Reklama

Rosnący lęk przed skrajną prawicą w Niemczech

Co najmniej miliard euro wydadzą władze w ciągu trzech lat na walkę z rasizmem i prawicowym ekstremizmem.
Rosnący lęk przed skrajną prawicą w Niemczech

Foto: fot. Kalispera Dell

„To już prawie Antifa" – skomentował plany gabinetu Merkel znany lewicowy dziennik „Tageszeitung".

Poza miliardowymi wydatkami rząd proponuje także zmianę konstytucji, z której powinno zniknąć określenie „rasa" (nadużywane celowo przez środowiska skrajnej prawicy) jako przywołujące na myśl rasistowskie zbrodnie III Rzeszy. Mowa jednak o artykule 3 ustawy zasadniczej, w którym mowa jest o zakazie dyskryminacji z wielu wymienionych przyczyn, w tym ze względu na rasę. Nie wiadomo jednak, czym zastąpić ten rzeczownik.

Wiadomo zaś, że ambitny projekt walki z rasizmem wymaga wielu działań zarówno edukacyjnych, jak i organizacyjnych, na przykład utworzenia nowych instytucji pomocy ofiarom, ośrodka zajmującego się badaniem zjawisk prawicowego ekstremizmu i rasizmu, a także zmian prawnych umożliwiających służbom bardziej efektywną inwigilację niektórych środowisk.

W sumie rządowy program obejmuje 89 konkretnych przedsięwzięć. Takiego planu zwalczania środowisk zagrażających demokracji w Niemczech nie było w kraju od czasów terroru Frakcji Armii Czerwonej (RAF) w latach 70. ubiegłego wieku. Wtedy chodziło jednak o terroryzm lewicowy. Przez następne dziesięciolecia służby specjalne były „ślepe na prawe oko", jak pisały media.

– Sytuacja zmieniła się zdecydowanie po powstaniu Alternatywy dla Niemiec (AfD) i zajęciu przez jej przedstawicieli miejsc w Bundestagu oraz w parlamentach landowych. AfD wykorzystała umiejętnie fakt napływu do Niemiec miliona uchodźców w ostatnich latach – mówi „Rzeczpospolitej" Hendrick Cremer z Niemieckiego Instytutu Praw Człowieka (DIfM). Przypomina, że wkroczenie na polityczne salony populistycznego i ksenofobicznego ugrupowania utrzymującego kontakty z prawicową ekstremą przyczyniło się do dalszej radykalizacji wszystkich ugrupowań skrajnej prawicy.

Reklama
Reklama

Przy tym taki sam proces postępuje również w szeregach AfD, czego dowodem może być powtórny wybór znanego z neonazistowskich sympatii Björna Höckego na szefa partii w Turyngii. Pojawiają się więc głosy wzywające do delegalizacji partii. Jednak mało prawdopodobne, aby doszło do uruchomienia procedury delegalizacji, która okazała się w przeszłości nieskuteczna wobec faszystowskiej NPD.

Wszystko to dzieje się w chwili, gdy w niemieckich mediach nie ma dnia bez kolejnych informacji o działaniach grup rasistowskich w policji, armii, a nawet w wojskowej jednostce antyterrorystycznej. Niemiecki kontrwywiad od dawna bije na alarm, przedstawiając liczebność prawicowych ekstremistów. Gotowych do użycia przemocy jest obecnie ponad 13 tys. osób związanych z tymi środowiskami. Federalny Urząd Kryminalny jest zdania, że w Niemczech znajduje się co najmniej 65 ekstremistów stanowiących bezpośrednie zagrożenie terrorystyczne.

Prawdziwą cezurą w traktowaniu prawicowej ekstremy był zamach na szefa administracji prowincji Kassel w czerwcu ubiegłego roku. Kilka miesięcy później neonazista Stephan Balliet postanowił dokonać masakry w synagodze w Halle. Nie mogąc dostać się do środka, zastrzelił dwie przypadkowe osoby na ulicy. W lutym tego roku inny neonazista Tobias Rathjen zamordował w dwóch szisza barach w Hanau dziewięć osób o pochodzeniu imigranckim.

Społeczeństwo
Wielka akcja w USA. FDA wycofała z obrotu niemal 90 tys. butelek leku przeciwbólowego dla dzieci
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Społeczeństwo
Niemcy: Policjant wygrał z przełożonymi. Sąd pozwolił mu na noszenie turbanu
Społeczeństwo
Eid al-Fitr, czyli jedno z najważniejszych świąt w islamie. W tym roku wypada 19-20 marca
Społeczeństwo
Banksy zdemaskowany? Nowe śledztwo prowadzi do jednego człowieka
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama