fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Belgia ratuje chrześcijan z Syrii

Wielu syryjskich chrześcijan popiera dyktatora z lęku przed fundamentalistami sunnickimi. 18 grudnia Baszar Asad wraz z żoną Asmą (należą do religijnej społeczności alawitów, bliskiej szyitom) odwiedził katolicki kościół Najświętszej Marii Panny w Damaszku
AFP
Odbywa się to w tajnych operacjach koordynowanych przez wywiad. Już 281 chrześcijan uzyskało schronienie.

Anna Słojewska z Brukseli

I to nie koniec. Belgijski dziennik „De Morgen" ujawnił właśnie, że kolejna grupa 37 syryjskich chrześcijan jest w drodze do Belgii.

Wszyscy opuścili Syrię, ale część dotarła już do miejsca przeznaczenia, a część jest jeszcze w Damaszku lub w Libanie. Pochodzą oni z północnego regionu Al-Hasakah. To nie pierwsi syryjscy chrześcijanie przetransportowani przy pomocy Belgów. Wcześniej w podzielonej na siedem rzutów i trwającej od maja operacji, którą ujawniono po fakcie w lipcu, uratowano w ten sposób 244 osoby.

Inicjatorem całego przedsięwzięcia jest organizacja chrześcijańska Logia, ale jego realizacją zajmuje się grupa 25 osób różnych religii. Większość z nich zachowuje anonimowość. O szczegółach poprzedniej akcji przeprowadzonych w regionie północnej metropolii – Aleppo – poinformowano dopiero po fakcie, żeby jej nie zakłócać. Prawdopodobnie zdecydowano się na ujawnienie, bo kolejna akcja, która zakończyła się teraz, i tak była już zaplanowana w innym miejscu. Ważny udział odgrywa były ambasador Belgii w Syrii, który ma tam ciągle sieć kontaktów, a także przebywający na miejscu belgijski ksiądz.

Wyboru osób do przesiedleń dokonuje lokalny syryjski kościół ortodoksyjny, ale bezpieczeństwo całej operacji nadzoruje wywiad belgijski. Wybrani Syryjczycy przy pomocy osób prywatnych przedostają się na własną rękę do Bejrutu, a stamtąd już są przerzucani do Brukseli. Belgowie sprawdzają ich pod względem bezpieczeństwa jeszcze w Bejrucie, tam dają wizy i uruchamiają procedury azylowe.

W samej Belgii znajdują oni schronienie u już tu mieszkających rodzin uchodźców syryjskich lub czekają na zakończenie procedury w ośrodkach azylowych.

Operacja wspierana przez rząd wzbudziła pewne zdziwienie. Theo Francken, minister ds. imigracji, jest bowiem politykiem nacjonalistyczne N-VA, bardzo niechętnej imigrantom. Zdecydował się jednak na tę inicjatywę, zdaniem krytyków, z chęci poprawienia swojego wizerunku.

Niektórzy zarzucają dyskryminację i pytają, dlaczego wybierani są tylko chrześcijanie.

– Tych ludzi ratujemy nie dlatego, że są chrześcijanami, ale dlatego, że są najbardziej narażeni na prześladowania – argumentował Francken.

I zwracał uwagę, że chrześcijanie i jazydzi to najbardziej prześladowane społeczności, w szczególności na terenach kontrolowanych przez Państwo Islamskie. Bo w Damaszku, gdzie rządzi reżim Baszara Asada, mogą czuć się bezpiecznie. Minister przekonuje, że wśród tysięcy uchodźców syryjskich przybyłych do Belgii, chrześcijan praktycznie nie ma, co oznacza, że trzeba im pomóc w wydostaniu się z ogarniętego wojną kraju. Jeśli chodzi o tych, co w Belgii już są, żadnych preferencji religijnych nie ma. Azyl dostaje 98 proc. starających się o to Syryjczyków. W sumie jest ich już w Belgii 5,5 tysięcy.

Francken zapewnia, że nowi przybysze dostaną pomoc, żeby mogli się szybko odnaleźć na rynku pracy. – Ostatnia rzecz, której oni chcą, to korzystanie z zasiłków – mówił belgijski minister.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA