Reklama

Rosnący lęk przed skrajną prawicą w Niemczech

Co najmniej miliard euro wydadzą władze w ciągu trzech lat na walkę z rasizmem i prawicowym ekstremizmem.

Publikacja: 26.11.2020 21:00

Rosnący lęk przed skrajną prawicą w Niemczech

Foto: fot. Kalispera Dell

„To już prawie Antifa" – skomentował plany gabinetu Merkel znany lewicowy dziennik „Tageszeitung".

Poza miliardowymi wydatkami rząd proponuje także zmianę konstytucji, z której powinno zniknąć określenie „rasa" (nadużywane celowo przez środowiska skrajnej prawicy) jako przywołujące na myśl rasistowskie zbrodnie III Rzeszy. Mowa jednak o artykule 3 ustawy zasadniczej, w którym mowa jest o zakazie dyskryminacji z wielu wymienionych przyczyn, w tym ze względu na rasę. Nie wiadomo jednak, czym zastąpić ten rzeczownik.

Wiadomo zaś, że ambitny projekt walki z rasizmem wymaga wielu działań zarówno edukacyjnych, jak i organizacyjnych, na przykład utworzenia nowych instytucji pomocy ofiarom, ośrodka zajmującego się badaniem zjawisk prawicowego ekstremizmu i rasizmu, a także zmian prawnych umożliwiających służbom bardziej efektywną inwigilację niektórych środowisk.

W sumie rządowy program obejmuje 89 konkretnych przedsięwzięć. Takiego planu zwalczania środowisk zagrażających demokracji w Niemczech nie było w kraju od czasów terroru Frakcji Armii Czerwonej (RAF) w latach 70. ubiegłego wieku. Wtedy chodziło jednak o terroryzm lewicowy. Przez następne dziesięciolecia służby specjalne były „ślepe na prawe oko", jak pisały media.

– Sytuacja zmieniła się zdecydowanie po powstaniu Alternatywy dla Niemiec (AfD) i zajęciu przez jej przedstawicieli miejsc w Bundestagu oraz w parlamentach landowych. AfD wykorzystała umiejętnie fakt napływu do Niemiec miliona uchodźców w ostatnich latach – mówi „Rzeczpospolitej" Hendrick Cremer z Niemieckiego Instytutu Praw Człowieka (DIfM). Przypomina, że wkroczenie na polityczne salony populistycznego i ksenofobicznego ugrupowania utrzymującego kontakty z prawicową ekstremą przyczyniło się do dalszej radykalizacji wszystkich ugrupowań skrajnej prawicy.

Reklama
Reklama

Przy tym taki sam proces postępuje również w szeregach AfD, czego dowodem może być powtórny wybór znanego z neonazistowskich sympatii Björna Höckego na szefa partii w Turyngii. Pojawiają się więc głosy wzywające do delegalizacji partii. Jednak mało prawdopodobne, aby doszło do uruchomienia procedury delegalizacji, która okazała się w przeszłości nieskuteczna wobec faszystowskiej NPD.

Wszystko to dzieje się w chwili, gdy w niemieckich mediach nie ma dnia bez kolejnych informacji o działaniach grup rasistowskich w policji, armii, a nawet w wojskowej jednostce antyterrorystycznej. Niemiecki kontrwywiad od dawna bije na alarm, przedstawiając liczebność prawicowych ekstremistów. Gotowych do użycia przemocy jest obecnie ponad 13 tys. osób związanych z tymi środowiskami. Federalny Urząd Kryminalny jest zdania, że w Niemczech znajduje się co najmniej 65 ekstremistów stanowiących bezpośrednie zagrożenie terrorystyczne.

Prawdziwą cezurą w traktowaniu prawicowej ekstremy był zamach na szefa administracji prowincji Kassel w czerwcu ubiegłego roku. Kilka miesięcy później neonazista Stephan Balliet postanowił dokonać masakry w synagodze w Halle. Nie mogąc dostać się do środka, zastrzelił dwie przypadkowe osoby na ulicy. W lutym tego roku inny neonazista Tobias Rathjen zamordował w dwóch szisza barach w Hanau dziewięć osób o pochodzeniu imigranckim.

Społeczeństwo
Nie żyje Jesse Jackson, jeden z liderów ruchu praw obywatelskich w USA
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Społeczeństwo
Barack Obama wywołał poruszenie słowami o kosmitach. Teraz wyjaśnia
Społeczeństwo
Rosjanie sięgają po antydepresanty jak nigdy wcześniej. Wojna silniejsza niż pandemia
Społeczeństwo
Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama