fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

UE: Podatek nie czyni Europejczyka

Gdy był ministrem finansów Luksemburga w latach 1989–2009, Jean-Claude Juncker przekształcił swój kraj w wielki raj podatkowy. Księstwo wciąż na tym korzysta
AFP
Sześć krajów na wielką skalę pozbawia dochodów pozostałe kraje członkowskie. Bruksela ich nie ukarze.

5 grudnia unijna centrala ma ogłosić czarną listę rajów podatkowych. Kraj, który się na niej znajdzie, będzie podlegał kosztownym sankcjom. Jednak państwa Wspólnoty nie muszą się martwić – już wiadomo, że na liście się nie znajdą.

Dwie znane brytyjskie organizacje pozarządowe, Oxfam i Tax Justice Network, nie dały jednak za wygraną. W oparciu o kryteria opublikowane przez samą Brukselę prześwietliły także kraje „28”. Zdaniem pierwszej z tych organizacji do czarnej listy należałoby dopisać Irlandię, Luksemburg, Maltę i Holandię, a zdaniem drugiej – dodatkowo Cypr i Wielką Brytanię.

– Główny problem polega na systemie unikania podatków. Międzynarodowy koncern, który wypracowuje zyski np. w Polsce, rejestruje zależną spółkę w Luksemburgu i w ten sposób minimalizuje obciążenia fiskalne. Szacujemy, że w przypadku Polski to strata dla fiskusa 470–700 mln euro rocznie, ale dla krajów Unii, w których podatki są wyższe, te straty są o wiele większe – mówi „Rz” Alex Cobham, prezes Tax Justice Network.

Szkoda z takiego procederu jest podwójna. Po pierwsze środki, które powinny finansować szkoły, szpitale czy budowę dróg, trafiają do kieszeni właścicieli firm i służą do zakupu luksusowych, najczęściej całkowicie zbędnych produktów. Po wtóre mniejsze firmy, które nie mają możliwości skorzystania z takich mechanizmów, w konkurencji ze światowymi gigantami z góry są na straconej pozycji.

W skali świata straty podatkowe związane z tym procederem są kolosalne: ok. 500 mld dol. rocznie. Szacuje się, że zamiast płacić 20–30 proc. podatków od zysku, międzynarodowe koncerny realnie oddają fiskusowi 0,12 proc. dochodów! W największym stopniu zajmuje się tym Holandia, Irlandia i Luksemburg, a poza Unią – Singapur i Bermudy – uważa Tax Justice Network. Same kraje rozwijające się ponoszą z tego powodu straty szacowane na 100 mld dol. rocznie.

– 0,12 proc. to bardzo niska stawka, jednak przez takie kraje jak Luksemburg czy Holandia przechodzą tak ogromne fundusze, że i to pozwala na ogromne zarobki – mówi Alex Cobham.

Duże państwa Unii, takie jak Niemcy czy Francja, mogłyby bez trudu zmusić mniejszych sąsiadów do respektowania zasad sprawiedliwego opodatkowania. Dlaczego tego nie robią?

– Władze w Waszyngtonie zachęcają amerykańskie koncerny do minimalizowania dochodów za pośrednictwem Bermudów. Rządy Niemiec czy Francja tolerują podobny proceder w Luksemburgu czy Holandii przez własne koncerny. Chcą, aby pozostały konkurencyjne. Można to nazwać wielkim mechanizmem korupcyjnym – uważa Alex Cobham.

Jego zdaniem Luksemburg rozwinął taki mechanizm na ogromną skalę w okresie, gdy Jean-Claude Juncker, szef Komisji Europejskiej znany z karcenia Polski za nieprzestrzeganie „wartości europejskich”, był ministrem finansów (1989–2009). Irlandia postawiła na taki mechanizm od razu po przystąpieniu do Unii, aby przyciągnąć zagranicznych inwestorów. Holandia także od bardzo dawna stara się być centrum rozliczeniowym dla międzynarodowych koncernów.

Specjaliści z Tax Justice Network obliczają, że gdyby wszystkie kraje Unii ustaliły wspólne zasady rozliczania firm z zysków, podstawa opodatkowania w Polsce wzrosłaby o 7–17 proc. To kolosalna kwota.

Niedawno ujawnione przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych dokumenty specjalizującej się w usługach podatkowych kancelarii adwokackiej Appleby pokazały m.in., jak Apple wybrał zależną od Londynu wyspę Jersey, aby ograniczyć do absolutnego minimum płacone podatki. Wielka Brytania też jest więc wielkim rajem podatkowym, ale w przeciwieństwie do pięciu pozostałych krajów UE takim, którego pozycja nie jest pewna. Po wyjściu z Unii, szczególnie bez porozumienia z Brukselą, Brytyjczycy mogą bowiem sami trafić na czarną listę UE.

Jest jednak światełko w tunelu. Zgodnie z dyrektywami OECD od zeszłego roku wielkie koncerny zaczęły przekazywać władzom fiskalnym dużych krajów UE szczegóły o swoich rozliczeniach podatkowych. Na razie to informacja tylko dla urzędów skarbowych, ale w Parlamencie Europejskim toczy się debata nad umieszczaniem jej w internecie, tak by każdy mógł się z nią zapoznać.

– Gdy ludzie odkrywają, jak bardzo są okradani przez koncerny, narośnie w nich taki gniew, że władze wreszcie będą musiały coś zrobić. Upublicznienie na stałe zasad rozliczenia wielkich grup może przynieść ogromny efekt – uważa Alex Cobham.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA