fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Taksówkarz odpowiada za nieostrożność pasażera - wyrok Sądu Rejonowego

Adobe Stock
Kierowca taksówki ma obowiązek upewnić się, czy pasażer opuszczający auto nie spowoduje zagrożenia w ruchu drogowym. W przeciwnym wypadku jego ubezpieczyciel będzie musiał zapłacić za szkody spowodowane przez pasażera.

Zdarzenie, którego dotyczył czerwcowy wyrok poznańskiego sądu, miało miejsce na zakorkowanej ulicy w stolicy Wielkopolski. Kierowca taksówki zatrzymał się na chodniku wbrew obowiązującemu w tym miejscu zakazowi zatrzymywania się i postoju. Z nieznanego powodu wysiadająca z pojazdu pasażerka otworzyła drzwi od strony jezdni, a nie chodnika. W tym momencie zapaliło się zielone światło i znajdujący się równolegle do taksówki samochód marki mercedes ruszył zahaczając jednocześnie o otwierające się drzwi taksówki. Okazało się, że taksówkarz nie ostrzegł pasażerki, aby przy opuszczaniu auta uważała na inne pojazdy. Nie nakazał jej także, aby wysiadła od strony chodnika.

Czytaj też:

Ubezpieczyciel mówi: nie zapłacę

Taksówkarz uznał swoją odpowiedzialność za kolizję i jeszcze na miejscu zdarzenia podpisał stosowne oświadczenie dla firmy ubezpieczeniowej, w której miał polisę OC. Robert B., właściciel uderzonego mercedesa, zwrócił się do niej o odszkodowanie pokrywające koszty naprawy uszkodzeń powstałych w wyniku kolizji - nieco ponad 1200 zł. Spotkał się jednak z odmową.

Ubezpieczyciel twierdził, że nie ponosi odpowiedzialności ubezpieczeniowej ponieważ szkoda powstała z wyłącznej winy osoby trzeciej. Robert B. poprosił o pomoc rzecznika finansowego, ale i jego interwencja nie przyniosła rezultatu, ubezpieczyciel nie zmienił swojego stanowiska.

W pozwie do sądu poszkodowany stwierdził, że kierowca taksówki naruszył zasady ruchu drogowego, bo wysadził pasażera w miejscu, gdzie obowiązuje zakaz zatrzymywania się. Nie upewnił się też, czy pasażer może bezpiecznie opuścić pojazd.

W odpowiedzi ubezpieczyciel wskazał przede wszystkim, że Robert B. spóźnił się o kilka dni z pozwem, więc jego roszczenie przedawniło się. W ocenie ubezpieczyciela jedynym reżimem decydującym o odpowiedzialności w tej sprawie była zasada winy, gdyż doszło do zderzenia dwóch pojazdów mechanicznych poruszanych za pomocą sił przyrody. A wyłączną winę za uszkodzenie cudzego auta ponosi pasażerka, która nie zachowała należytej staranności i otworzyła drzwi na tyle szeroko, że uderzyła w pojazd ruszający w korku.

Pojazd w ruchu nawet w bezruchu

Sąd wskazał, że do przedawnienia nie doszło, a ubezpieczyciel nie wziął pod uwagę, że bieg przedawnienia został przerwany przez zgłoszenie roszczenia ubezpieczycielowi i rozpoczął się na nowo od momentu, w którym Robert B. otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o odmowie wypłaty odszkodowania.

Potem sąd ocenił zasadność żądania powoda. Zasadniczą kwestią było rozstrzygnięcie, czy w tej sprawie można mówić o zderzeniu się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody tj. czy wystąpiła sytuacja przewidziana w art. 436 § 2 kodeksu cywilnego, a tym samym wykluczona jest odpowiedzialność sprawcy wypadku na zasadzie ryzyka.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 2002 r. (V CKN 644/2000) zderzeniem się mechanicznych środków komunikacji poruszanych za pomocą sił przyrody jest ich zetknięcie się, gdy pozostają wobec siebie w ruchu w rozumieniu przepisów prawa o ruchu drogowym. Ten pogląd podzielił poznański sąd. Z analizy uzasadnienia wyroku SN wynika, że prawne pojęcie pojazdu w ruchu jest szersze od pojęcia pojazdu w ruchu w znaczeniu fizycznym. W sensie prawnym, w rozumieniu przepisów prawa o ruchu drogowym, samochód jest w ruchu wtedy, gdy jedzie albo, gdy jest unieruchomiony na trasie jazdy na czas nie dłuższy niż jedna minuta z przyczyn nie wynikających z warunków lub przepisów ruchu drogowego, bądź też jest unieruchomiony na dłużej niż minutę z przyczyn wynikających z tych warunków lub przepisów (ma bowiem "jechać" dalej). Samochód nie jest natomiast w ruchu, gdy został unieruchomiony na czas dłuższy niż jedna minuta z przyczyn nie wynikających z warunków lub przepisów prawa o ruchu drogowym.

– Zatrzymanie nie wynikające z warunków ruchu na czas nie dłuższy niż jedną minutę jest następstwem woli kierującego, przy czym wola ta nie jest związana z zaistniałą sytuacją na drodze. Z kolei każde unieruchomienie pojazdu wynikające z tych warunków i (lub) przepisów jest niezależne od woli kierującego i stanowi konsekwencję, np. czerwonego sygnału świetlnego, zatoru na drodze, opuszczonych zapór przed przejazdem kolejowym, konieczności ułatwienia przejazdu pojazdowi uprzywilejowanemu będącemu w akcji. To znaczenie pojęcia ruchu samochodu w rozumieniu przepisów prawa o ruchu drogowym, upoważnia do wniosku, że jedynie kolizja dwóch samochodów, które znajdują się w ruchu rozumianym w ten sposób, jest "zderzeniem" - stwierdził sąd uznając, że samochód Roberta B. niewątpliwie w trakcie zdarzenia pozostawał w ruchu. W ruchu znajdowała się również taksówka, gdyż zatrzymała się jedynie na krótką chwilę - aby pasażerka mogła opuścić pojazd.

Niedbalstwo wręcz rażące

Nie wystąpiły okoliczności wyłączające odpowiedzialność kierowcy taksówki tj. siła wyższa albo wyłączna wina poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Taksówkarz sam też bowiem naruszył reguły ostrożności przy zatrzymywaniu pojazdu i wypuszczaniu z niego pasażerki.

– Kierujący zawsze obowiązany jest ocenić, czy ze względu na stan drogi (np. szerokość jezdni), rodzaj pojazdu, warunki atmosferyczne i inne okoliczności, w jakich odbywa się ruch drogowy, pozostawienie pojazdu w tym miejscu stanowiłoby niebezpieczeństwo. Biorąc pod uwagę fakt, że kierowca taksówki był świadom, iż zatrzymał pojazd na chodniku równolegle do kierunku jazdy, zaś w pobliżu znajdowały się inne samochody czekające na zmianę świateł, powinien był zachować szczególną ostrożność i unikać wszelkiego działania (bądź zaniechania), które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego – podkreślił sąd.

W jego ocenie taksówkarz powinien był uniemożliwić pasażerce opuszczenie samochodu od strony ulicy i nakazać jej wyjście z drugiej strony, bezpośrednio na chodnik. A że tego nie zrobił, należy przypisać mu winę nieumyślną w postaci rażącego niedbalstwa.

Tym samym taksówkarz jest zobowiązany do naprawienia szkody na podstawie art. 436 § 2 k.c. w związku z art. 415 k.c.. Pozwany ubezpieczyciel musi więc zapłacić odszkodowanie, jakiego Robert B. domaga się za szkodę.

Wyrok Sądu Rejonowego Poznań - Stare Miasto z 19 czerwca 2019 r. jest nieprawomocny.

Sygnatura akt: I C 1221/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA