fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Czarny scenariusz: świąteczne protesty górnicze

Bloomberg
Tylko 15 pracowników z prawie 1,4-tysięcznej załogi likwidowanej kopalni węgla Makoszowy wyraziło chęć przyjęcia propozycji pracy w innych zakładach.

Mogą oni do końca roku skorzystać z oferty Polskiej Grupy Górniczej, która zgłosiła wcześniej zapotrzebowanie na 1748 osób w czterech kopalniach (Ruda, Piast-Ziemowit, ROW i Bolesław Śmiały).

To scenariusz wynikający z decyzji notyfikacyjnej w zakresie pomocy publicznej dla górnictwa. Wynika z niej, że z końcem roku zabrzańska kopalnia – jedyna fedrująca w ramach Spółki Restrukturyzacji Kopalń – ma zakończyć działalność w zamian za pokrycie z budżetu strat na wydobyciu (w br. to 140 mln zł).

W poniedziałek w SRK zorganizowano akcję informacyjną na temat możliwości przejścia górników i części administracji do PGG. Z naszych informacji wynika, że SRK chce przejąć pozostałych pracowników biurowych.

Akcja została przerwana przez górników i reprezentujące ich związki. Chcą oni bronić zakładu, bo – jak twierdzą – ma ona szansę wydobywać bez strat od początku przyszłego roku. Z naszych informacji wynika, że od października osiąga ona zyski. Pracownicy nie dostali do tej pory odpowiedzi z Ministerstwa Energii na propozycję stworzenia spółki pracowniczej z wydzielonej zorganizowanej części przedsiębiorstwa i przejęcie w niej udziałów przez Skarb Państwa w zamian za konwersję długów. To sposób na uniknięcie konieczności spłaty ponad 225 mln zł udzielonej Makoszowom do końca października br. pomocy. Żaden inwestor nie wziąłby na siebie tego bagażu.

Jednak brukselska decyzja jest precyzyjna. Możliwe jest cofnięcie zgody na pomoc, jeśli jej punkty nie będą wypełniane.

We wtorek górnicy będą protestować pod siedzibą SRK w Katowicach. – Forma protestów powinna być wyważona. W innym przypadku pracownicy kopalń podetną gałąź, na której siedzą – uważa Andrzej Chwiluk, przewodniczący ZZG w Polsce w Makoszowach. – Dziś nie jestem w stanie wziąć odpowiedzialności za to, co będzie się działo. Pracownicy kopalni zostali sprowokowani działaniem i słowami prezesa SRK (Marka Tokarza – red.) i są zdeterminowani, by bronić swoich miejsc pracy.

Potwierdzają to wyniki referendum, w którym 98 proc. opowiedziało się za takim scenariuszem (przy wysokiej frekwencji). Z ust górników padają dramatyczne słowa o możliwości pozostania w kopalni nawet w Wigilię.

– Na pewno będzie gradacja protestów. Ale dziś można spodziewać się wszelkich działań ze strony oburzonych ludzi – tłumaczy Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący ZZG w Polsce. – Nie chciałbym uprzedzać faktów. Jednak protestujący górnicy na pewno otrzymają poparcie centrali – deklaruje Czerkawski. W poniedziałek górnicze związki debatowały nad mapą działań na najbliższy czas.

Tymczasem Ministerstwo Energii – jak wynika z naszych informacji – podjęło już decyzję o połączeniu Katowickiego Holdingu Węglowego i Polskiej Grupy Górniczej. Udziałowcy tej ostatniej z branży energetycznej chcieli wcześniej zrobić swój audyt, ale resort się na to nie zgodził.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA