fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

"Showmax wywiesza białą flagę"

materiały prasowe
- Showmax nie był tak potężny jak Netflix czy HBO ani nie miał powiązania z naszymi potentatami telewizyjnymi. I okazało się, że nie ma u nas miejsca na takie pośrednie podmioty - mówi dr Marcin Adamczak, filmoznawca, Instytut Kulturoznawstwa UAM w Poznaniu oraz Uniwersytet Gdański

Dr Marcin Adamczak: Showmax to firma globalna, osadzona w RPA, i zaskakująca była jej determinacja, by wejść na polski rynek, stawiając na naszych twórców. Strategia oparcia się na lokalnych produkcjach wydawała się dobra.

Co zawiodło?

Rynek telewizji na życzenie (VoD) dzieli się na dwie strefy. Z jednej strony mamy wielkich międzynarodowych graczy. Z drugiej platformy VoD powiązane z polskimi gigantami telewizyjnymi i internetowymi, np. Polsatem, Onetem czy TVP. Showmax miał problem, aby wpisać się w którąś z tych grup – nie był tak potężny jak Netflix czy HBO ani nie miał powiązania z naszymi potentatami telewizyjnymi. I okazało się, że nie ma u nas miejsca na takie pośrednie podmioty.

Czyli mniejszym jest trudniej.

Myślę, że tak, a przykład Showmaxu i innych polskich projektów pokazuje, że tego miejsca dla małych platform jest bardzo mało. VoD to rynek, który premiuje wielkich potentatów nawet bardziej niż kinowy. Ciekawym przypadkiem jest CDA, piracka jak dotąd platforma, która próbuje się zalegalizować, m.in. wejść na giełdę i stworzyć wersję premium. Chce również współpracować z dystrybutorami. To jedyny znany mi tego rodzaju przypadek dążenia piratów do legalizacji. Ich działanie wyznacza trzeci typ podmiotów na rynku VoD, potwierdzający to, że kluczem do sukcesu jest maksymalnie szeroka oferta lub skrajnie niskie koszty uzyskania treści.

Ostatnio Netflix i HBO zaczęły inwestować w polskie produkcje.

Wielkie platformy dostrzegają potencjał na rynkach lokalnych. Mają duży budżet, który pozwala im na poszerzenie swojej oferty właśnie o lokalne projekty, np. polskie seriale „Ślepnąc od świateł” i „1983”.

Showmax też miał serial – „Rojst”.

Nawet genialna strategia może przegrać w starciu ze strukturą rynku, która premiuje wielkich potentatów i firmy powiązane z konglomeratami medialnymi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA