fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Będzie trudniej o odszkodowanie za opóźniony lot

123RF
Pasażer ma mieć tylko rok na to, by wystąpić z żądaniem. Nowy organ – rzecznik praw pasażera – ma prowadzić mediacje z przewoźnikami.

W marcu tego roku Sąd Najwyższy orzekł, że pasażerowie mają tylko rok na wystąpienie przed sądem o odszkodowanie za opóźniony lub odwołany lot. Wcześniej w orzecznictwie były rozbieżności. Przyjmowano zarówno roczny, jak i dwuletni, a nawet dziesięcioletni termin przedawnienia. Na złożenie skargi do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego i żądanie – w zależności od dystansu – 250, 400 lub 600 euro nie było terminu przedawnienia. Pasażer mógł dochodzić swoich uprawnień w dowolnym czasie, nawet po dziesięciu latach.

To się zmieni. Zgodnie z projektem nowelizacji prawa lotniczego na złożenie skargi pasażer będzie miał rok. I to niezależnie od tego, czy zdecyduje się na drogę sądową czy administracyjną.

Zmieni się też przebieg postępowania. Pojawi się nowa instytucja - rzecznik praw pasażera, który będzie mediował między pasażerami a przewoźnikiem, by zbliżyć ich stanowiska.

– Sprowadza się to do pozbawienia pasażerów możliwości uzyskania decyzji administracyjnej wydawanej dotychczas przez prezesa ULC. W rezultacie nie będą mogli złożyć skargi do sądu administracyjnego i wystąpić do sądu powszechnego z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności. Stracą więc prostą ścieżkę egzekucji należnego im odszkodowania od przewoźników lotniczych – mówi Eryk Bodgas, adwokat zajmujący się sprawami pasażerów. I ocenia, że to znaczne ograniczenie praw pasażerów.

Zgodnie z treścią orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE pasażerowie opóźnionych lotów mogą powoływać się na prawo do odszkodowania przewidzianego w art. 7 rozporządzenia (WE) nr 261/2004, jeżeli przybędą do miejsca docelowego z przynajmniej trzygodzinnym opóźnieniem. Nie dostaną jednak pieniędzy, jeśli przewoźnik lotniczy jest w stanie dowieść, że odwołanie lub duże opóźnienie lotu było spowodowane nadzwyczajnymi okolicznościami, których nie można było uniknąć mimo podjęcia wszelkich racjonalnych środków. Chodzi o okoliczności, które pozostają poza zakresem skutecznej kontroli linii lotniczych.

Za opóźnienie spowodowane gęstą mgłą czy wybuchem wulkanu pasażer pieniędzy nie dostanie. Jeśli jednak przyczyną opóźnienia była usterka samolotu, są na nie szanse.

Unijne rozporządzenie określa sztywne kwoty odszkodowań. Przysługują one każdemu pasażerowi, niezależnie od tego, czy kupił bilet lotniczy w promocji i zapłacił 20 zł, czy 2000 zł. Nie jest więc jasne, czego miałyby dotyczyć mediacje prowadzone przed rzecznikiem praw pasażera.

Konsumenci wciąż będą mogli dochodzić swoich uprawnień w sądzie cywilnym, ale to kosztuje. A za wniesienie skargi do prezesa ULC się nie płaci. Zapłacić za to może przewoźnik. I to słono, jeśli zgłoszą się do niego wszyscy pasażerowie opóźnionego samolotu.

Ze statystyk Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że świadomych pasażerów przybywa. W 2006 r. skarg było zaledwie 815 i dotyczyły przeważnie odwołania lotu. W 2010 r. już 1035 osób domagało się odszkodowania. W 2016 r. było ich 5980, z czego aż 4646 dotyczyło opóźnień. ©?

Etap legislacyjny: opiniowanie

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: k.wojcik@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA