jej stempel.

Potwierdza to najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego, które powinno być ostrzeżeniem dla podsądnych i ich pełnomocników.

Katarzyna K. przegrała w dwóch instancjach proces o prawo do renty rodzinnej z tytułu wypadku przy pracy przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych. Jej pełnomocnik wysłał przez firmę pocztową InPost do sądu wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku i doręczenie go wraz z uzasadnieniem. Uczynił to w przewidzianym terminie siedmiodniowym, ale pismo dotarło do sądu z jednodniowym opóźnieniem. I na tej podstawie Sąd Apelacyjny w Gdańsku odrzucił wniosek. W efekcie Katarzyna K. utraciła prawa do skargi kasacyjnej.

Chodzi tu o stosowaną od lat zasadę procesową, że oddanie pisma procesowego po prostu na poczcie, a od początku 2013 r. – jak mówi przepis – w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego (lub placówce operatora świadczącego powszechne usługi pocztowe w Unii), jest równoznaczne z wniesieniem go do sądu. Rzecz w tym, że status operatora wyznaczonego ma obecnie jedynie Poczta Polska, chociaż doręczeniami przesyłek sądowych w ciągu ostatnich dwóch lat, po swego rodzaju urynkowieniu tej branży, zajmuje się Polska Grupa Pocztowa posługująca się dwoma podwykonawcami, w tym właśnie firmą InPost.

W zażaleniu do Sądu Najwyższego wnioskodawczyni zarzuciła, że pozbawiono ją prawa do obrony praw emerytalnych oraz prawa do sądu, pismo bowiem wysłane zostało w terminie. Sąd Najwyższy nie podzielił tych zarzutów i zażalenie oddalił.

Sędzia SN Małgorzata Wrębiakowska-Marzec wskazała w uzasadnieniu, że przepis o wniesienie pisma procesowego na poczcie jest niewątpliwie po to, by ułatwić stronom postępowania ich składanie, ma on jednak charakter szczególny i nie może być interpretowany rozszerzająco. Jego ścisła wykładnia jest uzasadniona także tym, że tylko potwierdzenie wydane przez placówkę operatora wyznaczonego – teraz Poczty Polskiej – ma moc dokumentu urzędowo potwierdzającego datę nadania pisma, co pozwala sądowi na kontrolę tej czynności. – W żadnym razie te ograniczenia nie są ograniczeniem prawa do sądu – wskazał SN.

A oto komentarz Andrzeja Michałowskiego, śledzącego zmiany procedury sądowej:

– Jeśli uchybienie w wysłaniu pisma do sądu jest winą pełnomocnika, to taki rygor można uzasadniać. Gdy jednak to się przytrafia zwykłej osobie, to trudno się z tym zgodzić, i pewnie trudno to jej zrozumieć: otrzymuje bowiem przesyłki przez InPost, a gdy je tą drogą nadaje, to się okazuje, że to poczta jakby drugiej kategorii. Jest to więc sytuacja niezdrowa.

Dodajmy, że Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi kolejny przetarg na dostarczanie przesyłek sądowych na kolejny okres, tym razem lata 2016–2018, i w zależności od tego, czy wygra go Poczta Polska czy inna firma, możemy mieć różne sytuacje w systemie korespondencji z sądami.

– To są koszty monopolu pocztowego, jakim wciąż cieszy się Poczta Polska. Pokazują, jaką fikcją jest deklarowana demonopolizacja tego rynku w Polsce – komentuje ten stan rzeczy i stan prawny z kolei Wojciech Kądziołka, rzecznik Polskiej Grupy Pocztowej. – Aby zachować termin, musimy skorzystać z Poczty Polskiej, ale też np. z Deustche Post, ale nie możemy skorzystać z żadnego legalnie działającego operatora pocztowego w Polsce. Mówiąc wprost, to jest ograniczanie praw obywateli, przedsiębiorców, kancelarii prawnych do wyboru operatora. II UZ 10/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA