fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Co było w owsie dla arabów

Klacz Amra padła w janowskiej stadninie w minioną sobotę
Fotorzepa, Rafał Guz
W paszy podawanej koniom w Janowie znaleziono antybiotyki używane w przemysłowej hodowli drobiu. Są dla koni śmiertelne.

„Pierwsza napisała o tym Rzeczpospolita”- przypominamy najlepiej czytane teksty 2016 roku

W sobotę w słynnej stadninie koni w Janowie Podlaskim padła należąca do Shirley Watts, żony muzyka z The Rolling Stones, klacz Amra. Stwierdzono u niej rozległy skręt jelit cienkich. Identyczną przyczynę śmierci podano także w przypadku klaczy Preria, która padła w Janowie w połowie marca.

Obie klacze pochodziły z angielskiej stadniny koni Halsdon Arabians. Jej właścicielka w połowie grudnia ub. roku wydzierżawiła klacze polskiej stadninie w celach prokreacyjnych. Rozległy skręt jelit cienkich był przyczyną padnięcia w październiku 2015 r. innej cennej klaczy z Janowa, Piannissimy.

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel w specjalnym oświadczeniu stwierdził w sobotę, że identyczna przyczyna padnięcia trzech koni „to efekt celowego działania osób trzecich".

Nie sprecyzował dokładnie, co miał na myśli, ale jak ustaliła „Rzeczpospolita", po zgonie Prerii nowy szef stadniny w Janowie – Marek Skomorowski – zlecił Instytutowi Weterynarii w Puławach badanie paszy, jaką karmiono konie: chodzi o owies, siano i paszę przemysłową. Ich analiza wykazała, że w próbkach owsa znajdowały się niedopuszczalne i niebezpieczne dla koni antybiotyki, które dodaje się do pasz dla kurcząt rzeźnych. Jeden w bardzo wysokim stężeniu.

– Ten antybiotyk nie miał prawa znaleźć się w owsie podawanym koniom. Nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć, jak mógł się tam znaleźć. To mógł zrobić tylko człowiek, by zaszkodzić zwierzętom – mówi nam osoba znająca wyniki badań.

Instytut z Puław badał cztery próbki paszy. Według naszych informacji w dwóch znajdowały się antybiotyki, których nie stosuje się w hodowli koni. W próbce owsa nr 2 odkryto środek o nazwie monenzyma (z grupy kokcydiostatyków) w ilości 0,43 mg na kilogram – to znacznie przekroczone dawki stosowane u zwierząt rzeźnych. Kokcydiostatyki odkryto także w drugiej próbce owsa w śladowej lub małej ilości.

Jakie działanie ma monenzyma? Kilka lat temu prof. Marcin Świtała, renomowany toksykolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, zapisał, że najwrażliwsze na jej działanie są konie. „Przy zatruciu koni monenzymą występuje: anoreksja, biegunka połączona z silnymi bólami kolkowymi" – pisał profesor.

Ustaliliśmy, że identycznemu badaniu poddano pasze, które podawano Amrze, ale ich analiza jeszcze trwa. W poniedziałek Agencja Nieruchomości Rolnych, właściciel stadniny, w trybie pilnym zleciła pobranie próbek wszystkich pasz i żywności dla koni w Janowie. Przebywa tam obecnie 390 koni krwi arabskiej.

Okazuje się, że obiekt, w tym stajnie, nie jest monitorowany, na teren może wejść praktycznie każdy. – Prezes Agencji podjął decyzję o założeniu światłowodu, który pozwoli zainstalować monitoring obiektu, w tym stajni i boksów – mówi nam Witold Strobel, rzecznik Agencji.

Wyniki badań paszy podawanej Prerii dostała już prowadząca postępowanie w tej sprawie prokuratura. – Zleciliśmy zbadanie przesłanych nam wyników przez biegłego, czekamy też na wyniki sekcji. Bez tych informacji trudno dziś oceniać przyczyny – mówi prok. Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Wiadomo, że do badań histopatologicznych i toksykologicznych pobrano z padłych klaczy wycinki m.in. z wątroby, nerek, a także treści żołądkowe. – To powinno dać odpowiedź, czy kokcydiostatyki mogły być przyczyną śmierci koni – mówi nam osoba związana ze stadniną.

Dr Maciej Przewoźny, z kliniki dla koni EQUI VET SERWIS jest zaskoczony naszymi informacjami na temat kokcydiostatyków w owsie. 

- Są trujące dla koni, mogą prowadzić do szybkiej i bolesnej śmierci. Prof. Marcin Świtała opisał przypadek jaki zdarzył się w jednej ze stadni w Polsce. Przypadkowe zatrucie paszy kokcydiostykami spowodowało śmierć 25 koni - mówi „Rzeczpospolitej”.

Śmierć wartych miliony euro klaczy to cios dla renomowanej stadniny. Chodzi nie tylko o straty wizerunkowe, ale i finansowe – odszkodowanie, które będzie musiał wypłacić Skarb Państwa właścicielce. Watts już zapowiedziała, że zabiera ze stadniny dwa inne konie.

W poniedziałek po południu minister Jurgiel napisał w lakonicznym oświadczeniu, że w stadninie „powinien zostać zmieniony zarząd" i „niezwłocznie rozpisany konkurs na poszczególne stanowiska".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA