fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Sprawa Emila Wąsacza ma się przedawnić

Emil Wąsacz został oskarżony o rzekome nieprawidłowości przy prywatyzacji m.in. PZU i Domów Towarowych Centrum
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Zarzuty dla byłego ministra skarbu o naruszenie Konstytucji RP są już nieaktualne pomimo wszczęcia sprawy przed Trybunałem Stanu.

Środowa uchwała pełnego składu Trybunału Stanu będzie miała znaczenie dla polityków podejmujących decyzje naruszające konstytucję.

Czytaj także: Wąsacz wciąż czeka na wyrok

Przedstawicielka Sejmu – poseł Halina Szydełko i prokurator Beata Marczak argumentowały przed TS, że raz wszczęta sprawa za naruszenie konstytucji już się nie może przedawnić, i ta kwestia może mieć znaczenie dla przyszłych spraw przed TS, choć było ich do tej pory bardzo mało.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Stanu (art. 23) ściganie jest dopuszczalne w ciągu dziesięciu lat od popełnienia czynu, chyba że stanowi przestępstwo, dla którego przewidziano dłuższe przedawnienie. I nie ma znaczenia, że sprawca nie sprawuje już urzędu, ale bieg przedawnienia przerywa złożenie wstępnego wniosku o pociągnięcie do odpowiedzialności.

A tak było w sprawie Emila Wąsacza, któremu postawiono zarzuty dotyczące nieprawidłowości pod koniec lat 90. przy prywatyzacji m.in. PZU i TP SA.

O umorzenie sprawy z powodu przedawnienia wystąpili obrońcy Wąsacza, wskazując, że w 2002 r., kiedy złożono do marszałka Sejmu ów wstępny wniosek w sprawie pociągnięcia go do odpowiedzialności konstytucyjnej, rozpoczęło biec przedawnienie na nowo, a więc doszło do niego w 2012 r. I zajmując się tą kwestią, pięcioosobowy skład TS wystąpił do pełnego składu, który obradował (z mocy prawa) pod przewodnictwem pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.

Trybunał Stanu orzekł po myśli obrony Wąsacza, że w postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy o TS, po przerwaniu biegu przedawnienia, biegnie ono na nowo, w konsekwencji także sprawa może się przedawnić. Sześciu z 18 sędziów zgłosiło jednak zdania odrębne do uchwały.

– Zasadnicze znaczenie dla TS miał argument, że konstytucja, na podstawie której orzeka TS, gwarantuje nie tylko prawo do sądu, ale także prawo do szybkiego rozpatrzenia sprawy, a więc i przedawnienia – powiedziała prezes Gersdorf.

– Jestem bardzo zadowolony z tej uchwały, gdyż sprawa toczy się 20 lat, więc mogłaby się nie skończyć do mojej śmierci, zwłaszcza że TS jest sądem z dużym elementem politycznym – powiedział „Rz" Emil Wąsacz po rozprawie.

Niezależnie od odpowiedzialności konstytucyjnej przed TS Emil Wąsacz ma też proces karny za prywatyzację PZU przed warszawskim sądem rejonowym, a tam jedno z zarzucanych mu przestępstw przedawnia się dopiero po 25 latach. W tym procesie do przedawnienia jest więc jeszcze daleko.

Sygnatura akt: TSZP 1/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA