fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Czekanie się skończyło

Kamil Stoch w locie nad Wisłą w ubiegłym roku
Reporter, Andrzej Iwanczuk
W Wiśle rozpoczyna się 41. edycja Pucharu Świata. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i spółka pokażą, co znaczy talent, praca, polskie buty i czeski trener. Nadzieje są ogromne, jak to od lat w skokach.

Rozpoczynanie skoków jesienią udającą zimę, to od lat misja nieco niebezpieczna, choć jak uczy doświadczenie, wykonalna. Nie da się jednak zaczynać Pucharu Świata bez pewnego ryzyka, więc nie dziwi, że w kronikach dotychczasowych inauguracji sezonu zapisano tylko dziesięć ośrodków.

Najdłużej, bo 11 razy, zawody PŚ zaczynały się w Laponii, w ośrodku Ruka niedaleko Kuusamo, ale nawet i tam, choć blisko kręgu polarnego i siedziby św. Mikołaja, nie wszystkie kaprysy natury daje się opanować.

Wisła przejęła obowiązki od Kuusamo/Ruki w sezonie 2017/2018, gdy działaczy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) zmęczyły coroczne komunikaty meteorologiczne z Finlandii rozpoczynające się od prognoz bardzo silnego wiatru.

Wisła latem i zimą

Działacze Polskiego Związku Narciarskiego (PZN) wykorzystali ten fakt, by do znanego entuzjazmu polskich kibiców dołączyć obietnicę modernizacji zasłużonej skoczni, by nawet wichury i deszcze nie rozmywały zawodów. Przy okazji udało się powiększyć liczbę krajowych konkursów pucharowych do czterech (licząc z Zakopanem) i podpisać umowę z FIS na razie do 2021 r.

W ten sposób skocznia Wisła-Malinka, na której podczas otwarcia w 1933 r. Mieczysław Kozdruń skakał rekordowe 41 metrów, dorosła do Pucharu Świata. Zniknął pamiętny drewniany obiekt K-105 z drogą krajową nr 942 przecinającą zeskok (w czasie konkursów stosowano szlabany), na którym były momentu tak dramatyczne, jak tragiczny wypadek Zdzisława Hryniewieckiego w 1960 r. i przelot Roberta Matei na niezwykłą w tamtych okolicznościach odległość 119 m, połączony z upadkiem w miejscu, gdzie nie było już śladu zeskoku, na szczęście bez złych konsekwencji.

Na powiększonej do rozmiaru HS-134 (K-120) skoczni z tunelem drogowym pod przeciwstokiem i z wieloma innymi usprawnieniami można dziś bezpiecznie polecieć nawet 140 m. Adam Małysz został patronem obiektu w 2008 r. i oddał wówczas na nim pierwszy skok. Rodzącą się tradycję rozpoczynania Pucharu Świata w Wiśle-Malince wspiera fakt, że w tym samym miejscu od niedawna startuje cykl letnich skoków Grand Prix na igelicie.

Więcej Polaków

Tej zimy kalendarz startów przewiduje 36 konkursów PŚ (30 indywidualnych, 6 drużynowych). Puchar Świata zakończy się razem z finałem turnieju Raw Air, 15 marca na skoczni mamuciej w Vikersund. Planica nic nie straci, gdyż w kolejnym tygodniu marca sezon zakończą trzydniowe mistrzostwa świata w lotach.

Program skoków w Wiśle-Malince otwierają w piątek oficjalne popołudniowe treningi, od 16.30. Pierwsze kwalifikacje sezonu zaczną się o 18. Drużynowy konkurs sobotni zaplanowano od 16 (seria próbna o 15). W niedzielę na konkurs indywidualny trzeba wybrać się sporo wcześniej: seria próbna o 10.30, główne zawody od 11.30.

Rok temu inauguracja wypadła dobrze dla drużyny prowadzonej jeszcze przez Stefana Horngachera. Polska czwórka (w kolejności: Piotr Żyła, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Kamil Stoch) wygrała konkurs drużynowy przed Niemcami i Austrią. W konkursie indywidualnym zwyciężył Rosjanin Jewgienij Klimow przed Niemcem Stephanem Leyhe i, cztery miesiące później, pierwszym zdobywcą PŚ z Japonii – Ryoyu Kobayashim. Polacy byli blisko: Stoch czwarty, Żyła szósty, Kubacki ósmy.

Prawem gospodarzy jest wystawianie powiększonej reprezentacji z uwzględnieniem osiągnięć w poprzednich okresach startowych. Dzięki temu Polacy mogą posłać na kwalifikacje 13 zawodników i w pełni z tej możliwości skorzystają.

Trenerzy Michał Doležal i Maciej Maciusiak ustalili, że w Wiśle skakać będą wszyscy zawodnicy z kadry A: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Maciej Kot, Jakub Wolny i Stefan Hula, szóstka z kadry B: Klemens Murańka, Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Andrzej Stękała, Tomasz Pilch i Kacper Juroszek, oraz Adam Niżnik z kadry młodzieżowej prowadzonej przez Wojciecha Topora. Większość tych nazwisk kibice skoków świetnie znają, debiutantami będą 18-letni Juroszek i 17-letni Niżnik.

Z przyczyn, które powtarzają się niemal co roku, Polacy nie mogli skorzystać z drugiego przywileju gospodarzy – dodatkowych, wcześniejszych treningów na zaśnieżonej skoczni w Wiśle. Naturalnych opadów nie było, pogoda nie pozwoliła na wczesne rozłożenie śniegu zgromadzonego pod skocznią im. A. Małysza.

Żeby tylko nie wiało

Mogli jednak trenować tuż przed konkursami w Wiśle na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, tory lodowe są tam podobne i miejsce też daje odpowiedni komfort. Opowieści o przygotowaniach Dawida Kubackiego, Kamila Stocha, Piotra Żyły i kolegów na razie koncentrowały się wokół spraw sprzętowych, zwłaszcza nowych, polskich butów oraz szukaniu porozumienia w pracy z trenerem Doležalem.

Optymizm jest zasadny, oczekiwania rozbudzone niezłymi wynikami Polaków w ostatnich zawodach letnich – niemałe. Przyjemność pokazania rywalom, zwłaszcza z Niemiec, że moc w nogach pozostała po czasach Horngachera, też się liczy.

Wisła zaprasza, choć zaklęcie: żeby tylko nie wiało, tradycyjnie trzeba powtórzyć.

Transmisje z Wisły w TVP i TVP Sport, Eurosporcie 1 i 2.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA