Reklama

Norwegia: Urzędnik wie najlepiej

Izabela Alfredson, korespondentka Polsat News z Norwegii
Norwegia: Urzędnik wie najlepiej

Foto: materiały prasowe

Ostatnio głośno jest o Barnevernecie, norweskim urzędzie ochrony dzieci. Z jakich powodów najczęściej odbiera on dzieci rodzicom?

Najczęściej jest to pomówienie. Osoby, z którymi rozmawiałam, często opowiadały o zupełnie błahych powodach, np. ojciec pocałował córkę w usta przed szkołą, co zostało zgłoszone jako przejaw pedofilii. Kolejna sytuacja – dziewczynka wspomniała o zabawie z tatą podczas wakacji, on udawał rekina i ugryzł ją w pupę. Takim rodzicom stawia się najcięższe zarzuty. To straszne, że pomówienia oraz opowieści niewinnego dziecka stają się przyczyną interwencji.

Jak wygląda procedura działania?

Służby potrafiły zabrać dziecko ze szkoły, a ojciec lub matka w kajdankach jechali na komisariat. Po takim zgłoszeniu rozkręcała się machina, której rodzice nie mogli zatrzymać. Innym absurdalnym przypadkiem była sytuacja małej Nikoli, której zmarła babcia. Dziewczynka była smutna, lecz szkoła uznała, że w domu dzieje się coś złego.

Kto finansuje Barnevernet?

Reklama
Reklama

Nie jest to instytucja państwowa. To ciekawe, bo ma status organizacji pozarządowej, a mimo to jest opłacana z publicznych pieniędzy na poziomie gmin. Co więcej, status mówi m.in., że najważniejszy dla dziecka jest rozwój, a kontakt z rodzicami nie jest sprawą priorytetową.

Przecież w Europie obowiązuje europejska karta praw i obowiązków.

W Norwegii panuje inna mentalność. To co u nas nazywane jest donosem, u nich jest obowiązkiem obywatelskim. Jeśli widzą coś niepokojącego, to dzwonią do odpowiednich służb. To co powiem, jest wyolbrzymieniem, ale w Norwegii panem życia i śmierci jest państwo. Ingerencja w życie rodziny jest duża również pod względem finansowym. Dobrym przykładem jest to, że 16-latki, które pracują, mogą uznać, że warunki życia panujące w domu im nie odpowiadają, i mogą zgłosić do lokalnego urzędu, że rodzice np. głośno słuchają muzyki lub nie pozwalają im oglądać telewizji. To już jest argument, aby przyznać nastolatkowi mieszkanie, które funduje państwo. W ten sposób ulega osłabieniu pozycja rodziny w społeczeństwie.

Co jeszcze w norweskim systemie jest kwestionowane?

Druzgocącym faktem jest to, że praktycznie każdy może być rodziną zastępczą. Owszem, są procedury, lecz nie przestrzega się ich zbyt pilnie.

Społeczeństwo
Szokujący performance. Artysta chciał nagłośnić problem zanieczyszczenia Tamizy
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Skala sprzedaży rośnie szybciej niż logistyka – typowe wyzwania firm
Społeczeństwo
Blackout w całym Iraku. „Krajowa sieć energetyczna wyłączona”
Społeczeństwo
W tych miejscach najczęściej obserwowano UFO. Amerykanie ujawnili nowe informacje
Społeczeństwo
Zapas na 10 dni: Niemcy publikują listę żywności na czas kryzysu. Sprawdź, co musi się w nim znaleźć
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama