fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Marsz Niepodległości 2020 - ranny fotoreporter i policjanci

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Butelkami, kamieniami i racami grupa chuliganów obrzuciła policjantów stojących przy rondzie de Gaulle'a w Warszawie. Do incydentu doszło w czasie Marszu Niepodległości w Warszawie. W czasie tych zamieszek ranny w twarz od strzału z policyjnej broni gładkolufowej został fotoreporter "Tygodnika Solidarność". Do starć z policją doszło także w okolicy Stadionu Narodowego. Większość uczestników Marszu Niepodległości zachowywała się spokojnie i rozeszła się po zakończeniu pochodu.

Z uwagi na epidemię koronawirusa w tym roku Marsz Niepodległości w Warszawie miał przybrać formę rajdu. Jak informował prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz, kolumna pojazdów uczestników marszu miała wyruszyć Alejami Jerozolimskimi z Ronda Dmowskiego, następnie Mostem Poniatowskiego dotrzeć do Ronda Waszyngtona, tam zawrócić i skierować się na Rondo Czterdziestolatka w centrum miasta. W tym miejscu kawalkada ponownie miała uczynić nawrót, by ponownie znaleźć się na Rondzie Dmowskiego.

Czytaj także:
Bosak: Trzaskowski niekonsekwentny. Chodził na strajki kobiet
Witkacy ofiarą Marszu Niepodległości

Przed godz. 14:00 w centrum Warszawy czekali motocykliści, którzy chcieli wziąć udział w Marszu Niepodległości, widoczne były też samochody ozdobione biało-czerwonymi flagami. Duża cześć uczestników przyszła jednak pieszo.

Lider Ruchu Narodowego poseł Konfederacji Robert Winnicki w rozmowie z "Rzeczpospolitą" powiedział, że część chętnych do wzięcia udziału w kawalkadzie nie mogła dojechać na miejsce zbiórki, ponieważ policja zablokowała drogi dojazdowe - osoby te miały więc zaparkować pojazdy i stać się pieszymi uczestnikami Marszu Niepodległości. Informację na ten temat w mediach społecznościowych zamieścił także prezes Młodzieży Wszechpolskiej Ziemowit Przebitkowski.

Czytaj także:
Winnicki: Patriotyzm obliczem buntu przeciw cywilizacji śmierci

Marsz Niepodległości rozpoczął się od przemówień. Później uczestnicy ruszyli Alejami Jerozolimskimi.

Przy Empiku przy Rondzie de Gaulle'a doszło do zamieszek. Grupa mężczyzn przewróciła barierki ustawione przez policję przy przejściu za Empikiem i zaczęła rzucać w funkcjonariuszy racami, petardami i kamieniami. W odpowiedzi policjanci czekający na Nowym Świecie weszli zwartym pododdziałem na chodnik przed Empikiem. W stronę policjantów leciały kamienie, butelki i race.

Funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu. Byli uzbrojeni w broń gładkolufową. Od postrzału z takiej broni na miejscu ranny w twarz został fotoreporter "Tygodnika Solidarność" Tomasz Gutry. Według MSWiA, w tej sprawie wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające.

Dowiedz się więcej: Fotoreporter "Tygodnika Solidarność" postrzelony podczas Marszu Niepodległości

W trakcie zamieszek obrażenia odniosło także kilku funkcjonariuszy.

W tym czasie Straż Marszu Niepodległości apelowała przez megafony o spokój oraz kontynuowanie przemarszu i przejazdu.

Uczestnicy pochodu, w tym spokojna większość, szli dalej Mostem Poniatowskiego w kierunku Stadionu Narodowego. Na moście doszło do kolejnego incydentu - niezidentyfikowani sprawcy zaczęli rzucać racami w stronę jednego z pobliskich budynków. Na jednym z balkonów umieszczone były flaga LGBT oraz plansza z logo Strajku Kobiet. Jedna z rac doprowadziła do pożaru w mieszkaniu położonym dwa piętra niżej. Ogień ugasili strażacy.

Czytaj także:
Bąkiewicz: Przeprosić? Mógłbym, gdybym dokonał przestępstwa

"Gdy tylko zobaczyłem, że dochodzi do jakichkolwiek starć starałem się osobiście rozładowywać napięcie. Nie ma mojej zgody na żadne akty chuligańskie. To nie jest świętowanie niepodległości" - oświadczył Robert Bąkiewicz, zamieszczając w mediach społecznościowych nagranie, na którym na Moście Poniatowskiego apeluje do osób, które nazywa kibicami: "Proszę was, idźcie stąd. Po co dajecie się prowokować w tak prosty sposób?".

Do kolejnych starć chuliganów z policją doszło na błoniach Stadionu Narodowego oraz stacji Warszawa Stadion. "Z chuliganami się nie negocjuje. Nieważne, gdzie są i jakie głoszą poglądy. Ważne, jak się zachowują. W takich przypadkach zawsze będziemy działać zdecydowanie dla przywrócenia porządku i zapewnienia bezpieczeństwa innych ludzi" - oświadczyła policja.

Czytaj także: Podpalone mieszkanie na trasie Marszu Niepodległości

Większość uczestników Marszu Niepodległości po dotarciu w okolice Stadionu Narodowego spokojnie rozeszła się. Na miejscu pozostało kilkadziesiąt osób, w tym grupa związana z Młodzieżą Wszechpolską. Przez kilka minut prezes tej organizacji Ziemowit Przebitkowski wybijał rytm na bębnie, a zebrani wokół śpiewali i podskakiwali.

Późnym popołudniem przy Stadionie Narodowym co najmniej jedna osoba została poszkodowana - jak dowiedzieliśmy się od ratownika medycznego, mężczyzna spadł ze schodów; został przewieziony do szpitala.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA