fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Niemiecki TK nie zablokuje Unijnego Funduszu Odbudowy. To jednak nie kończy sprawy

shutterstock
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe odrzucił w środę możliwość tymczasowego wstrzymania unijnego programu wartego 750 mld euro. To jednak nie kończy sprawy.

Decyzja sędziów pozwala na podpisanie Funduszu Odbudowy przez prezydenta Franka Waltera Steinmeiera. W marcu Bundestag ratyfikował już przytłaczającą większością głosów ustawę w tej sprawie. Organizacja obywatelska pod nazwą Bundnis Burgerwille wniosła jednak pozew, w którym podała w wątpliwość, czy przyznanie Unii Europejskiej prawa do samodzielnego emitowania instrumentów dłużnych dla finansowania wartego 750 mld euro funduszu popandemicznego nie oznacza złamania niemieckiej konstytucji.

Czytaj także:

Sędziowie uznali w środę, że taki wniosek „nie jest co do zasady nie do przyjęcia, ani też w sposób oczywisty nie jest on bez uzasadnienia". Uznali jednak, że na podstawie „pobieżnej oceny" jest mało prawdopodobne, aby Trybunał uznał, że doszło do złamania niemieckiej konstytucji. Sędziowie z Karlsruhe stwierdzili także, że powołanie Funduszu „nie stwarza bezpośrednich zobowiązań dla Niemiec czy też budżetu federalnego".

Taki wyrok został przyjęty z ulgą w Brukseli. Oddala on bowiem ryzyko, że proces ratyfikacji w Niemczech zostanie odłożony na wiele tygodni czy miesięcy.

Agencja ratingowa Standard & Poor's obawiała się wręcz, że z tego powodu wypłata środków nastąpi dopiero w IV kwartale tego roku. Zdaniem wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Valdisa Dombrovskisa decyzja sędziów „wzmacnia" prawdopodobieństwo, że proces ratyfikacji w całej Unii zostanie zakończony w czerwcu, a pierwsze środki popłyną w początku lipca. Decyzja o przyznaniu po raz pierwszy w historii Unii możliwości samodzielnego zaciągania długu przez centralę Wspólnoty musi być ratyfikowana przez wszystkie kraje UE, aby mogła wejść w życie.

Sędziowie podkreślili jednak, że dokładna analiza prawna Funduszu „zabierze bardzo dużo czasu". Ich zdaniem czekanie z ratyfikacją do tego czasu „podważyłoby sens" unijnej inicjatywy.

Jean-Claude Piris, były dyrektor generalny służby prawnej Rady UE, w opinii opublikowanej przez brukselski instytut European Policy Center podkreśla jednak, że to dopiero początek procesu zatwierdzenia Funduszu. Jego zdaniem dotychczasowa praktyka niemieckich sędziów wskazuje, że wystąpią oni teraz z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Taka procedura może zająć wiele miesięcy.

Nie jest jasne, czy w razie uznania w ostatecznym orzeczeniu, że powołanie Funduszu jest jednak sprzeczne z niemiecką ustawą zasadniczą, wypłata środków byłaby wstrzymana.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA